#pd8Gb
Mam 23 lata, od lat leczę się na depresję z nerwicą lękową i natręctw. Klasyka gatunku - brutalne gnębienie w szkole, właściwie całą edukację. Rzeczy, które mi robili, nadają się na grubą sprawę kryminalną, w której by poszły wysokie wyroki. To nie był zwykły brak sympatii... I uprzedzę. Nie zrobiłem nic, aby na to sobie zasłużyć. W szkole zamiatali to pod dywan nawet, jak zacząłem mieć problemy psychiczne. Być może naprawdę teraz mają wyjebane w to, co z dzieckiem się stanie. Byle szkoła nie ucierpiała wizerunkowo, nieważne, że ktoś jest bity, molestowany, "krojony" z kasy i telefonu...
Tak więc mama to zgłaszała na policję i sprawa szła do sądu. To tylko wzmagało ich agresję... Atakowali mnie wtedy bardzo, nazywając konfidentem i wszystkim, co najgorsze. Jak bardzo nienawiść musi ogarniać chore łby, aby tak kogoś krzywdzić za to, że jest słabszy? Teraz się tych ludzi nie boję, zwisają mi. W domu również nie było cudownie, ale o tym może opowiem kiedy indziej. Ciężko mi się samemu odnaleźć w sobie. Nie szukam porady, lecz chciałem wyrzucić z siebie to, co mnie dręczy dzień w dzień. Mam teraz duże grono znajomych, przyjaciół... Jestem przeciwnością siebie ze szkoły. Wygadany śmieszek, dusza towarzystwa... Lecz to, co przeżywam w głowie jest czymś, z czym tak naprawdę nikt mi nie pomoże i jest to moim ciężarem.
Najciężej jest nie dać się myślom, że oni mieli rację, robiąc mi taką krzywdę... Jednak w tym wszystkim mam swoje pasje, z którymi wiążę przyszłość zawodową i które też mnie bardzo nakręcają do działania, poza antydepresantami. Dziękuję, jeżeli komukolwiek chciało się to czytać.
Super, że Ci się udało!
*Udaję że mnie to motywuje, a tak naprawdę czuję się jak jeszcze gorsze gówno, bo ktoś miał gorzej i sobie radzi, a ja nadal nie*
Ty tez sobie poradzisz!
@NocnaZmora
Dzięki, to słodkie. Ale nie aż takie proste :(
@KryzysTworczy, nikt nie mówi, że jest czy będzie prosto, niemniej jednak liczymy na to, że ci się uda ;)
Ciekawi mnie, czy jest ktoś, kto był dręczony i torturowany w dzieciństwie, a w dorosłym życiu nie ma żadnej traumy. Ale nie, że żyje normalnie i jest szczęśliwy, ale a głębi siebie wciąż to czasem przeżywa, tylko naprawdę nie wpłynęło to na niego w żadnym stopniu.
Chciałabym poznać kogoś takiego, bo mój były chłopak przeszedł przez horror w dzieciństwie, ale twierdzi, że teraz nie ma z tym żadnego problemu. Ale im więcej czytam tego rodzaju wyznań, tym bardziej zaczynam się zastanawiać, czy tak naprawdę nie siedzi to w nim gdzieś głęboko, tylko nigdy nie chciał się do tego przyznać.
wystarczy, że sam to przepracował. nie każdy potrzebuje do tego terapeuty. czasem wystarczają rozmowy z przyjaciółmi, rodziną lub własne przemyślenia i przeżycia, żeby poradzić sobie z traumą. ofc nie umniejszam w ten sposób osobom korzystajacym z terapii - piszę tylko, że nie zawsze jest to potrzebne.
Mi chodzi o to, czy istnieje ktoś, kto nie musiał tego przepracowywać, nawet sam, bo nie miał takiej potrzeby. Ktoś z na tyle twardym i silnym charakterem, że takie wydarzenia z dzieciństwa po prostu po nim spłynęły.
Ja sama mam silny charakter i naprawdę wiele po mnie spływa i ciężko mnie zranić, ale nigdy nie byłam tak naprawdę katowana, poniżana, czy bita, jedynie dzieciaki się ze mnie naśmiewały i nie chciały ze mną bawić (co naprawdę w żaden sposób na mnie nie wpłynęło, bo zawsze byłam introwertyczką i sama nie miałam potrzeby bawienia się z dziećmi). Mimo to nie wiem, czy coś gorszego nadal bym była w stanie zignorować, a mój były chłopak twierdził, że tak właśnie było w jego przypadku.
Ja tak mam :) znaczy ... depresję i nerwice też mam, ale to nie z powodu gnębienia w szkole ... wszystko zależy od charakteru... jak sie pokaże że ma się to w dupie to nawet z czasem dają spokój bo im się nudzi.
Moja siostra też była gnębiona w szkole i dwa razy pobita. Policja nic nie zrobiła, za to mój mąż odnalazł oprawców i gówniarz z dziewczyną plus inna dziewczyna prawie się posrali ze strachu. Nikt już jej więcej nie uderzył. Nauczyciele zamiast pomóc to też gnębili. Okropna szkoła z jeszcze gorszymi pracownikami. Aż chce się napisać gdzie ona jest i jaką ma nazwę dla przestrogi. Chronilismy ją, próbowaliśmy wspierać, ale siostra w końcu się załamała :( leczyła się u psychiatry. Teraz jest dorosła, ale liceum ją bardzo zmieniło. Z grzecznej, fajnej dziewczyny zrobiła się bardzo nerwowa, czasami agresywna kobieta, która nieraz potrafiła zranić słowami. Ma nawracające depresje. My wiemy, że tam w środku jest super dziewczyną, coraz częściej to widać i zacisniemy zeby, bedziemy o nią walczyć, żeby zawsze wiedziała, że ją kochamy i może na nas liczyć.
Wierzę, że dasz radę, chociaż, rzeczywiście, będzie to dość trudne, lecz warte wysiłku!😘
Całe szczęście, że rodzice odpowiednio zareagowali.
Dokładnie wiem co czujesz. Super że dałeś rade
Sam tak miałem bardzo długo. Czułem, że byłem aż tak bezwartościowy, że zasłużyłem na to żeby być zgwalconym oralnie. Nie jest to przyjemne uczucie, i dodatkowo mocno wkopujace w dołki, depresję, i fobię.
Nie przepraszaj za to ze zyjesz. Pamietaj, zawsze agresor jest winien. Trzymaj sie.
"więc napiszę i ja." dokładnie dzięki takim ludziom jak Ty ten serwis stacza się.
Ja w szkole zawodowej przeszlam pieklo... Podziwiam Cie, ze sie podniosles. Tez mam 23 lata, a do dzisiaj sie nie pozbieralam. Mam napady leku i boje sie ludzi, przez co mam tylko psa... Nigdy nie dopusc do siebie mysli, ze oni robili to, bo na to zasluzyles...