#phFBI
Karolina w ciążę zaszła przypadkowo, bo nie zabezpieczyli się z jej byłym chłopakiem. Dzieciak obecnie ma pięć miesięcy, a jego ojciec się ulotnił. Rodzice umówili się z rodziną chłopaka, że tamci będą miesięcznie dawać małe pieniądze na pomoc w utrzymaniu dziecka. Sprawa rozeszła się pokojowo, moi rodzice choć źli na Karolinę - przejęli tę rozsądną postawę. Nie było sądu, a młody ojciec nie zamierza utrzymywać kontaktu z potomkiem, na co zresztą przystają jego rodzice.
Aby nikt nie spoglądał na nas dziwnie, nie wyzywał od patologii - najwięcej czasu na zewnątrz, spędzam z dzieckiem ja. Mam ponad dwadzieścia lat na karku, nikt nie zwraca na mnie uwagi. Chodzę na spacery przed pracą, po pracy, wieczorami. Można by powiedzieć, niańczę to dziecko i przedstawiam je jako swoje - jeśli już ktoś zapyta. Wszyscy bliscy znajomi mają świadomość, że nie mam dzieci, ale ci dalsi są w przekonaniu, że dziecko Karoliny jest moje.
Nikt nie wie, poza bliskimi, że ten brzdąc jest Karoliny. Podczas wysokiego zaciążenia nie chodziła do szkoły. Miała załatwione douczanie - i tylko jej wychowawczyni, z tego obcego grona, wiedziała dlaczego. I pomogła nam w utrzymaniu tajemnicy oraz sama przychodziła z materiałami od innych nauczycieli, za co jesteśmy wdzięczni.
W domu zajmujemy się dzieckiem na zmianę. Trochę rodzice, trochę jeszcze ja, a po zrobionych zadaniach i nauczeniu się na sprawdziany - za tę robotę bierze się Karolina. Niechętnie bierze odpowiedzialność za swoje dziecko, brzydzi się zmieniać pieluchy i ma problem z myciem maleństwa. Nie chce się nawet bawić razem z dzieckiem. Jednak podczas jej pory, kiedy ma już wszystko zrobione do szkoły - nasza pomoc się kończy. Nie słuchamy jej jęków, nie przychodzimy nawet, kiedy płacze - bo ona nie da sobie rady z dzieckiem.
Karolina często wciska mi to dziecko, bo twierdzi, że go nie chce. Ile to razy były kłótnie, walenie pięściami o ściany i drapanie siebie do krwi - bo ona ma już dość tego dziecka, bo ona chce jechać na zakupy albo cokolwiek.
Boli mnie serce, kiedy odpycham malucha w ręce zdesperowanej nastolatki. To nie jest lalka bez uczuć. Jednak wiem, że kiedy ulegnę, młodziak zacznie mówić na mnie mama. Nie wiem, jak to dalej się potoczy. Boję się, że Karolina zacznie bić to dziecko albo robić mu coś złego, byle tylko się go zrzec.
Ale chwila moment, oboje przyczynili się równo do powstania tego dzieciaka a to Twoja siostra ma je wychowywać a chłopak umywa rączki? Jacy rodzice pozwalają na taki układ? Na miejscu tej dziewczyny też bylabym wściekła, że na nią spadła odpowiedzialność a były chłopak ma "czystą kartę"
Dokladnie...
Zawsze mnie to irytowalo, koleś zamoczyl i się zmyl. Zero odpowiedzialności. Poczułam złość czytając to wyznanie.
a mało to ojców płaci hajs i nie chce utrzymywać kontaktów? to standard.
Chwila moment. Jeśli kobieta, która zajdzie w ciążę/urodzi nie kocha dziecka i nie chce mieć z nim nic wspólnego, zazwyczaj komentujący doradzają jej aborcję lub oddanie potomka do adopcji. A jeśli mężczyzna nie chce być ojcem - szok, pogarda, wielkie oburzenie. Społeczność anonimowych to banda hipokrytów.
