#pSGbl
Codziennie widuję ludzi z odciętymi kończynami. Zgony, narodziny. Gołych mężczyzn... Nie rusza mnie to. Ostatnio podczas operacji, kiedy to serce pacjentki zatrzymało się, ja na luzie ratowałem ją i opowiadałem pielęgniarce jaką szafę planuję kupić...
Dziś dostałem ataku paniki, kiedy moja narzeczona skaleczyła się w palec kapslem od tymbarka.
PS Plasterek pomógł :p
Jakoś sobie tego nie mogę wyobrazić.
W momencie walki o czyjeś życie powinno chyba być się skupionym na tejże czynności, rozpraszanie siebie i innych tak głupimi tematami jest raczej nie na miejscu.
Jesli praca nudna a jest z kim pogadac...
Dla nich to kolejny dzień w pracy. Robią już takie rzeczy automatycznie to i pogadać można. Coś takiego jak podzielność uwagi jest. I jakbyś był Ty w takim miejscu to jak najgłupsze tematy bardzo pomagają. Żeby odciąć się w jakiś sposób od śmierci czy innych tragedii.
No rozumiem, codzienność, rutyna. No ale mam koleżankę asystującą przy operacjach i zawsze, gdy rozmawiamy o pracy, opowiada jak to przy najróżniejszych zabiegach rozmawiają o codziennych czynnościach, grzebiąc w brzuchu - o tym co zjedzą na obiad itd. Ale ona sama mi powtarzała, że jak pacjent zaczyna schodzić, to wszelkie rozmowy odchodzą na bok, bo liczy się skupienie i walka z czasem i nawet trudno byłoby rozmawiać o takich sprawach, bo walka to często kwestia sekund/ minut intensywnej pracy zespołowej.
Może na podstawie jej opowieści tak ciężko mi to sobie wyobrazić.
No i kupiłeś tę szafę czy nie?
Odcięte kończyny, narodziny, operacje serca. Ta specjalizacja to przepraszam co?
anestezjolog?
Albo np chirurg, który ma też dyżury na sorze? I w wyznaniu nie napisali czego dotyczyła operacja
Gdybyś był lekarzem, to wiedziałbyś, że atak paniki jest wywołany lękiem irracjonalnym. Ludzie, jak się ma atak paniki, to się dzwoni po pogotowie, bo ma się wrażenie, że się umiera. To jest poważne zaburzenie. Lekarz by wiedział.
1. Może być też wywołany jakimś triggerem.
2. Może gość miewał ataki paniki wcześniej i umiał je rozpoznawać, więc już nie dzwonił po karetkę za każdym razem.
Znam wiele osób nazywających atakiem paniki coś czym on nie jest.
Ot, załączył mu się zwyczajny strach, bo jego bliskiej osobie coś się stało. Taka chwilowa dezorientacja w dość banalnych sytuacjach nie jest niczym wyjątkowym i nie nazwałabym każdej tego typu sytuacji atakiem paniki. Szczególnie, gdy takie sytuacje zdarzają się pierwszy raz, bądź bardzo rzadko.
Nigdy nie dzwoniłam z atakiem paniki na pogotowie. Może jakaś dziwna jestem
No może gość przesadził, to możliwe, ale to nie tak, że z każdym atakiem paniki dzwoni się na pogotowie, i że zawsze lęk przychodzi znikąd