#ptADW
Przez cały okres dojrzewania byłam popychadłem i pośmiewiskiem. Z dziewczynki z lekką nadwagą wpadłam w anoreksję, prawie zagłodziłam się na śmierć. Mimo zrzucenia wagi, dla rówieśników dalej było ze mną coś nie tak, zawsze byłam tą najgrubszą i najbrzydszą. Gdy w gimnazjum inne dziewczyny przeżywały pierwsze pocałunki i związki, ja przez 3 lata marzyłam, aby chłopak, w którym się podkochiwałam, powiedział mi coś miłego, nawet to, że nie jestem w sumie taka paskudna, od jakiej mnie wyzywają.
Szykany skończyły się, gdy uciekłam do innego miasta, zaczynając szkołę średnią. A tam wydarzyło się coś, co było dla mnie szokiem. Byłam ciągle podrywana i komplementowana, to było niesamowite. Potem poszło z górki, zaczęłam się buntować, pić alkohol, chodzić na koncerty, otworzyłam się na ludzi. Stałam się straszną flirciarą, byłam pewna siebie. A tak naprawdę chyba ciągle szukałam kogoś, kto tylko mnie przytuli i doceni. Dziewictwo straciłam mając ledwo 16 lat. Z początku nawet nie odczuwałam przyjemności, ale domyślałam się, że to z braku doświadczenia. A nawet nie musiałam go szukać, wiecznie ktoś się do mnie zalecał.
Do czasu, kiedy kilkukrotnie, nieprzytomna od alkoholu, zostałam po prostu wykorzystana przez jakiegoś faceta. Żaden nie widział w swoim postępowaniu nic złego. Po tych incydentach po prostu przestało mi zależeć na moim ciele. Potrafiłam się komuś oddać, bo po prostu myślałam, że mu się należy, skoro był dla mnie miły. Sama tylko raz zaciągnęłam faceta do łóżka i zrobiłam to tylko z pragnienia zemsty. Był to właśnie ten chłopak, w którym się kochałam całe gimnazjum. Mimo że wiecznie byłam dla niego "tą brzydką i grubą", po kilku latach nie mógł mi się oprzeć, biedaczek.
Podsumowując, mam prawie 23 lata i miałam tyle samo partnerów. Tylko kilka razy w życiu czułam w łóżku większą przyjemność, tak naprawdę o wiele bardziej zależało mi na późniejszym wspólnym spaniu i przytulaniu. Czuję się nikim, a jedyne czego kiedykolwiek chciałam to miłe słowa i uczucie od drugiej osoby.
Pomyśl o terapii - ogarnięty specjalista może pomóc ci poukładać sobie rzeczy w głowie tak, żebyś była zadowolona.
Chodzę na terapię ok. roku. Ale w tym aspekcie życiowym zmian nie widać.
Nie wiem, jak u autorki, ale u mnie nie ma poprawy, co nie jest winą terapeutki. Bez niej w sumie nie dałabym sobie rady. Jak co krok spotykają cię tragedie życiowe, to najlepszy terapeuta nie pomoże. Jak umrze 3 osoba w ciągu roku, to nie będzie ci dobrze przez sam fakt, że chodzisz na terapię.
Ja dzięki terapii mam to, że zmieniam swoje złe cechy charakteru i destrukcyjne zachowania. I dość szybko się podnoszę tak, żeby funkcjoniwać. Ale terapeuta nie zastąpi ci ważnych ludzi czy nie zapewni spokojnego życia bez trosk.
Przykro mi z twojego powodu. Zwłaszcza, bo jutro jest rocznica (niechcianego) roztsania z moim byłym i już w sumie nie pamiętam, jakie to uczucie, przytulać się z kimś. Mam paru 'przytulaśnych znajomych', na powitanie, pożegnanie i czasem dla żartu są uściski i takie tam, ale nie sprawia mi to żadnej przyjemności, a wręcz przeciwnie, jest to niekomfortowe. Piję za twoje zdrowie i za to, żeby nam się udało, bo chcemy dokładnie tego samego.
I prywatnie, bo i tak tego w poczekalni nikt nie przeczyta: mam wrażenie, że dzisiejszej nocy umrę, a przynajmniej kolejna część mnie. Niczego tak nie żałuję jak rozstania (mimo, że było rozsądną decyzją) i nie wierzę, że już minął rok, a ja dalej za nim płaczę...
Fox no co Ty.. Dajże spokój z tym byłym, jesteś fajną laską, która może mieć każdego a zablokowałaś sobie głowę jakimś śmieciem. Trzymaj się cieplutko i nie siedź dziś sama, serio ponarzekaj komuś na żywo to ciut lżej Ci będzie :)
Wow, dzięki za super komentarz 😍😭. Zaplanowałam sobie cały dzień z ludźmi i przed chwilą dopiero wróciłam ;-) co prawda specjalnie dobrze się nie bawiłam, ale przynajmniej miałam bardzo zajęte myśli i mimo wszystko dużo się śmiałam.
Mam nadzieję, że u ciebie wszystko trzyma się kupy i oby ci się dobrze w życiu wiodło!
Fox dzięki i cieszę się, że dałaś radę wczoraj :) Trzymaj się tego codziennie a przyjdzie moment, że dasz sobie szansę na coś lepszego z kimś nowym.