@asteria mi nie chodzi o odbieranie prawa do nie bycia ojcem, tylko o równy podział odpowiedzialności, jeżeli nie chce być ojcem ale ma zasądzone alimenty- okej. Powinno to działać także w drugą stronę- kobieta nie chce tego dziecka, facet chce to ona płaci alimenty a on je sobie wychowuje. Mnie ani trochę nie oburza że młody chłopak nie chce być ojcem, tylko że rodzice tej dziewczyny nie zabezpieczyli jej i jej dziecka od strony prawnej zasądzając alimenty.
Jestem ojcem od ponad 6 miesięcy. Mam 34 lata... I serce mnie boli jak to czytam. Jak można dziecka się zrzec? Smarka bym przetrzepal i smarkulę też.
Ehh...
@chybaraczej Ale przecież tak to właśnie wygląda w wyznaniu - rodzice przekazują pieniądze w imieniu syna. Jeśli jest rówieśnikiem byłej dziewczyny to siłą rzeczy nie może pracować i nie ma jeszcze własnych pieniędzy.
@Tradycjonalista Byłam dzieckiem z wpadki, moi rodzice wzięli ślub żeby mnie wychować. W praktyce wyszło to tak, że agresywna matka-tyranka (prawdopodobnie mająca zaburzenia psychiczne, których za Chiny nie da sobie zdiagnozować) znęcała się nade mną i tatą (którego ostatecznie wyrzuciła z domu, ale wciąż wysługuje się nim jak niewolnikiem i każe przekazywać sobie pieniądze, a on jest tak wystraszony i zmanipulowany, że na to pozwala). Na dodatek, matka przyznała mi się, że w czasie gdy spotykała się z moim tatą miała drugiego chłopaka z którym także uprawiała seks i który nawet się jej oświadczył. Tata dowiedział się ode mnie. Skoro rozpatrujesz co w sytuacji z wyznania jest sprawiedliwe, a co nie, powiedz, czy ta sytuacja "należała się" komukolwiek z nas? Ty też zapewne popełniałeś lub dalej popełniasz w życiu różne głupie błędy i podejmowałeś błędne decyzje. Czy skazałbyś siebie na nieszczęśliwe życie tylko po to, aby wymierzyć sobie karę?
@Tradycjonalista Zwracam honor, z twojego poprzedniego komentarza wywnioskowałam, że twoim zdaniem dziecko powinno zostać z obojgiem rodziców.
Ale dlaczego tylko jedna strona przejęła odpowiedzialność za dziecko? Bo rodzina chłopaka płaci jakieś pieniądze? Przecież on już zapomniał o całej sprawie, żyje jak dawniej. A twoja siostra została z ogromnym bagażem, którego nie potrafi udźwignąć niejeden dorosły człowiek. Dla mnie to wygląda jak kara. Zrobiła wielką głupotę, ale uważam, że 15-latka jeszcze ma prawo być głupia. Ponosi odpowiedzialność za swój czyn, ale tylko ona. Chłopak nie. Jest wściekła, przemęczona, ma poczucie niesprawiedliwości i bardzo słusznie! To nie jest zdrowy układ, na waszym miejscu uważałabym, czy młoda nie zechce zrobić jakiejś kolejnej głupoty :/ na przykład krzywdy sobie lub dziecku
Uważam, że poniosła już wystarczającą karę. Świadomość o ciąży, przeżycie tej ciąży w wieku 14 lat, brak kontaktu ze „swoim światem”, czyli rówieśnikami i szkołą, potem poród, połóg (ludzie, 6 tygodni krwawienia po ciąży!), karmienie piersią, wyliczać dalej? I teraz ma je wychowywać, zostać z nim, kiedy sama jest jeszcze dzieckiem i nie może mieć nawet pojęcia, jak to wszystko zrobić? Jej dziecko jest poza tym niekochane, niechciane. A naprawdę można by mu dać szansę na kochających rodziców, a młodej na w miarę normalne życie. Jej i tak będzie potrzebny psycholog, świadomość bycia matką zostaje na całe życie. Odciśnie na niej głębokie piętno. Będzie się zastanawiać, jak mu się żyje, czy jest szczęśliwy. A jeśli pozostawi dziecko przy sobie, będzie się zastanawiać, jakby to było, gdyby go nie miała.
