#pxj1e

Tu autorka niedawnego wyznania o tym, że mam psychiczną blokadę i nie próbowałam używań tamponów, choćbym chciała. Pojawiły się komentarze, w których pisano, że może moi rodzice wpoili mi wstyd. Niespodzianka - nie było u mnie nikogo zdewociałego. Piszę to wyznanie ku przestrodze.

Uważacie, że dobrze jest rozmawiać z dziećmi o seksie? Ważne, aby nie przedobrzyć. Jedno z moich rodziców roztrząsało ich problemy seksualne przy mnie. Musiałam słuchać o tym, jak to ten ktoś jest pokrzywdzony, bo druga osoba z nim nie śpi i też, że oni nie mogą ze sobą spać, przeze mnie, bo nie mają czasu dla siebie. Że nie chce jeść schabowego, bo to i coś jeszcze jest na "s", a ta osoba wolałaby to drugie.
Równie udana była babka, czyli matka wyżej opisanej osoby. Gdy byłam w wieku przedszkolnym, opowiadała mi, że moja prababcia ma raka szyjki macicy i że jej leci krew. Nie pamiętam tego, bo byłam zbyt mała, ale podobno bałam się i histeryzowałam. Babunia uświadomiła mnie wcześnie, co to okres i opowiadała, jak to kiedyś zalało ją na przyjęciu. Miałam 6/7 lat, gdy opowiadała mi, że:

1. "Facet wkłada kobiecie swoją parówkę w jej bułeczkę".
2. Niektórzy faceci gwałcą kury.
3. Co to jest wibrator, że są one w różnych kolorach, pytała nawet, w jakim ja bym chciała.
4. Można malować sobie gąbeczką miejsca intymne.
5. Lubię, jak kolega, mój rówieśnik, mnie dotyka.
6. "Kobieta na plakacie w przyczepie kempingowej ma usta tak otwarte, jakby chciała, żeby facet wsadził jej swojego członka".

Wiele z tego typu tekstów padło przy moich znajomych.

Lubiłam babcię, bo potrzebowałam od czasu do czasu wyjścia do kogoś spoza grona domowników. Miała swoje dobre strony. Ale po takich rozmowach czułam, że mam moralnego kaca, choć nie potrafiłam wtedy tak tego nazwać. Czułam się bardzo źle. Nie chodziłam do niej trochę, ale potem czułam się winna, bo przecież nie wolno obrażać się na babcię. Siedzi pewnie w domu sama, biedna. No, może nie całkiem, najpierw żyła moja prababcia, a potem babka została w domu z dziadkiem, któremu wypominała, że to on do niej przyszedł, a kiedyś w ataku szału ganiała za nim z nożami. Uciekł przez okno. Nienawidził jej i unikał jak ognia.

A co na to mój drugi, normalny i bardzo dobry rodzic? Nie miał za dużo do gadania, bo mieszkaliśmy z dziadkami w bliźniaku. Gdy skarżyłam się, co ona gada do mnie, rodzic chodził ją upominać. Zdarzały się kłótnie. Przestałam do niej chodzić w piątej klasie podstawówki (11/12 lat). To była moja świadoma decyzja, pierwsza z dorosłych i nie żałuję. Moje dzieci jej nie poznają, nie zamierzam im nawet zbyt wiele o niej wspominać. Pamiętam i nienawidzę. "Dom zły". W odróżnieniu od nich jestem wierząca. Wolałabym rodzinę pilnującą mojej cnoty niż takich zboczeńców. Jestem wstydliwa, może wdałam się w pradziadków.
A, i babka uczyła w szkole i w domu kultury.
Vito857 Odpowiedz

Na rozmowę o seksie też trzeba znaleźć porę i sposób. W sposób taki jak tobie podano łatwo obrzydzić współżycie, a i 6-7 latkowie to trochę za młodzi odbiorcy, żeby im opowiadać o wkładaniu paróweczki w bułeczkę (o losie...).

bazienka Odpowiedz

bo rozmawianie z dziecmi o intymnych szczegolach z wlasnego zycia jest przemoca
a juz szczegolnie takie teksty, jak zaprezentowalas, to forma molestowania seksualnego
z dziecmi rozmawia sie jezykiem dostosowanym do nich i wyjasnia im tylko to, o co zapytaja, a nie wyklada 3-latkowi cykl menstruacyjny i istote stosunku

ohlala Odpowiedz

Jest ogromna różnica między gadaniem o seksie, a edukacją seksualną.

Cystof Odpowiedz

Rozmawianie z dziećmi o seksie jest konieczne. Rozmawianie z dziećmi o szczegółach własnego pożycia może wyrządzić im wielką krzywdę. Zwłaszcza jeśli w nie dostosuje się treści do wieku. Co widać najlepiej po tym wyznaniu. Współczuję :(

Dragomir Odpowiedz

No to nie wiadomo czy i Umbriak nie przedobrzy.

Umbriel

Jak na razie to jedyną osobą mieszającą tu dzieci do seksu jesteś ty, Pedomir.

Dodaj anonimowe wyznanie