#pOUbO
1. Podróże na zajęcia – jako że nasza sala była w remoncie, na WF musieliśmy chodzić na halę lub boisko. Mieliśmy też raz w tygodniu z nim basen. O ile na normalne zajęcia nas odprowadzał, to już w przypadku basenu olewał sprawę i przyjeżdżał samochodem. W pewnym momencie chciał, żeby nasi rodzice zgodzili się na to, aby nie musiał nas odprowadzać na halę i to niby był nasz pomysł. Chodziło mu tylko o to, aby wozić się swoim samochodem. Zgody nie dostał, a jeszcze wymuszono na nim, żeby się zgodził na to, aby na basen zabierał nas omnibus (wcześniej musieliśmy latać piechotą i nie mogliśmy się nawet ogrzać po dotarciu, przez co co tydzień przynajmniej 1/4 męskiej części naszej klasy była chora).
2. Jedynka dla wszystkich – raz, gdy dotarliśmy na basen, okazało się, że wszystkie tory pływackie są zajęte. Czekaliśmy, aż jakiś się zwolni, ale guzik. No to weszliśmy grupą do jacuzzi i czekaliśmy na nauczyciela. Ten przyszedł 20 minut spóźniony i nawrzeszczał na nas, że przez nas nie ma jak lekcji prowadzić. Tłumaczyliśmy, że już jak weszliśmy, to było pozajmowane i nikt nie chciał nam zwolnić toru, ale w ogóle nas nie słuchał. Efekt: wszyscy dostali 1. Nawet ci, którzy byli nieobecni. Sprawa wylądowała u wychowawczyni, a nawet u dyrektorki, ale pomimo ich interwencji ocen nie usunął.
3. Zwolnienie lekarskie nie zwalnia z lekcji WF-u – chyba jego największy wyczyn. Był przełom zimy i wiosny. Było już całkiem ciepło, a ja właśnie przyszedłem pierwszy dzień po anginie do szkoły. Miałem ze sobą zwolnienie lekarskie i zwolnienie od mamy z adnotacją, żeby na WF-ie wypuścić mnie do domu. Uzyskałem jeszcze podpis wychowawczyni. Na zbiórce przed szkołą podszedłem do faceta i pokazałem mu zwolnienia. Facet je przeczytał, westchnął i mówi: „Skoro przyszedłeś do szkoły, znaczy, że jesteś zdrowy. A jak jesteś zdrowy, znaczy, że możesz ćwiczyć”. No to ja mu mówię, że nie bardzo, bo mam osłabioną odporność po antybiotyku i że to kiepski pomysł, a on w ogóle nie słuchał. Od razu poleciałem do wychowawczyni wyjaśnić sprawę. Ona ponownie mi podpisała zwolnienie i powiedziała, że jestem zwolniony i mogę iść do domu. Wróciłem na miejsce zbiórki i widzę, że facet nawet na mnie nie poczekał, tylko poszedł z klasą na boisko. Stwierdziłem, że nie będę za nim latać, tylko wrócę do domu. Efekt: na następnych zajęciach z WF-u dowiedziałem się, że za „ucieczkę” z zajęć dostałem trzy jedynki.
Wiem, że są znacznie gorsi nauczyciele, ale ten był takim wnerwiającym idiotą, że aż musiałem opisać jego akcje.
No gorzej, to tylko, jakby był pedo, albo was bił. Ale taki co nie szanuje prawa, stosuje przemoc psychiczną i stawia jedynki za nic, też już jest w ścisłej czołówce najgorszych nauczycieli.