#pf2xs

Tak ostatni wzięło mnie na wspominanie mojej świętej pamięci babci. Gdy byłem w podstawówce, seniorka naszego rodu miała już trochę nierówno pod dekielkiem, delikatnie mówiąc. Alzheimer i parę innych umysłowych zaburzeń. Babcia co chwilę odwalała jakieś numery. A to usiłowała odgrzać sobie obiad w telewizorze, myląc go z mikrofalówką, a to nagle przypominała sobie, że musi zadzwonić do swojej koleżanki – Helenki, która to odeszła z tego świata pół wieku wcześniej.

Mieszkała razem z nami. Trzeba było ją pilnować i dbać o to, aby przy kolejnym „odpale” nie przyszło jej do głowy np. podgrzewać wody w wannie za pomocą suszarki czy wyrównywać fałdy na dywanie za pomocą rozgrzanego żelazka.

Mimo że babcia była szalona, to wszyscy bardzo ją kochaliśmy i prawdę mówiąc to mieliśmy z nią dużo śmiechu. Ona sama, zdając sobie sprawę ze swoich ułomności i wiedząc, że jest z nami bezpieczna, czuła się z swobodnie w rodzinnym domu, wśród najbliższych jej osób.

Umówiliśmy się, że nie będziemy dawać jej do zrozumienia, że jest starą wariatką – to mogłoby jej sprawić przykrość. Znosiliśmy więc jej „wybryki” dzielnie. Pamiętam, że od moich najmłodszych lat babcia podkradała mi zabawki, które następnie pod koniec roku pakowała w papier śniadaniowy i kładła pod choinką w formie prezentu dla mnie. I tak też do perfekcji opanowałem sztukę teatralnego cieszenia się z otrzymanych od babci samochodzików, ludzików GI Joe, czy kartridżów do Pegasusa, które starowinka bezczelnie zajumała mi parę miesięcy wcześniej...
Zaslepiona Odpowiedz

To bardzo miłe z waszej strony. Wielu ludzi jest odtrącanych pod koniec swojego życia jeżeli tak się zachowują. Fajnie, że mogła się czuć mimo wszystko normalnie.

FoxyLadie

Mieli szczęście, że te rzeczy były raczej zabawne i w miarę nieszkodliwe.

Znajoma mojej mamy przez 20 lat męczyła się ze swoją matką. Ok 60 zachorowała ona na bodajże alzheimera i nienawidziła wszystko i wszystkich wokół. Wyzywanie, awantury, groźby nożem, niszczenie (zdemolowała doszczętnie ogródek znajomej, nad którym ta pracowała od lat), wszystko to ze złośliwym uśmiechem. Chciała pozabijać zwierzęta domowe, była agresywna do wszystkich i często też chorowała. Kupy i rzygi lądowały wszędzie, tylko nie w sedesie/wiadrze, znów ze złośliwości. Ja wiem, że to choroba, psychika i wiem, że to matka, ale tę panią oddałabym do jakiegokolwiek ośrodka. Znajoma mamy teraz sama ma nerwicę i multum chorób spowodowanych stresem. Wrak człowieka. Nie jestem za m swojego życia na chorobę kogoś innego. Owa znajoma przecież też miała dzieci, męża, inne osoby, które na nią liczyły. I wcale nie była bardzo związana ze swoją matką. Po prostu wpojone poczucie obowiązku bez względu na okoliczności.

Kocham moją mamę najbardziej na świecie, ale jeśli zmieni się w potwora staczającego mnie na dno, to nie będę miała oporów oddać jej do ośrodka.

Zaslepiona

Właśnie o to chodzi mi, że mimo takich nieszkodliwych czynów ludzie i tak są odtrącani. To już inna sprawa jakby ich babcia była po prostu groźna. Wtedy sama bym raczej wolała ją oddać do domu starców i odwiedzać tylko niż zniszczyć sobie wszystko.

CzarnaSowa Odpowiedz

Hehe, skoro zawijała ci zabawki kilka miesięcy wcześniej to znaczy że myślała przyszłościowo, nie było z nią tak źle.

IrisvonEverec

A tu taki psikus: babcia była zupełnie zdrowa, tylko udawała chorą dla zysków płynących z bycia "szalonym", dzięki czemu np. zaoszczędziła kupę kasy na prezentach dla rodziny z różnych okazji i mogła je im oddać w niebotycznym spadku, jednocześnie mogąc bez ograniczeń wprowadzać w życie szalone pomysły, których dotąd nie mogła z różnych przyczyn wykonać i tym samym przesiać tych, którzy prawdziwie ją kochali i znosili jej wybryki od tych tylko udających, łasych na kasiorę po jej śmierci. Geniusz! Chyba na starość zostanę wariatką z wyboru. :D ... no, chyba że faktycznie zbzikuję, wtedy cały misterny plan na nic.

CzarnaSowa

Moje dzieci rosną, czas płynie coraz szybciej, muszę sobie dobrze zapamiętać babcię z wyznania😜

IrisvonEverec

Czytałam raz jeszcze swój komentarz i z ciekawości policzyłam ilość słów w pierwszym zdaniu. Wyszło mi 78. Teraz dopiero pojęłam o co chodziło moim nauczycielom, kiedy poraz któryś z kolei nie nadążali za mną na kartkówkach, czy sprawdzianach i czemu nauczycielka z zawodowych stwierdziła, że nigdy jeszcze nie widziała drugiego takiego poety, który napisałby całą litanię zamiast spróbować przypomnieć sobie to jedno, cholerne słowo, którego mi się zapomniało i napisać tylko jedno zdanie w odpowiedzi... ;_;

ogoniasta

@IrisvonEverec, drugi komentarz, trzecie zdanie - ponad 50 słów 😜

IrisvonEverec

@ogoniasta: Nie ma już dla mnie ratunku. 😢 😂

Venrosa Odpowiedz

Musicie być bardzo pozytywnymi ludźmi. Taka rodzinka to skarb

zurawinka Odpowiedz

Fajnie się zachowywałaś, byłaś mądrze wychowywanym dzieckiem, a nie jak bachory z wyznania o Dniu Dziecka... Pozdrawiam :)

PotworSpodLozka

Jakiego wyznania i dniu dziecka? :o

HerbatkaMalinowaa

PotworSpodLozka #vNPsC

izka8520

kto jest za tym, by aplikacja też potrafiła ogarnąć linki? Na stronie internetowej bym po prostu kliknęła a w aplikacji....

OhJeez Odpowiedz

Niby pozytywna historia, ale miałem sporo doświadczeń z ludźmi z Alzheimerem. I albo autorka miała akurat do czynienia z wyjątkowo łagodnym przypadkiem, czego nie wykluczam, albo coś w tej historii nie gra. Ludzie z tą chorobą to naprawdę zazwyczaj nie są śmieszni, nieszkodliwi staruszkowie, którzy prasują dywany. Zazwyczaj są bardzo, ale to bardzo męczący i kłopotliwi, nieważne jak cudownymi osobami byli, kiedy jeszcze byli zdrowi

Agatorek

Dokładnie tak. Mam w bardzo bliskiej rodzinie osobę chorą na Alzheimera i nie jest to "wesoła staruszka". Jest mnóstwo emocji, ale akurat śmiechu jest mało. Prędzej nerwy, płacz i bezsilność.
Może babcia autorki ma "zwykłą" demencję lub lekkie problemy z pamięcią.

Agatorek

przepraszam, chodziło mi oczywiście o "babcię autora" .

miroccco Odpowiedz

Niestety, ale chciałbym się podzielić równie miłymi wspomnieniami po babci z Alzheimerem. To była głównie męczarnia, opieka 24/7, nie mówiąc o stadium przejściowym, gdy nie pamiętała nikogo oprócz swojej, również zmarłej, przyjaciółki z dzieciństwa, a robiła rzeczy typu wyrwanie (!) kranu z umywalki, uciekanie z domu. Przeżyła z tym szajsem 17 lat, bodajże poniżej 1% osób z tą chorobą żyje tak długo po zdiagnozowaniu

LubieZaby111 Odpowiedz

Przynajmniej ją nadal kochacie i znosicie jej wybryki, to jest również ważne.

Dodaj anonimowe wyznanie