Miało to miejsce jakieś 7 lat temu. Miałem wtedy 18 lat. Poszliśmy w jedną sobotę z kumplami do klubu. Wybór padł na jeden z klubów w centrum naszego miasta, ale po jakimś czasie postanowiliśmy zmienić klub. Oni już poszli, a ja jeszcze zostałem bo chciałem dokończyć drinka. Nagle widzę, że w moją stronę idzie najpiękniejsza dziewczyna jaką w życiu widziałem. Pomyślałem, że pewnie tylko przechodzi albo zapyta się czy nie mam drobnych bo jej do drinka zabrakło, ale ona usiadła obok mnie i zagadała do mnie. Szczęka mi opadła, bo nie sądziłem, że kiedykolwiek jakaś dziewczyna postanowi sama do mnie zagadać. Później byłem zaskoczony jeszcze bardziej bo rozmowa nam się "kleiła", a ponad 99% moich rozmów z kobietami wyglądała tak, że przez większość czasu była niezręcznie cisza, a ja rozmyślałem: "co by tu do cholery powiedzieć?!".
Po mniej więcej godzinie rozmowy poczułem, że jak najszybciej muszę skorzystać z toalety. Powiedziałem, że zaraz wracam i poszedłem, a właściwie pobiegłem. Gdy wpadłem do kabiny poślizgnąłem się za mokrej modłodze, zaryłem o coś głową i straciłem przytomność.
Odzyskałem przytomność jakieś pół godziny później ale jej już nigdzie nie było.
Dodaj anonimowe wyznanie
bardzo mi przykro bede trzymać kciuki żebyście sie spotkali i porozmawiali
Po 7 latach???
los Ci widać nie sprzyja w tym temacie :P
Hmm faktycznie niesamowity pech,no albo po prostu "tak mialo byc" ;-)
Boziu jaki pech :o
Bożeee, jaki pech... Najszczerzej Ci współczuje. Chociaż pasowałby tu taki koniec "rok później znowu się spotkaliśmy, rozmawialiśmy ze sobą długimi godzinami, a dzisiaj jesteśmy małzenstwem i mamy trójkę wspaniałych dzieci" ^^
A może dodała ci coś ekstra do drinka gdy poszedłeś do toalety a póżniej zniecierpliwiona znikneła /o\
Szkoda
Po kilku drinkach, to nic dziwnego, że rozmowa dobrze się kleiła, a i urody dziewczynie alkohol mógł dodać ;) - to tak na pocieszenie, żebyś nie rozpamiętywał =3
Moze najpierw straciles przytomnosc, a to wszystko Ci sie przysnilo?
biednak szkoda mi go
To było 7 lat temu...