#pZ9Jx
Opisywana sytuacja wydarzyła się w 3 klasie, podczas lekcji. Dostałam czkawki, spytałam się nauczycielki, czy mogę iść na stołówkę po cukier, który kazali na czkawkę brać w przedszkolu. Ona stwierdziła, że to idiotyczne i kazała mi się napić. Wzięłam więc swoją wodę i zaczęłam pić małymi łyczkami. Nie przechodziło, więc zaczęłam pić większymi łykami. Podczas picia znowu czknęłam, co spowodowało "zaklinowanie się" wody gdzieś w przełyku (nie umiem tego zbyt dobrze określić, przepraszam jeżeli brzmi to idiotycznie). Zaczęłam pokaszliwać, coraz mocniej się krztusząc. Ktoś z tyłu klepał mnie po plecach. Koleżanka z ławki próbowała powiedzieć coś pani, jednak ta, zajęta konwersacją z drugą nauczycielką, nie zwracała na nas uwagi. Spadłam z krzesła na podłogę i na klęczkach próbowałam wypluć wodę - nieskutecznie. Obie nauczycielki patrzyły na mnie przez chwilę jakby były w jakimś transie, po czym znowu się zagadały. Jakieś 8 osób (na 20) rzuciło się z krzeseł, żeby mi pomóc. Po nieudolnych próbach odkrztuszenia mnie za pomocą poklepywania, ktoś od tyłu zaczął naciskać na nadbrzusze, co w końcu poskutkowało. Woda wyleciała, my wytarliśmy ją z podłogi chusteczkami, nauczycielki przestały ględzić i akurat wtedy skończyła się lekcja.
Może i brzmi to trochę niewiarygodnie, ale szczerze mówiąc nadal mam po tym sporą traumę i do dnia dzisiejszego boję się pozbyć czkawki popijając ją :/ .
Niewiarygodnie brzmi to że dzieci w max trzeciej klasie wiedziały jak uciskać w przypadku zakrztuszenia, aczkolwiek mogło tak się zdarzyć. Nauczycielka do zwolnienia natychmiast, a nie,to przecież szkoła....
Jeśli któreś kiedyś się porządnie zakrztusiło i ktoś mu te podbrzusze uciskał to wiedzialo
Mogło.