#pf5rP
Po tylu ciosach jakie od dzieciństwa los mi zadawał, wydaje się to wręcz niemożliwe i serce podchodzi mi do gardła, gdy tylko zobaczę cień "zagrożenia". To trochę uczenie się życia od nowa. Może za parę miesięcy wyzbędę się strachu przed utratą tego szczęścia?
Korzystaj! Nie bój się być szczęśliwa. Czerp radość z życia, ktore sobie ułożyłaś. Kiedyś na pewno coś się popsuje. Ale póki dobra passa trwa - ciesz się z całych sił!
Nie patrz już w przeszłość, nie bój się przyszłości - ciesz się z teraźniejszości ! Życzę Ci żeby już zawsze Ci się wiodło.
miałam podobnie. Za dobrze jest, zaraz coś jebnie, bo musi być równowaga. A to boli, jak się rozmiękczysz, lepiej być twarda i spięta, zawsze uważna Gotowa.
Anonimowe w ch*j
Jakim sposobem to wyznanie trafiło na główną🤷♀️
Proszę powiedz, co to za lekka praca w której sobie dorabiasz.
Promowanie restauracji.
Ja zawsze dążyłam do dzieci, rodziny, swojego miejsca na ziemi... I to wszystko już miałam, brakowało mi tylko fajnej pracy. Pracę dostałam i sama nie wierzyłam we własne szczęście, mając 27 lat mam to wszystko, co zawsze chciałam mieć. 1,5 MSC trwało to szczęście, po tym czasie dowiedzialam się, że mojemu tacie zostało może 3 miesiące życia... Więc siedzę w szpitalu i czytam anonimowe, żeby nie płakać, bo leży pod tlenem po operacji...
Może warto pomyśleć o psychologu żeby pozbyć się takich lęków i normalnie funkcjonować?
Niektórzy ludzie chyba tak już mają. Ja zawsze się czegoś bałam. Najlepsze są te pierwsze strachy, jakie pamiętam. Bałam się pierwszy raz zatańczyć wolnego na szkolnej dyskotece, jak już to miałam za sobą to bałam się... pierwszej komunii świętej. Potem pierwszego pocałunku. Miałam też do pewnego momentu stracha przed rozmawiałem przez telefon i chodzenien do urzędów.