A chłopak, powtarzam, nie ma absolutnie żadnych zmartwień czy dylematów. Dzieci to przecież wyłącznie sprawa kobiet, nieprawdaż? Zamoczył i tyle. Wspaniały wychowawczy przykład dla obojga.
Gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę, to aborcja byłaby sakramentem. To stwierdzenie najbardziej zapadło mi w pamięć
Ok, może poniosła kare, ale co teraz? Z tego co piszesz oddanie dziecka do adopcji byłoby złe. Więc co? To autorka czy rodzice autorki mają ponieść karę za głupote tej nastolatki? Może mają zmusić chłopaka do bycia tatą, ale jak?
Ona ma 15 lat, więc rodzice są odpowiedzialni za nią i jej czyny. Więc tak, to rodzice powinni ją wspierać, poszukać innych rozwiązań, a nie wciskać dziecku jeszcze mniejsze dziecko i liczyć na to, że jako nastolatka zrozumie, że to jej błąd i najlepiej to jeszcze pokocha dziecko i odda się w pełni macierzyństwu. Ona ma zniszczone życie, a chłopak, który jest tak samo odpowiedzialny, nie poniósł żadnych konsekwencji, jego rodzice dają kasę, a nie on. Rozumiem, że tylko matka musi zajmować się dzieckiem, tak? To ja dziękuję za taki porządek, bardziej szanuję rodziców chłopaka, którzy potrafili wziąć odpowiedzialność za swoje dziecko, tak jak każdy rodzic powinien.
@anonimowapuza Absolutnie nie uważam, żeby oddanie dziecka do adopcji było złe, przeciwnie, uważam, że tutaj byłoby to najlepsze dla wszystkich rozwiązanie. Wspomniałam tylko, że bycie matką, zwłaszcza w tak młodym wieku, zostawia trwały ślad w psychice. I że ona nigdy nie zapomni o tym, co się stało. I że jeśli odda dziecko do adopcji, jeśli nawet będzie pewna, że to dobra decyzja, to i tak będzie się zastanawiać, jak ono żyje, czy jest mu dobrze w nowej rodzinie, czy jeszcze kiedyś będą mieli jakiś kontakt. Rozumiesz co mam na myśli?
Jak to przemeczona? Błagam spędza kilka godzin z dzieckiem resztę robi jej siostra i rodzice. Skoro była na tyle dorosła by zrobić dziecko to musi być odpowiedzialna. Chłopak nie lepszy, uciekać od problemu potrafi każdy. Skąd wiesz czy je karmi piersią? Skoro chodzi do szkoły i poświęca mu minimum czasu to raczej wątpię. Z chęcią się zamienię za taką prawie całodobową pomoc. I aby nie było że jestem bezdzietna lambadziara co to uśmiechu bombelka nie docenia - mam ich dwoje.
@Qzin
Ja gdzieś czytałam że gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę, aborcję przeprowadzano by nawet na stacjach benzynowych
@Tradycjonalista - weź się może w łeb puknij. Dziewczyna siedziała w domu, ukrywała przed wszystkimi ciążę, przeszła poród, połóg, teraz musi się zajmować dzieciakiem (mimo, że sama nim jeszcze jest) i znów udawać, że nie jest jej. No na pewno świetnie się bawi i powtórzyłaby to ponownie. Takie historie dowodzą, że:
1) w szkole powinna być edukacja seksualna, bo szok, dzieci czują popęd od jakiegoś 12-13 roku życia, niektóre wcześniej i ciąże w młodym wieku do niczego nie prowadzą,
2) o dziecku powinni decydować rodzice, ale też jakiś psycholog. Trafisz na psycho katoli to potem będziesz się leczyć jeszcze długie lata (o ile się wcześniej nie zabijesz, albo co gorsze - tego dziecka).
