#q50hz
Upalny dzień w dużym polskim mieście, od trzech dni męczy mnie bardzo wysoka gorączka, więc udaje się do lekarza. Lekarz zleca badania i radośnie wychodzę z gabinetu kierując się do auta. W pewnym momencie czuje, że słabnę i zaczynam słaniać się na beton, jestem ze swoimi tatą, więc ten mnie łapie i sadza na ziemi. Nie mdleję, ale łapie mnie skurcz i drętwota CAŁEGO CIAŁA oprócz ust, dosłownie wykręca mi wszystkie kończyny, nie mogę nimi ruszać, A dotyk innych boli. Tata podejmuje decyzję, że dzwoni po karetkę i melduję pani, że mam gorączkę, że prawie zemdlałam, A teraz jestem cała poskręcana i ciężko oddycham. Dyspozytorka odpowiedziała następująco "w państwa stronę jadą dwie karetki, jedna do wypadku druga do mnie". Czekamy.
Po 30 minutach mijają nas 3 karetki, ale żadna do mnie, skurcze trochę odpuściły, ale ciągle nie mogę ruszać rękami i nogami, leżę więc na chodniku i modlę się, żeby w końcu ktoś mi pomógł. Tata dzwoni ponownie, A dyspozytorka odpowiedziała następująco "karetka nie została wysłana wcześniej, ale już wysyłam". Czekamy.
Po 50 minutach zdrętwiałe mam już tylko ręce i proszę tatę, żeby pomógł mi wstać i odwołał karetkę, dyspozytorka odpowiedziała radośnie "A to dobrze, bo NIE WYSŁAŁAM KARETKI".
Tak jak mówiłam na wstępie, rozumiem, że może przypadki były cięższe i byłam odsunięta na boczny tor, ale gdyby dyspozytorka za pierwszym czy drugim razem po prostu uczciwie powiedziała, że nie jest w stanie wysłać do mnie karetki, to nie leżałabym powykręcana na chodniku, tylko tata z osobami, które chciały mi pomóc zanieśliby mnie do samochodu.
Nie wiem czy to zdarzenie wpłynęło na moje zdrowie, do tej pory bolą mnie ręce i nogi, a uraz do służby zdrowia chyba mi już pozostanie, bo co jeśli to byłby udar lub zawał (a chyba na szczęście nie był)?
Dziękuję osobom, które poratowały i poiły mnie wodą, kiedy leżałam w upale na chodniku.
do tej pory cię boli, a ty nie wiesz, czy to na ciebie wpłynęło???
trzeba to zgłosić do nie wiem czego. Ale na pewno rozmowy z Twoim ojcem zostały nagrane. Dyspozytorka straci robotę, albo dostanie naganę to następnym razem zastanowi się dwa razy czy wysłać karetkę czy nie.
Tak zapytam bo nie mieszkam w Polsce. A to oni nie mają listy pytań zanim wyślą karetkę? Tu gdzie mieszkam pytają masę pytań i po tym wysyłają karetkę. Do mojej córki po dwóch pytaniach przysłali karetkę w 3 minuty. Duża miasto więc, jest to tu możliwe.
Tak, Pani zadawał pytania i po odpowiedziach mojego taty mówiła, że już wysyla karetkę i tak było dwa razy dlatego też czekaliśmy zamiast się próbować jakoś przemieścić do szpitala samochodem.
No to ta pani najwyraźniej nie była kompetentna w swojej pracy. I rozumiem Cię i twoje rozczarowanie. Mogła chociaż nie kłamać.
@imigam, zapewne też skargi nie złożyliście? Ta kobieta może zaszkodzić tak komuś w przyszłości! Zróbcie coś z tym póki możecie. Co jeśli następnym razem jeśli przyjdzie Ci kiedyś dzwonić po karetkę do kogoś bliskiego trafisz na tą kobietę? Nie ma co takich spraw pozostawiać!
Proszę,napisz chociaż parę skarg,albo odezwij się do mediów w twojej miejscowości,może być nawet i strona na Facebook'u. Nie zostawiam tego tak. Jak wszyscy będziemy ignorować ich źle zachowania (służby zdrowia w sensie) to zawsze będą sobie na to pozwalać.
*nie zostawiaj
Na przyszłość jak masz możliwość dojazdu do szpitala samochodem to skorzystaj. Skoro byłaś niedaleko przychodni to twój tata nie mógł pójść po lekarza? Ratownicy więcej niż on by nie zrobili, tyle że byś miała wycieczkę karetką. Dyspozytorka zachowała się źle, tak jak piszesz powinna poinformować was że nic z tej karetki nie będzie. Lecz z drugiej strony skoro piszesz że jechały trzy karetki, to najwidoczniej wypadek był ciężki i możliwe że źle oceniła jego skalę. Taki wyjazd to nie jest wtedy 20 minut, lecz sporo dłużej. A liczba karetek jest ograniczona o wiele bardziej niż ci się wydaje.
A w szpitalu zawsze powtarzają - wzywaj karetkę, przyjeżdżaj karetką. Jak jest nagły wypadek i ktoś Cię przywiezie samochodem będziesz czekać godzinami w kolejce a oni nic nie mogą zrobić. Jak przyjedziesz karetką, masz priorytet i od razu jesteś zawieziony do odpowiedniego oddziału.
Samemu jechać? Żeby siedziec 9 godzin zanim przyjmą?
