#Jy3Nr
Chodzę do liceum z niepełnosprawną dziewczyną, znam ją od dawna, więc sam przyzwyczaiłem się do tego, że jeździ na wózku i traktowałem ją jak normalną osobę, bez specjalnych względów, w końcu sama utwierdzała wszystkich, że jest normalna i nie potrzebuje litości, aż do czasów liceum.
Ogólnie szanuję i współczuję inwalidom, ale ona... ona to inny rodzaj człowieka. Rozumiem nie czuć się dobrze i wymagać opieki, ale nadużywać tego, że nie może chodzić (wiem, że brzmi to abstrakcyjnie, do tej pory też myślałem, że się nie da).
Zacznijmy od tego, że nasza jedyna licealna wycieczka była robiona pod nią, wszystko wyszukiwane z udogodnieniami dla inwalidów, nie pojechaliśmy w góry, choć każdy chciał i zadowoliliśmy się morzem, tydzień przed powiedziała, że nie jedzie, bo jej się nie chce.
Studniówka była robiona na jakimś wygwizdowie, też ze względu na nią, gdy opłaciliśmy zaliczkę, powiedziała, że nie jedzie, bo jej się tam nie podoba.
W dodatku zmyśla na każdym kroku, a to uczulenia, bóle głowy, nie pojawia się na lekcjach, a potem nauczyciela proszą, by jej pomóc, bo sobie nie radzi.
Ja wiem, że brzmi to okropnie, ale czuję się winny, że tak bardzo nie trawię człowieka tak pokrzywdzonego przez życie. Cały czas krąży mi po głowie, że jestem złym człowiekiem, ale wszyscy wiedzą, że gdyby chodziła, nikt by się do niej nawet nie odezwał.
Sam jestem niepełnosprawny i mam kilka uwag, podzielę się nimi z Wami.
Chodziłem do szkoły dla osób niepełnosprawnych, nazywało się to: Zakład Rehabilitacji Zawodowej Inwalidów w ....., a było to w latach 90.
My (czytaj nie w pełni zgrabni) z takich szkół mamy bardzo mało zrozumienia dla osób, które wykorzystują swoją wadę do uzyskania jakichkolwiek korzyści bez wysiłku (tu mam na myśli wszelakich żebraków jak i ludzi, którzy robią broń ze swego kalectwa).
Spędziłem w owej szkole sześć lat - trzy lata zawodówki plus trzy lata technikum na podbudowie zawodowej (kiedyś tak było). Mieszkaliśmy w internacie (ci, którzy mieli daleko do domu). Po sześciu latach w takim miejscu człowiek uczy się i wie do czego są zdolni "inwalidzi".
Dzielimy (my osoby niepełnosprawne fizyczne) się na:
1. Takich, którzy radzą sobie w życiu - mają rodziny i normalnie pracują tak jak wszyscy ludzie i można nas spotkać od szarych pracowników fabryk po dyrektorskie stanowiska (nie każdą niepełnosprawność widać)
2. Takich, którzy swój problem napotkali później, tzn byli zdrowi i wypadek lub choroba zmieniła ich życie i dopiero próbują się w tym odnaleźć
3. PASOŻYTY - na nich składają się osoby niepełnosprawne od urodzenia jak i te z punktu drugiego, które ze swego kalectwa uczyniły sposób na życie. Ci ludzie, nie pozwolą Wam zapomnieć o tym, że są inni, oni będą wykorzystywać dobre serce innych ludzi w różny sposób od żebractwa, po przypadek opisany powyżej i psuć opinię innym niepełnosprawnym.
Na koniec taka anegdota:
Czym różni się inwalida od niepełnosprawnego?
Niepełnosprawny jeszcze może, inwalida już nie.
Pozdrawiam
Takie typy można też spotkać wśród pełnosprawnych ludzi. Z tym, że ten trzeci typ wynajduje sobie coś, na czym buduje swoją "bazę". Od "jestem lepszy/a od was" po "och, jaki/a ja biedny/a".
No tak nie do końca z tą anegdotką, na poszkodowanych wojskowych mówi się inwalidą wojenny, a nie niepełnosprawny wojenny. Mimo, że ma, a raczej nie ma, ręki czy nogi
Nie widze sensu traktowac lepiej osoby niepelnosprawnej bo.. jest niepelnosprawna?
Na szacunek KAZDY musi sobie zasluzyc, a nie "ojojoj jezdze na wozku wiec teraz ty MUSISZ mnie pchac". Bycie inwalida nie zwalnia ich z zasad dobrego wychowania.