Nie pochwalam seksu w tak młodym wieku i szczerze mówiąc jak miałam tyle lat to nawet mi to przez myśl nie przeszło, ale jest to mimo wszystko normalne i powinno się przeciwdziałać takim sytuacjom i ich skutkom, a nie DOBRZE JEJ, NIECH SIĘ MĘCZY I NIECH OJCIEC DZIECKA TEŻ SIĘ MĘCZY! I RODZICE NASTOLATKÓW TEŻ. NIECH KAŻDY SIĘ MĘCZY. Taka esencja polskości - niech każdy ma gorzej ode mnie, niech każdy się męczy, a potem dziwne, że naród sfrustrowany. PS Ty, albo/i Twoi rodzice również ponosicie karę za takie nieplanowane ciąże w postaci płacenia podatków, z których fundowane jest 500+.
Ale jaka karę ? Kochanie, życie to nie jest jakiś symulator. Zrobisz głupotę i płacisz za nią nieraz do końca życia. Niektórych rzeczy nie da się cofnąć. I albo się weźmiesz w garść i dorośniesz albo skończysz w jeszcze gorszej sytuacji. Co do faceta to się zgadzam. Powinna być w takiej sytuacji opieka naprzemienna, a nie, że tylko jedna osoba ponosi konsekwencje.
Zgadzam się, że młoda musi nauczyć się brać odpowiedzialność itd., ale z Twojego opisu wynika, że ona nie ma nawet chwili dla siebie - najpierw szkoła, prace domowe, potem dziecko. W sytuacji braku wsparcia w macierzyństwie i takiego nawarstwienia obowiązków nawet starsze kobiety mogą popaść w depresję. Nie będę się mądrzyć, bo jedno wyznanie to za mało, żeby poznać waszą sytuację w domu, ale tekst "nie słuchamy jej jęków, nie przychodzimy nawet, kiedy płacze" jest niepokojący. Mimo wszystko ona ma dopiero 15 lat, zaciążyła, zapewne uważa, że zniszczyła sobie życie, zostawił ją chłopak, musiała ograniczyć życie towarzyskie i jeszcze ukrywać swoje dziecko i udawać, że to nie jej. Dojrzałe kobiety potrafią się załamać po tym jak partner zostawi je z dzieckiem, a jej życie wywróciło się o 180 stopni. Ona potrzebuje ogromnego wsparcia psychicznego, a nie samej pomocy przy dziecku.
Nie dziwię się, chłopak umywa rączki i ma czystą kartę? a Twoi rodzice się na to zgodzili? to nie dziwie się że siostrze coś na łeb padło, skoro mentalnie wszystko spadło na nią, w dodatku ona ma 15 lat, nie sądzę aby jakakolwiek 15 latka chciała mieć dziecko. W tej całej historii brakuje mi tutaj zdania siostry, czy to rodzice zmusili ją żeby dziecko zatrzymała?
@CyraneczkaZKoviru Ale jakie zdanie siostry? Niech się zajmie swoim dzieckiem, skoro zrobiła
@izka8520 Jak ma problem to niech jak będzie jej kolej odda dziecko temu chłopakowi, skoro to też jego
To się może skończyć naprawdę okropną katastrofa. Pogadałabym z młodą czy nie chce jej oddać do domu dziecka. Bo jakby nie patrzeć sama jest dzieckiem w, którym hormony szaleją. Dopóki jeszcze dziecko nie pamięta nie sprawi to tak ogromnego bólu a może zapobiec tragedii. Jeśli jednak chce je zostawić to koniecznie młoda powinna być pod ciągłą opieką psychologa.
