#q0J8n
Mówi się, że wiele prawdziwych historii toczy się za "zamkniętymi drzwiami". Nigdy nie wie się jaka jest dana osoba czy też cała rodzina. Z pozoru mogą oni wydawać się szczęśliwi i wieść normalne, spokojne życie. Problem zaczyna się wtedy, gdy rzeczywistość jest zupełnie inna.
Wyznacznikiem "miłości" w małżeństwie moich rodziców od zawsze był seks, przynajmniej mam wrażenie dla ojca - gdy dostał to czego chciał, był uśmiechnięty i było widać, że zachowywał się inaczej niż zwykle, a gdy nic w nocy się nie działo albo nie poszło po jego myśli, chodził wkurzony i do nikogo się nie odzywał. Robił wręcz wyrzuty mojej mamie, że ta nie ma dla niego czasu, bo ogląda wieczorem serial, spędza czas ze mną lub moim bratem zamiast położyć się do łóżka (chodzi tu o wieczorne rozmowy ze mną i moim bratem, gdy ta wraca z pracy i rozmawia z nami np. o dniu w szkole) oraz nie chce się kochać. Parę razy zdarzyło się też, że napisał jej, że chce rozwodu.
Ojciec wini o wszystko mamę, a sam ma za uszami swoje uzależnienie (on jednak twierdzi, że to nie jest uzależnienie) - nie ma dnia, w którym nie wypiłby jakiegoś piwa czy (jak jest przeważnie) mocniejszego trunku. Zdarza się, że jest w takim stanie, iż nie pamięta jak wrócił do domu ani co robił po powrocie. To nie jest normalne.
Inną sprawą jest to, jak traktuje mamę. Mówienie rzeczy typu "ogoliłabyś ten swój żywopłot" czy innych obraźliwych rzeczy nie jest miłe. Do tego co chwila rzuca jakieś dwuznaczne teksty sugerujące chęć współżycia. Obrzydza mnie to, tym bardziej że mówi to zazwyczaj, gdy w pobliżu jestem ja z bratem (13 lat).
Rozumiem, że seks jest ważny w związku, ale nie jest najważniejszy. Jeżeli w prawie 20-letnim małżeństwie dzieją się takie rzeczy, to oznacza, że coś jest nie tak.
Rozumiem również to, że mama nie chcę uprawiać seksu po pijaku albo ciągle się kochać (mówimy sobie o większości rzeczy).
Teraz drugie dno historii:
Przyjaciółki pytają mnie: "Dlaczego nie chcę mieć chłopaka?", a ja zamiast podać im prawdziwy powód, wydukuję z siebie tylko "bo nie". Nie wiedzą, że prawdziwym powodem jest mój ojciec.
Prawda jest taka, że nie chcę trafić na kogoś, kto będzie traktował mnie tak jak on mamę.
Naprawdę wolałabym, żeby wzięli ten upragniony (mam wrażenie) przez tatę rozwód i oboje poszli w swoją stronę. Mama nie musiałaby znosić pijackich wybryków ojca, a my mielibyśmy spokój.
Tak oto straciłam szacunek do ojca i postanowiłam, że nigdy nie będę w związku, czy tym bardziej nie wezmę ślubu.
Przez niego nie wierzę w prawdziwą miłość i mam wrażenie, że każdy mężczyzna oczekuje tylko seksu.
Moje wyobrażenie o miłości zostało doszczętnie zniszczone...
A ja bym jeszcze dodała, porozmawiaj z mamą. Jeśli jesteś tego pewna to powiedz jej wprost, że uważasz że lepiej by było jakby się rozwiedli, bo widzisz że ojciec ją źle traktuje. Mama może być nieszczęśliwa, ale być z ojcem "bo tak wypada" albo "bo dzieci". Ale może też tak być, że mimo całej tej sytuacji go nadal kocha, albo wydaje jej się że to jej obowiązek żeby ojcu pomóc i tak tkwi. Moi rodzice też są po rozwodzie i mimo iż ojciec był strasznym dupkiem, to i tak zajęło mojej mamie dłuższą chwilę żeby się zdecydować na rozwód. Ale kiedy to załatwili, i ojciec się wyprowadził, to prawie skakałam pod sufit z radości. I dla ciebie i dla mamy polecam też wizytę u psychologa lub jakąś terapie, jeśli możecie sobie na to pozwolić. Wiem jak moja mama mnie wzięła wtedy, to moja rozmowa z panią psycholog dała jej dodatkową motywację, żeby ten rozwód jak najszybciej ogarnąć. Jak wspomniałam jednak, bierz pod uwagę, że mama może wcale nie chce zostawić twojego ojca. Jest to zapewne trudna sytuacja też dla niej. Tobie też polece psychologa, jak nie teraz to za kilka lat. Dorastając w takiej sytuacji masz prawo nie chcieć się z nikim wiązać, ale jeśli kiedyś zmienisz zdanie to dobrze jest przepracować swoje problemy z profesjonalistą, żeby móc stworzyć z kimś zdrowy związek. Ja tego nie zrobiłam w czas więc i ja i moi pierwsi chlopacy na tym ucierpieliśmy. Teraz jestem tego bardziej świadoma i pracuje nad swoimi problemami, ale gdybym to ogarnęła wcześniej to żyłoby mi się lepiej.
Przepraszam, że wyszedł z tego cały esej, ale roziumiem, że takie sytuacje są bardzo skomplikowane. Życzę powodzenia i pamiętaj, że jeszcze będzie lepiej :) nawet jeśli teraz jest beznadziejnie
To jest wina obojga rodziców. W głównej mierze ojca, bo jest alkoholikiem i przemocowcem, ale również matki, która pozwalała dzieciom to oglądać (współuzależnienie nie oznacza, że nie jest się winnym), a także przenosi swoje problemy na dziecko. U mnie też tak było, tylko sama sytuacja w domu była jeszcze gorsza, i doszło do absurdalnych akcji pt. JA, jako córka, broniłam matki przed pijanym ojcem, przejmując rolę rodzica.
