Rok temu, z okazji Tłustego Czwartku mój chłopak zabrał mnie na romantyczną kolację. Wybrał moją ulubioną restaurację, w której podają ciasteczka z wróżbami. Z euforią zasiadłam na luksusowym siedzisku rozkoszy, czekając na nasze jedzonko. Gdy kelner przyniósł sushi, jakieś napoje i wcześniej wspomniane ciasteczka, mój luby wręczył mi słodycz z której wystawała kartka.
Rozwinęłam ją i przeczytałam treść: "W tym wyjątkowym dniu życzę Ci, żebyś zrzuciła tak z 10 kilo, a potem skontaktuj się ze mną". Spojrzałam na mojego partnera, a on, śmiejąc się pod nosem, powiedział:
- Ale możemy zostać przyjaciółmi. - odparł, puszczając oczko.
Tak, zerwałam z nim.
Tak, zrzuciłam te 10 kilo.
Nie, nie skontaktowałam się z nim.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nic nie straciłaś :) Ty schudłaś, ale on dalej pozostał frajerem
I pewnie dalej nie ma laski. A jak ma to wspolczuje
Straciła - 10 kg
Ale nikt pewnie tego nie opłakuje :D
Straciła ;) 19kg
I dobrze!!! Gnoić padalców śmiciów zwyrodnialców.
Tak się zastanawiam jakie trzeba mieć niedoje**nie mózgowe żeby zaprosić dziewczynę do restauracji, prowadzić romantyczny klimat by na końcu w prostacki sposób zerwać?!
Można przestać "wyglądać jak świnia", ale świnią z charakteru będzie się już zawsze : )
Trzeba mu było wylać na łeb te napoje.
Nie wiem, może to ja mam za dużo dystansu do siebie, ale po takim tekście bym się po prostu śmiała razem z tym kolesiem i sama rzuciła jakiś komentarz na jego temat :v Zwłaszcza że mam wrażenie (mogę się mylić - nie było mnie tam) że on nie miał na celu cię obrazić, tylko to był po prostu taki złośliwy żarcik/docinka/nazywaj to jak chcesz :v
Dokładnie tak samo uważam. Ostatnio jak schudłam mój chłopak powiedział "popracuj nad tyłkiem bo wygląda trochę jakby poszewka została a pióra wyleciały". I co może miałam z nim zerwać? ;) Jestem zadowolona z tego że jest szczery i do tego rzuci zabawnym tekstem.
Ogólnie ironia i sarkazm zawsze mnie pociągały u facetów. I facetom też się lepiej żyje jak nie muszą się z kobietą obchodzić jak że zgnilym jajem.
A, jeszcze jedna anegdota - zanim schudłam byliśmy na zakupach i przymierzając jeansy zapytałam czy sprawiają że wyglądam grubo. "To nie jeansy; to tłuszcz" usłyszałam ;)
Także trochę dystansu do siebie drogie panie.
@HedaLexa nie zawsze takie teksty słyszane od partnera działają dobrze. Nawet rzucane w żartach. Zawsze byłam bardzo szczupła, przy wzroście 160 cm ważyłam 43-45 kilo. Po ciąży przytyłam 10 kg, zaczęłam wyglądać normalnie. Moje pośladki i uda były pełniejsze i nie wyglądałam już jak niedożywiona. Miałam piękne kobiece kształty. Mój partner co rusz wytykał mi, że się spasłam i mam zwały tłuszczu. Twierdził, że to żarty. Jednak mi było przykro. Przestałam pokazywać moje ciało i schudłam te 10 kg. Obecny partner czasem mi delikatnie wspomina, że mogłabym przybrać na wadze i ciągle mnie czymś karmi. Że będzie wielbił moje okrąglejsze kształty, bo kościotrup obleczony skórą mu się średnio podoba. Nie zawsze mówienie takich żartów jest mile.
Dobrze ze zerwalas z nim. Ciekawa czy on ma cialo Adonisa ;)
Myślałam że ci się oświadczy, a później ta kartka okaże się pomyłką😔
Zerwalaś z nim?
Zrzuciłaś te 10 kilo?
Skontaktowałaś się z nim?
Tak, przeczytalam to.
Nie, nie rozbawila mnie ta historia.
I kogo to obchodzi? (:
Przynajmniej mialas dwie porcje sushi dla siebie :)