Piszę, tylko dlatego, że też jestem uzależniona od LoL'a, ale żeby nie było, że komentarz jest bez sensu, to dodam, że w 100% się z Tobą zgadzam, bo co jak co, ale są ludzie, którzy faktycznie odbierają świat w tak dziwny sposób, że trudno to zrozumieć. Mój znajomy miał właśnie takiego znajomego, który tak się zachowywał. Na całe szczęście poznał jakaś babeczke, która zmieniła jego poglądy. :D
Jak dla mnie niektórzy ludzie są zbyt głupi (albo leniwi), żeby rozkminić w głowie odrobinę bardziej złożony przypadek, spojrzeć na problem z kilku stron. I dla nich na przykład niepełnosprawny to oj oj trzeba współczuć i zawsze ustępować, imigrant - na pewno ucieka przed wojną, za gruby - chora tarczyca, nie wolno nic powiedzieć, za chudy - możesz po nim jechać. Takie stereotypowe "wolne od stereotypów" myślenie.
I tacy ludzie potem naskakują na innych i rezultat jest taki, że wszyscy widzą, że coś jest nie tak, ale każdy się boi powiedzieć.
Ja miałam w klasie dziewczynę która podobnie wymyślała choroby, problemy w domu. Co tydzień rak, co dwa tygodnie umierająca. My jakoś w połowie liceum nauczyliśmy się rozpoznawać co jest kłamstwem. Ale nauczyciele nie, wiec miała specjlane traktowanie.
W liceum podobała mi się pewna dziewczyna. Jej sąsiad, nasz rówieśnik wyskoczył do mnie z takim tekstem:
- Ej, wiesz, że ona mi sie podoba. Zostaw mi ją. Przecież nie bedziesz konkurować z inwalida.
Miał pecha, że ona to usłyszała. Dostał w twarz. Był zaskoczony, że nie podoba jej sie to, że ma być jego bo on tak chce.
Wstawaj, sfajdałeś się.
Od dwóch lat jestem osobą niedosłyszącą. Mam problemy z rozumieniem filmów z lektorem, ale wiem że osoby mojej klasie nie lubią filmów z napisami, dlatego nawet się nie wychylam. Oglądam film, który średnio rozumiem.
Nie mozesz zakupic aparatu sluchowego lub czegos podobnego? <nie hejt tylko zwyczajne pytanie XD>
To tak się da? Woleć lektora od napisów.. rozumiem dubbing, ale lektor podchodzi pod tortury. Polecam raz się wyłamać i zapytać, może się okaże że jednak sporą część też by wolała film z napisami, chyba że jesteś w klasie 1-5 szkoły podstawowej i niektórzy jeszcze nie potrafią szybko czytać.
Goya, tak da się wolec lektora. Ja dodatkowo jestem po filologii i to jest dopiero skandal... jAk mOŻnA LubIĆ lEKtoRa???!!!11 A tak na serio - po prostu męczy mnie czytanie, wole się skupić na dzwięku i ruchu aktorów.
A nie można i napisy i lektor? ;) Też jesteś częścią klasy i Twoje zdanie też jest ważne. To o czym ty piszesz i o czym pisze autor to dwie zupełnie inne sytuacje.
Goya, zdecydowanie lepszy jest lektor od niepasujących głosów do aktorów. Chyba, że mowa o bajkach (jak na przykład shrek/ratatuj itp) wtedy zdecydowanie dubbing jest lepszy od lektora, bo nie kojarzysz głosu postaci z konkretną osobą, ale przy bajkach z dubbingiem utożsamiasz bohatera z danym głosem.
Lektor lepszy od niepasujących głosów? Przecież lektor to w cholerę niepasujący głos, nałożony niestarannie na orginalne, przez co je zagłusza, plus jest niedopasowany do czasu wypowiedzi.
Ale dobra, zgaduje że po prostu mamy inne zdolności i preferencje. Mnie za łatwo dźwięki irytują, w tym lektor, oraz czytanie nie sprawia mi problemu nawet jak jestem padnięty.
Głupia
Laskę trudno usprawiedliwiać czy tłumaczyć, ale nie do pomyślenia jest to, że nie znaleźliście żadnego odpowiedniego miejsca na studniówkę czy wycieczkę w góry bez udogodnienia dla niepełnosprawnych.
Wszystko wokół nakazuje nam specjalnie traktować osoby niepełnosprawne. Człowiek niepełnosprawny to taki sam człowiek jak my sprawni, on ma swoje uczucie i swój charakter. Jeden może być pieprzonym egoista a drugi pełni życia optymistą. Szkoda tylko, że Ci pierwsi swoją niepełnosprawność wykorzystują. Świat powoduje w nas pewną ułomność w traktowaniu tych ludzi a powinniśmy widzieć w człowieku to co jest w nich samych a nie wózek inwalidzki czy białą laskę.
rozumiem cię. miałam kiedyś w klasie jedną osobę o odmiennym wyznaniu i WSZYSTKIE święta były dostosowywane pod nią. sama nie jestem wierząca, ale wkurza mnie gdy większość ma cierpieć dla jednej osoby, która i tak tego nie docenia :)))
Hmm a może nauczyciele/klasa chcieli organizować wydarzenia tak, żeby mogła w nich wziąć udział na wózku, a ona zwyczajnie nie miała na nie pieniędzy 🤔