Nie potrafię wybaczać. Każdą krzywdę, którą ktoś mi zrobił, zapamiętuję na bardzo, bardzo długo. Nie chodzi tu nawet o wielkie krzywdy, często wystarczy głupi komentarz, aby zrobić sobie ze mnie wroga. Nawet jak ktoś mnie przeprosi, to i tak nie mu nie wybaczam, po prostu staram się nie poruszać tego tematu, ale niechęć rośnie. Nie jestem mściwa, nie planuję potem zemsty, po moim zachowaniu nie da się rozpoznać, że kogoś nie lubię czy pamiętam, jak dwa lata temu się z nim pokłóciłam. Mimo wszystko, myślę wtedy bardzo źle o tej osobie, w głowie szydzę i nabijam się z niej.
Jedynym wyjątkiem jest tylko mąż i dzieci. Pamiętam każdą kłótnię z mężem i przykre słowa, które padły z jego ust, ale nie nienawidzę go jak reszty, która mi coś zrobiła.
Nikt o tym nie wie. Staram się nad tym pracować bo strasznie mnie to męczy, ta nienawiść niemal do wszystkich, ale nie jest to takie łatwe. Sama do końca nie wiem jak się tego pozbyć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Też jestem pamiętliwa. Niektórzy tak mają. Jeśli Ci to przeszkadza, to porozmawiaj o tym ze specjalistą. Szwedzki psycholog, Thomas Erikson, opisał różne typy osobowości. Nie wymyślił podziału, swoją drogą wywodzącego się ze starożytności, tylko go szerzej opisał. Są cztery kolory osobowości: Czerwony, Żółty, Niebieski i Zielony. Ten ostatni jest bardzo pamiętliwy. Poczytaj sobie o tym. Pozdrawiam. 😊
Idź na terapie bo się zamęczysz. Nie wszystko należy wybaczać, jak ktoś cię rani, trzeba umieć się od niego dystansować. Pytanie tylko czy wszystko powinno cię ranić, czy wszystko powinno ci tak siadać na psychice, czy o wszystkim powinnaś pamiętać. Czasami trzeba uznać, że ktoś jest dupkiem bez rozpamiętywania tego.
Zastanawia mnie twój próg odporności, bo każdy z nas ma kilka osób w swoim gronie które grają mu na nerwach. A jeśli ty odczuwasz to w stosunku do wszystkich, to zastanawiam się, czy problem nie jest w tobie, bo każdą rzecz bierzesz do siebie.
"...i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom..."
Masz za dużo czasu, czy jak?
Zajmij głowę myśleniem konstruktywnym - to pierwszy krok do wygonienia negatywów z mózgu. Bo wtedy nie ma już miejsca ani czasu na nic innego, tylko np wysoce satysfakcjonujące hobby albo pomoc prawdziwie potrzebującym (na przykład hospicjum).
Wiesz co, wydaje mi się, że trochę mylisz przebaczenie z puszczaniem czegoś w niepamięć.
Moim zdaniem wybaczanie polega na tym, że chociaż nadal czujesz się źle z powodu czyjegoś zachowania, to jednak nie szukasz okazji do odegrania się. Ale jednak krzywda, którą ci wyrządzono, pozostaje i może sprawić, że nie będziesz do tej osoby żywić ciepłych uczuć - można więc komuś przebaczyć i w tej samej chwili zakończyć znajomość i nie ma w tym według mnie nic dziwnego.
Nikt z nas nie jest w stanie na zawołanie jakiegoś zdarzenia zapomnieć, bo nikt z nas nie jest tak naprawdę panem swojej pamięci.
Życie tylko z mężem i dziećmi oraz nowo poznanymi osobami, które nie zdążyły jeszcze urazić autorki - zapowiada się niezła rotacja, brzmi obiecująco 😅
Z tego co rozumiem, autorkę dręczą wspomnienia pierdół bez znaczenia, których doznała i doznaje od wszystkich oprócz męża i dzieci... Każdy czasem coś palnie, a czasem nawet nie musi to być nic złego, tylko adresat jest nadwrażliwy i coś niewinnego/neutralnego może interpretować negatywnie. Większość ludzi takie uwagi puszcza mimo uszu i przechodzi nad nimi do porządku dziennego. Rozumiem, że takie nadmierne rozpamiętywanie każdej niemiłej sytuacji jest męczące i przy okazji niszczy relacje z innymi...