#0JskB

Jakiś czas temu pracowałem jako audytor. Jeździłem po sklepach z jednej większej sieci supermarketów i kontrolowałem dostawy. Po jednej z takich dostaw poszedłem do sklepu na zakupy. Kupiłem potrzebne rzeczy na śniadanie, jak bułka, kabanos, sok, i stanąłem w kolejce do kasy.

Przede mną widzę starszą panią typu moher – berecik, płaszczyk i walizeczka na kółkach. No to myślę, że sobie postoję.
Nagle krzyk i przerażenie kasjerki przykuły moją uwagę. Wywiązała się rozmowa między babcią a kasjerką. Kasjerka, widząc ciurkiem lecącą krew z głowy babci, pyta „Czy nic pani nie jest?”.  Babcia na to, że nie wie o co chodzi, że się czuje świetnie. Zdumiona kasjerka kontynuując powiedziała, że przecież leci jej z głowy krew. Babcia na to ściągnęła beret... i mym oczom ukazała się na jej głowie paczka wątróbki od rzeźnika, z której leciała krew.
Babcia chciała podjebać wątróbkę.
karolyfel Odpowiedz

Ta miejska legenda krąży po internetach w kilku wersjach...

didja

Już wnuki tej babci wynoszą wątróbkę w bereciku. Swoją drogą, nigdy nie zrozumiem, jak można na bezczela kopiować jako własne tak stare i popularne historie.

CarolinaReaper Odpowiedz

No tak, zamiast karetki trzeba było wezwać policję.

kiez Odpowiedz

Tak było. Potwierdzam. Jestem tą wątróbką.

Dodaj anonimowe wyznanie