#pX1Fx
I nie, nie latam z nożem po ulicy, śmiejąc się dziko i dźgając ludzi. Można powiedzieć, że jestem certyfikowanym psychopatą, bo mam od niedawna zaświadczenie medyczne.
Nie chcę ludzi mordować. Po prostu-nie mam pozytywnych uczuć w stosunku do czegokolwiek. Całe moje życie to kłamstwo.
Macie swoich rodziców? Kochacie ich? Dla mnie są zupełnie obojętni.
Kobieta, której całe dnie piszę esemesy i zapewniam jak to kocham? Nie lubię jej bardziej niż mojego ulubionego smaku lodów.
Przyjaciele? Udaję że cokolwiek dla mnie znaczą ich problemy i tematy, na które dyskutują, tylko dlatego, aby posłuchali tego, co mam do powiedzenia.
Jedyne stworzenie, jakie kiedykolwiek mogę określić, że kocham, to mój pies. Za tego czworonoga mógłbym sobie obie nogi i rękę odciąć.
Czasem siadam i mam dość tego całego udawania. Mam ochotę pokazać im ten papier (nie wiem w sumie dlaczego po niego poszedłem do psychiatry) i wygarnąć im w twarz, żeby się łaskawie ode mnie odwalili, bo nie są w moich oczach niczym innym prócz bandy statystów. Ale zazwyczaj wtedy przychodzi jakiś kryzys - ktoś ma problem, ktoś chce mnie widzieć, ktoś ma jakieś problemy. I co? I zaciskam zęby, zakładam maskę, lecę z pomocą.
Nie wiem, jak długo jeszcze będę w stanie tę szopkę ciągnąć.
Znajomi znajomymi, ale co z tą kobietą? Jeżeli jej nie kochasz, jest ci obojętna i nie wiążesz z nią przyszłości, to przestań ją okłamywać, bo pewnego dnia straszliwie złamiesz jej serce
Tak, gadaj z psychopatą, który doskonale wie, co robi 😂 na pewno go przekona Twoje gadanie 😂
Jeśli już to z socjopatą. I wyobraź sobie, że czasem się coś mówi, czy robi mimo małych szans na powodzenie, bo jakieś jednak istnieją. Ale rżyj dalej, jak chcesz
Przecież go to nie obchodzi.
IwRu, jeśli dostał papierek to wie na co:)
Jeśli psa kochasz to nie jesteś psychopatą. Co Cię skłania do utrzymywania kontaktów ze znajomymi i dziewczyną? Wiesz, po co się tak męczysz?
Podobno psychopaci są w stanie np. zapłakać, gdy ich pies zginie ale w sytuacji, gdy zginą im np. rodzice mogą machnąć na to ręką.
Niekiedy traktują psa jako "niewolnika", "coś" co im służy i się należy, więc jak ktoś im to odbiera to odczuwają emocje z tym związane. I jest to miłość jak np. do swojego nowego auta.
Polecam książkę pt. "Czy jesteś psychopatą".
Psychopaci traktują psy jak swoją własność i są w stanie o nie dbać. Ale zapłakać po nich?
Czytałem kiedyś wypowiedź socjopaty, że potrafi płakać na filmach, ale w rzeczywistości nie. Ale nie spotkałem się jeszcze z historią psychopaty, który byłby szczerze zrozpaczony. Ich mózgi nie są do tego przystosowane.
Hitler też lubił psy.
Dragomir a był psychopatą? Psychopata to nie to samo co zbrodniarz wojenny i na odwrót.
Nie był też zbrodniarzem wojennym, bo sam nie zabijał tych ludzi. Ale jego wizjom świata bliżej do wizji psychopaty niż zbrodniarza wojennego.
Trudno zdiagnozować Hitlera, ale możliwe, że miał traumę po Wielkiej Wojnie. Trauma wyklucza "psychopatię".
Poza tym, Hitler nie zawahał się przetestować na Blondi i jej szczeniaku trucizny. Jeżeli nie otruł jej dla jej "dobra" (co zrobiliby z psem Hitlera radzieccy żołnierze?), trudno mi nazwać jego działanie miłością do zwierząt.
Psychopata nie musi działać racjonalnie ani logicznie. Tak mi się wydaje, ale zaznaczam że zdrowie psychiczne to nie moja działka i nie jestem autorytetem. Może pojmuję psychopatię bardziej potocznie, a stricte naukowa definicja jest inna. Więc nie będę się kłócił, lecz pozwolę sobie na wyniesienie nauki z kulturalnej dyskusji ;)
O socjopatii (teraz jest w zasadzie zamiennie stosowaną nazwą z psychopatią) - wg. klasyfikacji DSM-IV to osoba z antyspołecznym zaburzeniem osobowości, wg. klasyfikacji ICD-10 (oznaczenie F60.2) to osobowość dyssocjalna, psychopatyczna, asocjalna. Mogą odczuwać emocje, nawet uczucia, ale nie "wyższe" jak właśnie miłość. SĄ logiczni i racjonalni. Przecież za nieracjonalność odpowiadają u ludzi uczucia, nie?
