#8Ynd4

Jako dziecko byłam okropnym niejadkiem. Co prawda z czasem drastycznie to się zmieniło. Szczerze mówiąc, teraz z wielką chęcią wstawiłabym sobie łóżko do kuchni, żeby oszczędzić sobie zbędnego wysiłku podczas licznych wycieczek w trakcie dnia. No dobra, w nocy też.

Do przedszkola nie uczęszczałam, ale od zerówki nie udało mi się już wymigać. Starsza koleżanka z podwórka pochwaliła się kiedyś, że powiedziała "cioci", że jest uczulona na pływającego w zupie selera, którego nie cierpiała, i że nigdy więcej nie musiała go jeść. Jej pomysł na pozbycie się problemu wydał mi się fantastyczny.

Już przy pierwszym posiłku w zerówce poinformowałam panią Magdę, że niestety nie mogę zjeść sałaty z kefirem, bo jestem uczulona na kefir, a że całe to wykwintne danie było nim ubryzgane, wywinęłam się od obiadu. Sytuację z powodzeniem powtarzałam przez prawie miesiąc. Regularnie wyszukiwałam w posiłkach składniki ekstremalnie niebezpieczne dla mojego zdrowia. Szło mi to jak po maśle, więc po tygodniu z mojego jadłospisu zniknęły: pomidory, ziemniaki, mięso mielone, ogórki konserwowe, por, wątróbka, marchewka, ryż, szpinak, ba - nawet barszcz biały.

Któregoś pięknego dnia, kiedy zmieniałam buciki po kolejnej udanej misji - tym razem z żółtym serem, do szatni wpadła pani Magda zaczepiając moją mamę słowami: "Proszę pani, my już naprawdę nie wiemy co dawać jej do jedzenia. Mogłaby pani zrobić pełną listę produktów na które córka jest uczulona? To okropne, że taka dziecinka jest już pozbawiona możliwości poznania tylu smaków...".

Moja mama wytrzeszczyła oczy, a ja zamarłam z zaplątanymi w sznurówki palcami. Przygotowana byłam, że za chwilę nastąpi publiczny lincz, kolekcja moich bajek zniknie w czeluściach strychu, a na obiad do końca życia będę dostawała surowego pora.

Na szczęście nic z tych rzeczy nie miało miejsca. Mama wybuchnęła śmiechem, kiedy zorientowała się jaką intrygę uknuła jej córcia. Rzuciła tylko do osłupiałej przedszkolanki, że nie jestem na nic uczulona i żeby nie szczędziły mi gotowanej marchewki.

Do tej pory zastanawiam się jakim cudem bystre ciocie uwierzyły w moje bujdy.
Alergia na barszcz biały? Serio?
qwerty91 Odpowiedz

Wiesz, pewnie się bały, bo nie daj Boże potem coś by się dziecku stało:P Teraz jest tyle tych alergii, że jak przychodzą koledzy do mojego syna, to zanim ich czymś poczęstuję upewniam się, że na pewno mogą to zjeść ;) Niestety mój syn ma dietę bezglutenową, także w przedszkolu to niezła zabawa jest z tego powodu..

Mayoko Odpowiedz

Alergia na barszcz wcale nie jest głupia. Wystarczyłoby ze bylas na 1 produkt uczulona, którego sie dodaje do zupy. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak alergie potrafią byc niebezpieczne. Mój kolega po zjedzeniu 1 (!) pieroga zaczął sie dusić. Nie wspominając ze właśnie juz w wieku przedszkolnym nie mogl jeść większości produktów.

ja345345 Odpowiedz

Hmm i na Twoim miejscu cieszyłabym się, że nie mam żadnej alergii. :)
Z wiekiem trochę mi przeszło, ale kiedyś, kiedy nie mogłam jeść dużo produktów było mi przykro, że inne dzieci zajadają się np czekoladą, a ja nie mogę. :)
Tak samo jak mówili, że uwielbiają ryby, podczas gdy ja nie znałam nawet ich smaku (nawet do tej pory za bardzo nie znam).

Nie mówiąc już o tym, że wiosna/lato to dla mnie koszmar. :P

applepie

Wtedy nie miałam alergii, ale niestety dopadła mnie w liceum :)

Ciastko Odpowiedz

Nieźle to wymysliłaś ?

rekitra Odpowiedz

Ej,wypraszam sobie śmianie się z alergii na barszcz biały XDDD
Nie wiem dlaczego,ale mi po barszczu cały dzień jest niedobrze, nawet po wypiciu mięty czy hektolitra herbaty na trawienie..no i teraz go unikam :/

REGALISTA Odpowiedz

4 lata a sprytniejsza od dorosłych kobiet!

Cloudx Odpowiedz

Ja w przedszkolu mówiłem, że jestem uczulony na kakao, bo go nie lubiłem (nie wiem czemu, przecież kakao jest pyszne :D), ale za to jak była zupa mleczna to zjadłem 2 talerze :D

Cichociemna

Ja też nie lubilam kakaa w przedszkolu, ale nie stety nie wpadlam na taki pomysl, najgorszy byl ten kozuch, ble ? Ogolnie nie lubie mleka, ale przedszkolanki nie mogly sie z tym pogodzic, dalej mi wciskaly i jeszcze z pretensjami do rodzicow, dlaczego ja kakaa nie chce pic. Jakby sie okazalo, ze mam nietolerancje laktozy i dostalabym sraczki zycia, to by mialy nauczke ?

Aneczka

Cichociemna, kakao się nie odmienia...

Cichociemna

@Aneczka Nie wiedzialam, dzieki za zwrocenie uwagi, coz czlowiek uczy sie przez cale zycie :)

Gwiazdka Odpowiedz

Jaka pomysłowa :). A alergia na biały barszcz rządzi ?

rokiowca Odpowiedz

Ja mam alergię na nikiel czyli na truskawki, pomidor, piwo, wino, ryby, ser, orzechy, czekolada, soja, herbata nawet na wodę z kranu. Więc teraz na wszystko można mieć alergię.

hodorek

Większość z tych rzeczy uwielbiam i nie potrafil bym bez nich wytrzymać. Współczuje Ci bardzo. ?

Cichociemna Odpowiedz

Slusznie, ze mama cie nie ukarala. Ja na jej miejscu cieszylabym sie, ze mam sprytna corke, ktora potrafi sie w zyciu ustawic, szkoda tylko ze przez klamstwo

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie