#pi1Up
Na zapleczu zagadałam na jego temat do koleżanki (też z Polski) co to za typ i czemu tak robi. Wyjaśniła ze śmiechem, że "jakaś fanaberia, problemy bogatych dzieciaków", no i "kto bogatemu zabroni". W sumie też mnie to trochę rozbawiło.
Jakiś czas później od barmana, który pracuje w tym lokalu od lat, dowiedziałam się jednak, że kiedyś ten facet przychodził tu z bratem. Brat zginął dwa lata temu w wypadku i od tamtego czasu gość przychodzi sam go powspominać. Zamawia jeden drink dla siebie, drugi dla brata...
W sobotni wieczór wszedł do baru facet i zamówił trzy piwa. Wypił jedno, potem drugie, a w końcu trzecie. Za tydzień, w sobotę, także zamówił trzy piwa. Wypił jedno, potem drugie i trzecie. W kolejną sobotę znów zamówił trzy piwa.
- Wiem, że lubi pan zimne. - Może więc najpierw podam jedno, a następne dopiero, jak będzie pan kończyć? - zaproponował barman.
- Nie rozumie pan - odpowiedział facet. - Mam dwóch braci. Jeden jest w USA, drugi w Australii. Przyrzekliśmy sobie, że w każdą sobotę będziemy jak zawsze razem pić piwo. Obaj moi bracia mają teraz po trzy piwa i pijemy razem.
Barman pomyślał, że to wspaniała rodzinna tradycja i co tydzień podawał facetowi trzy piwa.
Pewnej soboty facet przyszedł jak zwykle ale zamówił tylko dwa piwa.
- Ponieważ znam pana zwyczaj - powiedział smutnym głosem barman - chciałem powiedzieć, iż bardzo mi przykro, że stracił pan brata.
- Oj nie. - odpowiedział facet. - Moi bracia mają się dobrze ale ja właśnie rzuciłem picie.
Jak łatwo ocenić nie znając kontekstu.
Dziwne zachowanie,oderwane od rzeczywistości. Jak nie może żyć po stracie, niech idzie na terapię.
Może ten symboliczny akt to jego terapia. Koleś przychodził raz na miesiąc/na dwa, a nie codziennie, więc nie widzę problemu.
Coz, chyba lepiej tak niz raz do roku na cmentarz bo wypada, nieprawdaz?
Smutne