Przyszłam do pracy. Z rana spotkanie, na szczęście zdalnie. Poszłam po kawę. Szłam do drukarki, gdy koleżanka z pracy mnie o coś spytała, więc nawiązała się krótka pogawędka. Siadam, opieram się na moment i już się prostując słyszę, że coś się odkleja. Patrzę na oparcie krzesła... a tam wkładka higieniczna. Zamarłam. Nie wiem jak długo była na moich plecach i kto ją mógł zauważyć. Od razu zaznaczę, że nie wyszła mi z majtek, tylko z bluzki. Mam problem z nadmiernym poceniem się, więc często ich używam. Tylko ta cholera tego dnia uznała, że się światu pokaże.
Jakby mało było stresu z tego, że się zastanawiałam kto mógł to widzieć, to zanim ją odkleiłam z krzesła, zauważyła ją koleżanka z biurka obok. Wytłumaczyłam co i jak, a ona, pomimo śmiechu, na szczęście ze zrozumieniem pocieszała, że może nikt nic nie zauważył. Ja spociłam się jeszcze bardziej niż zwykle.
Chyba muszę wypróbować inny sposób na mój pot.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeżeli zwykłe blokery nie pomagają, to może botoks?
Może mnie wkręcasz, ale spytam. Jak to botoks, to może coś dać?
Nie wiedziałaś? Toksyna botulinowa, podana iniekcyjnie, blokuje impulsy nerwowe. Ostrzyknięcie okolic gruczołu potowego botoksem hamuje jego aktywność na dłuższy czas (do pół roku). W google znajdziesz wszystko na ten temat --> botoks nadpotliwość.
Jeżeli blokery roll-on na bazie chlorku glinu (typu Etiaxil), stosowane dwa-trzy razy w tygodniu nie pomagają, to właściwie chyba tylko zabiegi botoksem pozostają.
Nie wiedziałam. Ale faktycznie są takie zabiegi. A mi blokery niestety nie pomagają. Pocę się jak mi ciepło, zimno, jak się stresuje. Niby normalne, ale żeby aż tak.
Dziękuję ci bardzo, już wiem na co oszczędzać 😊
Botoks kosztuje, a można spróbować antidral. Wieczorem posmaruj pachy, trochę poszczypie, ale pomoże. 2 może 3 wieczory i będziesz mieć problem z głowy.
Kasioludek, wyżej jest napisane, że preparaty na bazie chlorku glinu na autorkę nie działają.
ps
Bloker z Ziai jest o połowę tańszy, a działa identycznie.
A mi pomogło odstawienie blokerów i wszystkich antyp. na 2msc. Zamiast tego używałam oliwy magnezowej. Jak śmierdziałam w pracy to mokre chusteczki w ruch. Pachy mi się zresetowały i teraz prawie się nie pocę, a używam tylko antyp. w kulce raz dziennie lub samego MgCl2(aq).
Nie widzę sensu w truciu się blokerami, jak można naturalniej.
Jakim truciu?
Zmieniłam dietę, przestałam używać antyperspirantów (na poczatku wiadomo, ze się bardzo pociłam, ale można to przetrwać) i przestałam mieć problem z poceniem. Również polecam działać naturalnie aniżeli się truć blokerami
Takie coś jak wkładki higieniczne tylko do wklejana na bluzkę, w odpowiednim ksztalcie pod pachy nazywa sie 'potniki' albo po prostu wkladki przeciwpotowe. Do kupienia w pasmanterii lub przez internet. Używam sporadycznie i nigdy mi się nie odkleiło (np. wesele to niezły test kleju.)
Mnie pomogło co innego. Napary z szałwii. Dwa razy dziennie wypić i po niecałym miesiącu nadpotliwość spadła prawie do zera
Wyklucz nadczynność tarczycy😊
Etiaxil stosowany na noc lub ziaja blocker (dużo tańszy i większy). Tylko musisz pamiętać o stosowaniu przed snem i lepiej nie na świeżo ogolona skore - bardzo podrażnia.
Poczytaj o nadpotliwości, może brakuje ci jakichś witamin lub minerałów.
A wkładki pod pachy tez stosuję ale na szczęście (póki co) bez wpadki. U mnie blokery nie zdawały egzaminu - co z tego, że pachy suche skoro lało mi się z pleców i czoła 😅