Anonimowane - to nie do końca prawda. Mój mąż został przywieziony przez karetkę (tylko 2h czekania, bo wezwał ją lekarz rodzinny) i czekał na sorze przez 6-7 h na wykonanie zabiegu (potem był jeszcze tydzień hospitalizowany), bo tak został zaklasyfikowany przez dyżurnego lekarza. Jedyna różnica była taka, że siedział w innym miejscu niż osoby, które przyjechały na własną rękę. Na ile były pilniejsze przypadki tego nie wiem, bo po nikim (moim mężu też) nie było nic specjalnego widać.
@Animowane @WujekAdolf
Nie w każdym szpitalu to tak funkcjonuje, zależy to też od konkretnego przypadku. Dwa razy byłam na sorze, raz chłopak rozciął sobie rękę, raz ja skręciłam kostkę. Oba razy bez wyzwania karetki, bo nie było do czego, dwa różne szpitale. Byliśmy przyjmowani w kolejności zagrożenia życia i przybycia, ci co zostali przywiezieni karetką wcale nie byli przyjęci szybciej niż my, chyba że tego potrzebowali
To nie była przychodnia, byłam u prywatnego lekarza w gabinecie i tak, chciałam do niego wrócić ale z drugiej strony nie wiedziałam czy karetka zaraz się nie pojawi, bo przecież już "jechała" i tak czas mijał.
I tak jak mówię gdyby dyspozytorka na początku powiedziała że jest duża szansa, że karetka nie przyjedzie to najprawdopodobniej od razu padlaby decyzja na szpital, ale przez zapewnienia że już jedzie wolelismy mnie nie ruszać bo każdy ruch bardzo mnie bolał. A ten ciężki wypadek to wykolejenie tramwaju, w którym ucierpiały 2 osoby (lekkie stłuczenia, informacje ze strony komunikacji publicznej)
Na Twoim miejscu bym na nią doniosła. Serio tak bym jej wkoło dupy narobiła, po cholerę ona tam pracuje? Dosłownie zabija ludzi swoją postawą. To jest karalne.
To nie wina służby zdrowia, tylko idioty/idiotki pracującej w Centrum Powiadamiania Ratunkowego, telefonów bezpośrednio nie odbierają ratownicy z karetek, tylko właściwe ludzie w CPR i to oni ustalają do czego wysłać karetkę. Na dobrą sprawę większość wyjazdów karetek, to i tak POZ, a nie stany zagrażające życiu, a jeśli chodzi o ilość karetek, to system również sobie z tym radzi. Najlepiej byłoby zgłosić brak kompetencji osoby odbierającej telefon po drugiej stronie.
No kiepska sprawa.. ale z drugiej strony byłaś koło przychodni, twój tata mógł poprosić o pomoc jak karetka nie przyjechała za pierwszym razem.
Jak karetka jest według nas pilnie potrzebna i chcemy żeby przyjechała to trzeba przypadek opisywać w świetle najgorszego możliwego scenariuszu. Nie łagodzimy opisu jak dla zmartwionej mamy. Mówimy podejrzenie zawału/wylewu. A nie, że trochę boli. Z drugiej strony od razu powinniście do tego lekarza pojechać. I robić raban. Walczyć o swoje zdrowie. Teraz jak pójdziesz czy byłaś u lekarza to nikt Ci nie powie co Ci było. Powiedzą, że trzeba było wtedy przyjechać, bo nie masz z tego dnia żadnych badań. I slusznie. To jest też wasza wina, bo sprawę olaliście i obraziliscie się na karetkę jak dzieci. Służba zdrowia jest jaka jest i trudno. Można się wściekać i narzekać ale jak nam lub komuś bliskiemu coś się dzieje to trzeba walczyć jak lew.
Z tego co wiem tata opisał, że od kilku dni mam 40stopniowa gorączkę i nie jest to moje pierwsze zaslabniecie, że nie mogę się ruszać i wszystko mnie boli przy dotyku. A robienie rabanu, teraz pewnie bym inaczej to rozegrala ale w tamtym momencie byłam już po prostu wyczerpana tą sytuacją i chciałam się już po prostu położyć w mieszkaniu, a nie na chodniku, inaczej człowiek myśli w stresie.
Skoro to któraś sytuacja z kolei to nie wypadałoby się zacząć badać i leczyć?
@xanx nie chodziło mi, że nie było to moje pierwsze zaslabniecie w życiu, tylko w ciągu 5 dni i tak leczylam sie dlatego właśnie wyszłam od lekarza ;) (okazało się, że to zapalenie klinowej kości z podejrzeniem zapalenia opon mozgowych)
@Szturchnijbutem i właśnie o to chodzi, że trzeba walczyć jak lew. Nie jak normalny pacjent potrzebujący pomocy, tylko się szarpać. Chora styuacja, a potem umierają ludzie w poczekalniach na sorze
Zapalenie opon mózgowych to poważna sprawa i jeżeli jest takie nawet tylko podejrzenie to powinnaś leżeć w szpitalu. Czy tak się stało?
Mam nadzieję, że skarga poszła? Nawet jeżeli coś się nie kwalifikuje do przyjazdu karetki to dyspozytor nie może kłamać, że ją wysyła. Btw jak jest możliwość przetransportowania osoby poszkodowanej to lepiej to zrobić niż dzwonić po karetkę.
Niekoniecznie. Jeżeli to coś poważnego, to lepiej dzwonić po karetkę. Jak przyjedziesz karetką, to zajmują się Tobą od razu, a tak czekasz na sorze długie godziny. Ostatnio była właśnie głośna sprawa jak facet umarł czekając na sorze na pomoc....
Jak było auto to od razu wiezc do szpitala, nie czekać na nic