Czekaj, czekaj...pozwoliliście na to, aby ojciec dziecka umył ręce i miał normalne życie, tak, jakby nic się nie stało, a siostrę, dziecko jeszcze, zmusilicie do tego, by niechcianego noworodka zatrzymała? Po co? Siostra zrobiła głupotę i teraz ma być za nią w ten sposób ukarana? Żywa istota ma być narzędziem do tego? Jej frustracja będzie rosnąć, a dziecko ZAWSZE odczuje, że jest niekochane i uwierz mi,konsekwencje tego będzie odczuwać całe zycie... Bardzo mi szkoda tego dziecka i jedynego i drugiego... Nie rozumiem takiej postawy. Mlodociana matka ma ponosić konsekwencje swoich czynow, mimo że chodzi tu o innego człowieka, a tatuś mógł pójść "papa" i nie ma problemu,bo jego rodzice płacą jakieś grosze- dla tamtej strony- Układ idealny. Rzuca jakieś ochłapy i mają sprawę z głowy. Oddajcie to dziecko do adopcji, ma szansę na normalna rodzina, która będzie go kochać i chcieć, a siostra będzie mogła zacząć żyć normalnie, bez CIĘŻARU, do którego została przez was zmuszona.
Czyli młody ojciec może po prostu nie chcieć dziecka i wszystko jest okej, ale jak matka nie chce się nim zajmować to już jest źle i ją do tego zmuszacie?
Zabawne, bo ją właśnie fizycznie zmuszają
Czyli matkę można zmusić, a ojciec może zdecydować sam. Tyle lat walki o równouprawnienie, a w Polsce nadal las.
Kobiety też nie zmusza. Może usiąść i nie tknąć dziecka. Tym bardziej że nieletnia nie ma praw rodzicielskich i za to dziecko odpowiadają jej rodzice. Jeśli go nie chcą to niech oddadzą a nie próbują je wpychać na siłę
Oddajcie tego dzieciaka do domu dziecka póki jest jeszcze małe, bo to się źle skończy. Nienawiść Karoliny będzie tylko rosnąć.
Masz rację. Robią wielką krzywdę dziecku, które prędzej czy później zrozumie, że jest niekochane przez matkę. Oddając je póki jest małe ma szanse na szczęśliwe dzieciństwo.
Nie można ot tak oddać dziecka do domu dziecka. To nie schronisko dla zwierząt.
Mam wrażenie, że albo znajdą dziewczynę kołyszącą się pod sufitem, bo nie wyrobi psychicznie, albo skrzywdzone fizycznie dziecko. Ewentualnie za 20 lat przeczytamy tu wyznanie jakich pełno: "matka nigdy mnie nie kochała, już od dzieciństwa jedyne, co do mnie mówiła, to >szkoda, że nie zdechłeś<" itp.
Nie mogę uwierzyć, że dorosła siostra i rodzice tego nie widzą, nie rozumieją tego, do czego się przyczyniają. Ale standardowo przejrzą na oczy wtedy, gdy już będzie za późno. I nagle będzie szok, płacz i niedowierzanie "jak do tego doszło?".
NeverSleepAgain nie no to jest taka sytuacja jakby wsadzić łapę w ogień, że się poparzyło. Jeśli dziewczyna chce się bujać pod sufitem to od tego jest psychiatra, a nie na zasadzie, że usunę problemy z twojego życia, żebyś czasami się nie zabiła.
Sam sobie tego dziecka nie zrobiła. Powinno się ojczulka za kark przyprowadzać do opieki. Pchal w nocy? To niech pcha dzień, gówniarz zasrany. Nie wierzę, że pozwoliliście na taki stan rzeczy. Teraz dziewczyna się wykończy psychicznie i znienawidzi dziecko. Brawa dla was.
Boli mnie myśl, że jeśli to wyznanie jest prawdziwe, to gdzieś tam jest nieszczęśliwa dziewczyna, debilni ludzie i nieszczęśliwe dziecko. Żal dziewczyny, żal dziecka. Po prostu ją karzecie (a chłopaka nie, może jeszcze go po główce pogłaskać i pogratulować, że ma w dupe własne dziecko i nic nie musi robić) kosztem dziecka. Marnujecie życie 2 osobom z powodu tego, co powiedzą ludzie...