Żałuję że nie mam dostępu do swojej prezentacji na ten temat, ale przywiązanie do psa nie jest w sumie niczym dziwnym.
Możecie sobie poczytać na ten temat, to naprawdę ciekawe zagadnienie.
Co, jaki papier? Można iść do psychiatry i dostać kartkę z napisem "ten pan jest psychopatą, potwierdzam"? No chyba, że chodzi o jakieś zaświadczenie o zaburzeniach, ale nie bardzo pojmuję po co to i do czego. Przez wiele lat chodziłam po psychiatrach i nigdy nie słyszałam o tym, aby bez powodu psychiatra wydawał papierek, mówiący o tym, kto ma jaką osobowość. Ale być może mój błąd. A co do autora... Jak dla mnie nie jest psychopatą. Gdyby był, raczej nie obchodziłoby go to wszystko. Skupiałby się na sobie i swoich potrzebach, a nie zabawach w szopki czy spełnianie zachcianek znajomych. Poza tym, ręka ucięta za psa i psychopatia? :)
Zgadzam się. Dzięki Tobie już nie muszę pisać komentarza :)
to bardzo ciekawe co piszesz, ale termin "psychopata" nie jest określeniem medycznym i nie posiada nawet jakiegokolwiek ekwiwalentu wśród zaburzeń psychicznych. najbliżej jest osobowość dyssocjalna, ale ona więcej ma wspólnego z socjopatią (wysoki poziom agresji, brak samokontroli, skłonność do zachowań ryzykownych i nieakceptowanych spolecznie) niż tzw. psychopatią, która jest terminem psychologicznym. więc... cokolwiek ci zdiagnozowano, to nie jest to psychopatia.
Dyssocjalna ma i tak więcej wspólnego z psychopatią niż antyspołeczna. Szczerze? Uważam, że ktoś powinien zrobić w końcu zrobić porządek z nazewnictwem.
Zmyślone oczywiście. Żaden lekarz nie "stwierdza psychopatii". To nie jest choroba.
Nie jesteś psychopata tylko fałszywym człowiekiem. Pełno takich. Uśmiechasz się do ludzi a w duchu ich nie lubisz.
dokładnie, psychopata miałby gdzieś, czy ma papier czy nie - zmęczyłby się ludźmi, to urwałby kontakt i tyle, miałby gdzieś, czy ktoś go potrzebuje i co ludzie powiedzą. na tym polega bycie psychopatą. ty po prostu jesteś na etapie zmęczenia się/znudzenia ludźmi - oczywiście, jeśli wyznanie nie jest zmyślone.
jesteś psychopatą, ale jak ktoś przychodzi do ciebie z problemami, to zawsze się litujesz i pomagasz? czy to czasem się trochę nie wyklucza?
Jeżeli psychopata ma w tym swój cel, to nie. Teoretycznie psychopata ma prawo wyboru, może przecież komuś pomóc bezinteresownie, chociaż w większości wypadków chyba tak się nie dzieje. Ale na pewno nie z litości.
autor napisał to w taki sposób, że brzmi, jakby robił to z litości albo na odczepnego, nie dla konkretnych korzyści (wtedy by nie marudził, że chciałby mieć spokój, bo jeśli kalkulacja wypadłaby gorzej względem spokoju, to by nie pomagał). obie sytuacje nie miałyby miejsca u psychopaty, który nie lituje się nad ludźmi i potrafi mieć gdzieś ich opinię.
Sluchaj, co jak co, ale jednak w jakis sposob Ci na nich zalezy, skoro lecisz do nich przy byle problemie, utrzymujesz znajomosci i obchodzi cie ich zdanie.
A kobieta, ktorej wmawiasz, ze ja kochasz to po co ci?
Nie każdy leci na ręcznym, a potrzeby mimo wszystko zostają...
@Samedamnlife niekoniecznie mu zależy. Udaje, że mu zależy bo tak wypada jeśli chcesz zachować jakiekolwiek pozory człowieczeństwa.
Zachowujac pozory wcale nie trzeba miec grona znajomych i to jeszcze tak bliskich. Z reszta nawet czytajac anonimowe widzimy ile normalnych osob nie ma przyjaciol i za psychopatow nie uchodza.
A czy Ty po prostu nie masz DD...? Poczytaj na ten temat, brzmi bardzo podobnie do Twoich „objawów”.
PS. Nie jesteś żadnym psychopatą, osoba, która ma tego typu zaburzenia nie zalicza się do tej grupy.
Idealny człowiek do windykacji :D