#px2lA

Wychowałam się na wsi. Oboje rodzice mieli średnie wykształcenie, ojciec studiował tylko rok i wrócił w rodzinne strony. Mama pracowała w lokalnym małym zakładzie produkcyjnym, ojciec miał warsztat blacharski. W domu było nas trójka. Ani się nie przelewało, ani nie brakowało - przeciętna rodzina. Wyróżniało nas jedno - świetne wyniki w nauce u mnie i mojej siostry. Ona ma wybitne umiejętności matematyczne, ja - talent do języków i pasję do nauk przyrodniczych. Ale w domu nigdy za bardzo nie cieszono się z naszych sukcesów, padały teksty, żeby nie przesadzać z tymi nagrodami, nie wychylać się, że to może dziwnie wyglądać.

Gdyby nie nasi nauczyciele, którzy traktowali nas obie jako formę promocji szkoły i gminy, pewnie byśmy nie jeździły na kolejne konkursy, nie wygrywały nie tylko nagród książkowych, ale i wycieczek, dodatkowych kursów, sprzętu elektronicznego itp. Nauczycielki przychodziły do rodziców tłumaczyć, że warto nas puszczać, że znajomość języków to nie przeszkoda na wsi, że dziewczynka na konkursie matematycznym to chluba dla domu itp. Rodzice czasem się zgadzali, a czasem nie, ale zawsze z tymi "równającymi w dół" komentarzami.

Uważam, że cudem wyrwałyśmy się z zaklętego kręgu przeciętności. Dla 14-latki (obie uczyłyśmy się w czasach przed wprowadzeniem gimnazjów) idącej do świetnego liceum, ale w dalekim i obcym mieście, tylko dzięki negocjacjom wychowawczyni i stypendium od wójta, słowa wsparcia byłyby na wagę złota. A my dostawałyśmy rady, żeby się jakoś wtopić w tłum, nie wychylać, nie zwracać na siebie uwagi konkursami. Przez to przez lata byłam chorobliwie nieśmiała, bałam się odezwać na lekcji. Moja siostra tak samo! Miałyśmy ogromne szczęście, że nauczycielom na wsi i w liceum chciało się nas wyciągać za uszy.

Dziś moja siostra pracuje jako programistka, ja robię karierę międzynarodowego naukowca i dużo podróżuję, mamy dobrych mężów, rodziny. Ale choć obie dorosłe, wciąż zmagamy się z demonami z dzieciństwa - niepewnością, nieśmiałością, poczuciem, że nie pasujemy do ludzi, z którymi pracujemy, czasem z poczuciem winy za sukcesy. I choć moi rodzice dbali o dom, pewnie mieli dobre intencje, kochali nas i chcieli chronić na swój sposób, to nie mogę im wybaczyć tego tłamszenia i równania do przeciętnych. Do dziś przez to trudno mi się do końca cieszyć z życia, które wiodę, bo zastanawiam się, czy aby nie mam za dobrze i czy na pewno na to zasłużyłam.
Halbot Odpowiedz

Z Twojej opowieści widać troskę rodziców o Was.
Zdawali sobie sprawę, że jesteście ponadprzeciętnie zdolne i to wykorzystujecie. Jednocześnie chcieli Was bronić przed światem, ale ich świat to obręb wsi. A polska wieś nie akceptuje inności, nie wybacza ponadprzeciętności i zawsze brutalnie ściąga w dół "łodmińców". Szczególnie, gdy to dziewczyny, bo te mają przed sobą wyłącznie tradycyjną drogę szkoła (co by czytać umiła), potem szybko ślub, i jeszcze szybciej dzieci. Praca - no to w sklepie, albo jak zdolna to w szkole. I koniec. Takie są "przypisane naturalne wartości" kobiety na wsi.
A Wy - zdolne i (o zgrozo!) pokazujące to, nie pasowałyście do ramek. Dlatego Wasi rodzice bali się o Waszą przyszłość, nie widząc dla wybitnych dzieci przyszłości w wiejskim środowisku.

jankostanko33 Odpowiedz

Wasza inteligencja i zdolności nie wzięły się znikąd. Musieliście je odziedziczyć po rodzicach. Byc może rodzice jako osoby ponadprzecietne i wyróżniające się w wiejskim środowisku przeżyli ciężkie chwile i chcieli Was uchronić przed tym, przez co sami przeszli.

Cao

Inteligencji sie nie dziedziczy.

WielkieGie4

jankostanko33 co za brednie

rutabo

@Cao Czesciowo sie dziedziczy.

Anwute

Rety, co za głupoty....

jankostanko33

Czemu brednie? Nawet jeśli faktycznie się mylę i inteligencji się nie dziedziczy, to nie można wykluczyć, że rodzice, albo przynajmniej jedno z nich, też wyróżniało się w nauce. A ludzie nie lubią kiedy ktoś się za bardzo wyróżnia. Zwłaszcza w małych, zamkniętych społecznościach. Sam wychowałem się w takim srodowisku, więc wiem jak to jest. Ojciec Autorki z jakiegoś powodu przerwał studia. Być może był we wsi obiektem kpin, że niby taki zdolny, a wrócił z podkulonym ogonem. Nie wiemy co tak naprawdę kierowało tymi ludźmi, ale nie sądzę, żeby to była chęć zniszczenia życia własnym dzieciom. Ja wiem, że młodzi ludzie lubią uważać swoich rodziców za głupich i zacofanych, ale to też są ludzie, których ukształtowały jakieś tam doświadczenia z przeszłości. I też mają prawo popełniać błędy. Czasem chcą dobrze, a wychodzi na odwrót.

kiez Odpowiedz

W domu była was trójka ale miałaś siostrę. To chyba siostra przejęła również twoje zdolności matematyczne.

PinkRoom

Była ich trójka rodzeństwa, a nie ogólnie. 🤦🏼‍♀️ Po prostu nie wspomina o drugiej siostrze/bracie.

Anwute

Autorowi komentarza inteligencji widzę zabrakło, a czytanie ze zrozumieniem
Leży i kwiczy. Rety, i tacy ludzie bez żenady ośmieszają się w necie...

rutabo Odpowiedz

Przynajmniej słoma z butów wam nie wystaje, bo sa tacy, którym po awansie społecznym uderzyła woda sodowa do głowy. A jeszcze jak taki wyemigruje to uważa się za nadczłowieka. Wygląda to przekomicznie, jak chca byc świetsi od papierza w swoim postepowym mysleniu i łykaja wszystko bezwiednie, bo tak im napisano w jakiejs gazecie, całkowicie pozbawieni własnego myslenia, krytycyzmu, byle byc "trendy".

Dodaj anonimowe wyznanie