#peVlg
Dzieci przyszły na śniadanie do stołówki, ustawiają się w kolejce. Za nimi z tyłu wloką się opiekunowie. Jeden z nich idzie do przodu kolejki i staje koło mnie (pilnowałam, czy wszystko jest tak, jak trzeba). Nagle podchodzi do niego chłopiec, około 6-7lat i pyta:
- Proszę Pana! A który z opiekunów miał wczoraj urodziny?
- Nikt nie miał urodzin, a dlaczego pytasz?
- No bo od wszystkich trenerów wali wódą!
Facet w pierwszym momencie nie wiedział, co miał odpowiedzieć i rzucił do dzieciaka żeby biegł jeść bo mu wszystko zjedzą. Z burakiem na twarzy spojrzał się na mnie zmieszany i w pośpiechu odszedł.
U mnie na kolonii kiedyś trzech opiekunów rozpaliło sobie ognisko, widziałyśmy z okna, i pili do późnej godziny. Rano wszyscy się obudzili (ośrodek wyglądał tak, że był jeden duży budynek z wieloma pokojami, przed nim trawnik z miejscem na owe ognisko a do okoła trawnika kilka domków, w których mieszkali najstarsi obozowicze.) a przez cały ośrodek porozwieszany był długi łańcuch że związanych za sznurowadla butów, które zostały na gankach domków. Piajani opiekunowie twierdzili, że to nie oni a buty rozwiązywać musieli obozowicze :D
Opiekun też człowiek, napić się musi...
Jak dla mnie to buractwo.
Ale nie na wycieczce z dziećmi.
Nikt nie "musi" pić.