Rodzic nie może być przyjacielem małego i nastoletniego dziecka, bo prowadzi to do zaburzenia ról w relacji. I to dzieciaki mają potem problem, nie ich rodzice.
mam nadzieję, że z czasem będzie ci łatwiej spojrzeć na relacje międzyludzkie i związki nie tylko przed pryzmat zachowania ojca. nic złego w tym, że nie chcesz się wiązać czy randkować, ale kiepsko by było, gdybyś kiedyś mimowolnie się zakochała, a blokada psychiczna nie pozwoliłaby ci próbować jakiejś relacji. może będzie lepiej, gdy się usamodzielnisz. mając 19 lat niekoniecznie leci się zaraz na swoje, ale może planujesz jakieś studia w innym mieście albo coś w tym stylu? na pewno pomogłaby chwila oddechu i dystansu. bo na rozwód wpływu raczej nie masz.
Twój ojciec zachowuje się jak niewyżyty seksualnie dzieciak. Szkoda mi was, ale wrzucanie wszystkich facetów to jednego wora też nie jest zbyt trafne 😜
Mysle ze to nie jest tak ze autorka wrzuca wszystkich do jednego wora. Bardziej obawia sie tego, ze spotka mezczyzne wlasnie takiego jak jej ojciec. Rozumiem jej obawy bo podobno nieswiadomie wybieramy partnerow podobnych do naszych rodzicow. Duzy wplyw ma tez schemat relacji jaki wynosimy z domu. Czesto kobiety, ktorych matki dokonaly zlego wyboru partnera dokonuja takiego samego wyboru.
Karboksyhemoglobina być może ja źle zrozumiałem. Co nie zmienia faktu, że współczuję jej takiej atmosfery w domu.
Wg mnie bardzo niezdrowe jest to, że Twój ojciec tak otwarcie i jasno mówi przy Tobie o swoim pożyciu seksualnym. Ta sfera jest tak intymna, że z dziećmi (nawet dorosłymi) nie powinno się o niej mówić, bo to jest dla nich wstydliwe i krępujące.
Co innego edukacja seksulna.
Wbrew temu co ludzie mówią nie każdy facet myśli tylko o jednym. Jeśli kiedyś będziesz miała chłopaka lub męża życzę Ci, żeby wasza relacja opierała się na rozmowie. Potrzebujesz mężczyzny, a mówiąc to mam na myśli bardzo dojrzałego emocjonalnie człowieka, jakim twój ojciec nie jest. Przykro mi, że tak się potoczyło twoje dzieciństwo. Szczęściem przynajmniej mamę masz ze złota :)
Seks jest ważnym aspektem związku, inaczej to friendzone. Ważne, by dobrać się odpowiednio pod kątem potrzeb, i oczywiście nie robić niczego, czego jedno z partnerów nie chce i nie zmuszać nikogo do niczego. Nie wszyscy są tacy jak Twój ojciec.
Czyli ten, mieszkasz z rodzicami a mama opowiada Ci o swoim życiu seksualnym, obarcza Cię problemami z nim związani a Ty nie chcesz mieć chlopaka.
Aha.
Okej o ile to nie bait: serio, słuchasz w jakich okolicznosciach Twoi rodzice współżyją bądź nie, bez cienia dyskomfortu?
To nie jest normalnie.
A komentowanie, że nie chcesz chłopaka bo Twoja mama obarcza Cię problemami swojego życia seksualnego jest zbędne. XD
Z wyznania wynika, że matka obarcza swoje dziecko swoimi seksualnymi problemami w związku. Zlituj się, to jest normalne?
Jak można być tak ograniczonym żeby w tym świecie brać wszystko przez pryzmat jednego przypadku i przypisać to do wszystkich przedstawicieli.
Gowno prawda to bait
@Llollkss Jakie obarcza? Matka z nią ROZMAWIA, no i co? Córka jest dorosła, można uznać że jest gotowa na takie tematy. Rozumiem, że matki mają być zawsze uśmiechnięte bo one nie mają problemów?
@Llollkss
To prawda, że matka obarcza ją swoimi problemami i dostrzeżenie tego zazwyczaj zajmuje dużo czasu. Ale gówno wiesz o psychice ludzkiej. Jak się człowiek naogląda przez dużą część życia faceta, który jest totalnym śmieciem, to bardzo ostrożnie zaczyna podchodzić do innych mężczyzn. Po pogryzieniu psa wielu ludzi zaczyna bać się wszystkich psów, a mowa o jednorazowym, raczej krótkim zdarzeniu. To teraz sobie przełóż to na +/- 18 lat życia z przemocowcem i alkoholikiem.
Też mam problem z facetami, mimo że wiem, że nie wszyscy tacy są. Ale i tak jestem nadmiernie ostrożna, bo co zobaczyłam, to moje, a wiem, że ludzie na początku świetnie potrafią się kryć z tym, jakimi są potworami.
A może ojciec pije, bo wciąż ma w pamięci tamtą śliczną dziewczynę, którą kochał, a teraz ma fleje, która odmawia mu seksu i czułości?
Też kiedyś jak byłam młodsza, stwierdziłam, że nie chcę mieć męża bo trafi się taki jak mój ojciec przemocowiec. Po wielu próbach związków znalazłam tego "księcia na białym koniu". Teraz jesteśmy 2 lata po ślubie bardzo szczęśliwi.