Foxy i Autorko, wiem co czujecie, tez mi właśnie stuknął rok od „rozstania z rozsądku”
Dołączam się do toastu za zmianę na lepsze! 😊😙
Nielubiecie, najgorsze, że praktycznie od nikogo nie dostaniesz wsparcia (np w moim przypadku), bo skoro 'rozstanie było rozsądną decyzją', to czemu niby jesteś smutna? Szczerze, jakby do mnie teraz zadzwonił i chciał wrócić, przyjęłabym tę propozycję bez wahania. Jestem już na granicy wytrzymałości przez tę niesamowicie silną tęsknotę i skończyły mi się pomysły, jak z tym walczyć i chyba skończyła mi się nadzieja, że będzie lepiej. Kurdę, po roku już możnaby oczekiwać poprawy po: tabsach, terapii, byciu zajętą, setkami rozmów na ten temat, wychodzeniu do ludzi, poznania groma nowych znajomych, kilku randkach, realizowaniu marzeń, zdrowym odżywianiu, uprawianiu sportu, płaczem, kiedy trzeba i folgowaniu sobie, też, kiedy trzeba. Ktoś ma pomysł, co jeszcze?
Foxy z ust mi to wyjęłaś, bardzo ciężko się słucha gdy znajomi mówią jak to dobrze ze się rozstaliśmy a ja marzę tylko o tym by cofnąć czas i nigdy go nie zostawić. Też przeszłam te wszystkie etapy które opisujesz i nie widzę poprawy, może musimy po prostu czekać aż czas zrobi swoje i w końcu uda nam się pójść naprzód.
O tak. Uważam, że mimo wszystkich przeciw, zostawienie go (ja powiedziałam koniec) było pod pewnymi względami najgorszą decyzji mojego życia i nie zrobiłabym tego po raz drugi. Nie wiem, jakby ten związek dalej miał wyglądać, ale po prostu nie wyobrażam sobie, że z nim mogłabym być bardziej nieszczęśliwa niż będąc samej jestem już od roku!
Bardzo mocno trzymam za nas kciuki, silne babki z nas :) :*
Foxy kochana, to, ze jakiemus facetowi nie pasowalas nie znaczy, ze tak bedzi z wszystkimi. czepiasz sie tego zwiazku jakby byl wyznacznikiem twojego zycia i atrakcyjnosci
tez tak mialam, po pierwszym facecie 2 lata przerwy bo wziaz go kochalam... a potem doszlam do wniosku, ze zmarnowalam ten czas na myslenie o jakims gnojku, ktory nie potrafil mnie docenic
jestes Piekna, jestes Madra, jestes Wartosciowa kobietka :)
wiem, ze to ciezkie jak ci ludzie mowia "przestan sie przejmowac tym dziadem", to nie psrtyczek, ktory mozna wylaczyc
ale spojrz wokol, jest sporo fajnych facetow, nie zapetlaj sie an tym jednym, a wlasciwie wyobrazeniu o nim juz teraz
tez jesetm przytulasna
i sama od 5 lat
wiem, co czujesz...
fox a moze pomyslisz o terapii i poukladaniu sie od srodka? przepracowaniu zaloby po facecie, bo widze, ze nadal jestes na ktoryms z pierwszych etapow...
przyjrzeniu sie, dlaczego to cie az tak dotknelo, ze rok trzymasz uraze i jestes w stanie przyjac go z otwrtymi ramionami?
zachecam mocno, aj na swoja czekam od roku
W sumie to dość częste zjawisko. Zauważyłem, że jeśli ktoś praktycznie od zawsze miał świadomość swojej atrakcyjności, miał powodzenie u płci przeciwnej, to taka osoba raczej nie szuka przypadkowych kontaktów seksualnych. A za to osoby, który przez długi czas tego powodzenia nie miały, a później zaczęły mieć powodzenie, to zaczynają się ,,łajdaczyć".
Nawet nie wiesz jak ja cię rozumiem. Spotykam się z facetami na seks, żeby potem móc się przytulić, bo nikt nie jest mną zainteresowany na tyle, żeby chcieć mnie bliżej poznać i zostać na dłużej.
Powinnyśmy się spotkać :')
nazywam to "puszczaniem sie za akceptacje"
jestes gleboko zaburzona z takim podejsciem, idz na terapie
znam 2 takie dziewczyny, obie maja borderline
Nie mam borderline. Byłam z tym u psychiatry, chodzę też na terapię. Efektów jeszcze nie widać.
To w sumie ciężki przypadek. A myślałaś może o psie albo kocie? Wiem że nie zastąpi człowieka ale jest to jakiś start.
Czasami też i koniec. Najpierw kupi kota. Potem wino. Następnie znienawidzi mężczyzn. A na koniec kotów będzie przybywać, a wina ubywać.
Zwierzęta mi bardzo pomagają, pracuję z nimi i bardzo lubię wśród nich przebywać. Ale niestety nie mam warunków na własne zwierzątko.
to jest bardzo przykre wyznanie :(
Jeśli chcesz pogadać o tym, to odezwij się na GG: 5333144
Nawet go założyłam, jeśli ktoś chce napisać, walcie pod 68599732
@Autorko ! Jeśli jedziesz w tym roku na woodstock moj obóz może zorganizować ci grupę wsparcia :) Co prawda pomidorówki na ognisku w tym roku nie bedzie ale towarzystwo ci zapewnimy :)
Ja tak żyję i nie narzekam.