#pMOSW
1. Rzuciłam plastikową butelką do koleżanki, której chciało się pić. Nic się nie stało, po prostu ją złapała. Ale nauczycielka stwierdziła, że mogłam ją zabić.
2. Brałam leki na serce, które brać muszę o określonych porach, ale nauczycielka stwierdziła, że to narkotyki. Tę uwagę wycofano po tym, jak moja mama najpierw wybuchła śmiechem, a potem się wkurzyła i poszła do dyrektora.
3. Piłam wodę na lekcji, bo poczułam się strasznie źle (mdleję co chwilę, więc pić muszę, z czym powiązana jest następna uwaga).
4. Dwa dni po tym, jak się dowiedziałam, że na lekcji mi nie wolno (piję wodę nawet na ogólnopolskich konkursach, bo zawsze wszyscy rozumieją, że po prostu muszę), zemdlałam na lekcji, bo przecież wody nie wolno. Ale stwierdzono, że symulowałam (nawet moja pani kardiolog po tym dała mi dodatkowe leki).
5. Tu najśmieszniejsze. Musiałam zwolnić się z lekcji, żeby pojechać do kliniki do Zabrza i dowiedzieć się, czy przeszczep serca będzie wymagany. Mój wychowawca się przejął i powiedział o tym w całym pokoju nauczycielskim. Ksiądz wygooglował sobie, że tam korzystają ze sprzętu WOŚP i na następnej religii całą godzinę wmawiał mi, że jestem podmiotem szatana i Bóg zesłał mi chorobę za grzechy (mam ją od drugiego roku życia).
Chyba pora zmienić szkołę.
Huh, ja najbardziej hardcore'ową uwagę dostałam za "narkotyzowanie się korektorem" (wtf?), ale te twoje to jazda bez trzymanki 🤘
U mnie ćpali zaschnięty korektor po czym prawie spadli ze schodów. Nie pytajcie jak od tego doszło
Ja mialam taka samą!!
To nieźle bo kolega tylko kazał się pani zapytać mamy co na obiad gdy mu wstawiała uwagę do dziennika elektronicznego
Nie ważne jaki smak, ważne że sponiewiera.
Moje najlepsze uwagi: "Uciekła podczas ewakuacji" i "Kłóci się o zeszyt i pyskuje do nauczyciela, po czym rzuca nim o ławkę'' Taki ze mnie zły czlowiek ktory rzuca nauczycielem o ławki :")
Wytrwałości do studiów... tam większość wykładowców traktuje nas jak normalnych ludzi i można się po ludzku napić kawy, wody czy pójść do łazienki i nikogo nie powiadamiać. Nie mogłabym wrócić do liceum...
Moje liceum tez nie bylo normalne, ale chociaz moglismy pic na lekcjach i chocby o to nikt sie nie czepial.
Ja na studiach leczę nerki, które mi się popsuły przez brak możliwości wychodzenia do wc kiedy potrzebowałam w szkole. Dziedziczna przypadłość, masz 10min na odnalezienie toalety. Kilka razy przetrzymasz - nic się nie stanie. Przetrzymujesz za często? Masz prze****ne.
Ja w moim liceum mam własny kubek w szafce, na lekcji wystarczy że ktoś wstanie i popatrzy się pytającym wzrokiem na nauczyciela(wyjście do toalety) a nauczyciele szanują uczniów. Więc nie wiem jak jest w innych szkołach ale nie wszędzie jest źle.
Eh, ja mam zupełnie odwrotne doświadczenia. O wykładowcach z WPIA UW niczego dobrego powiedzieć nie można.
u nas w liceum wodę można bylo pic normalnie na lekcji. Jest to niehumanitarne, by nie mozna bylo napic sie wody. Rozumiem, ze mozna zakaz np gazowanych napoi itd, ktore otwierane moglyby zakłócic ciszę, czy inne bzdety, ale wody? Kazdemu ma prawo zaschnąć w ustach, czy wlasnie zrobic sie slabo.
Ja mialam uwagi od kolegi co był w dzienniku po mnie, bo to sie nie mieściło na jego stronie. 🤣😂 Byłam grzecznym dzieckiem.
U nas to niektórzy mieli nawet osobne zeszyty na ten cel ;)
Dostałam jedną uwagę w życiu, było to w 2 gimnazjum. „Uczennica rozmawia na lekcji. Twierdzi, że na temat glicerolu”. Pozdrawiam panią od chemii :) Naprawdę rozmawiałam na temat glicerolu...
A ja nigdy nie dostałem uwagi, a w maju kończę swoją edukację :-[
Jak się postarasz to jeszcze zdążysz.
GeniusYoongi
U mnie w liceum nie słyszałem o przypadku wstawienia uwagi. Zwyzywałem niechcący dyrektorke przez radio szkolne bo zapomniałem wyłączyć mikrofony i nic.
Eh.. To obawiam się, że musisz żyć bez tej uwagi :[
Pod koniec roku szkolnego w liceum (czyli na lekcjach były już luzy) na lekcji chemii nie robiliśmy nic oprócz siedzenia, więc z koleżanką postanowiłyśmy zagrać w statki. Dostałyśmy uwagę. Wszystko byłoby w pożądku gdyby nie to, że koledzy z klasy wtedy palili papierosy i uwagi nie dostali. Chemiczka była młoda tylko chichotała na ich widok a dziewczyny traktowała jak zło konieczne
Mój kolega kiedyś dostał uwagę "kopie piłkę na lekcji wf"
Podmiotem szatana <3
Ciekawostka - to prawdopodobnie literówka, poprawny zwrotem jest "pomiot szatana", czyli "dziecko szatana" ;)
Tak, tak, miało być "pomiot" - przepraszam :)
Nie wiem czemu, ale wzruszyło mnie przyznanie się autorki do błędu 😂
Ciekawostka - zdaję sobie sprawę jak brzmi poprawny zwrot, aczkolwiek owa literówka nadała zwrotowi, w mojej opinii, humorystyczny wydźwięk, więc uznałam, że jest to dostateczny powód do napisania komentarza. Wybacz, jeśli zmartwiła Cię moja domniemana nieznajomość języka polskiego i to na tyle, żeby spróbować mi ją wytknąć c:
Czasem jak czytam anonimowe, albo po prostu słucham opowiadań znajomych z czasów szkolnych, to dochodzę do wniosku, że miałam szczęście... Moi nauczyciele w większości byli normalni - wiadomo, zawsze trafił się jakiś nadużywający władzy, ale wystarczyło iść do wychowawczyni i sprawa bardzo szybko się wyjaśniała. Większość pedagogów wspominam wspaniale, czy to za to jak uczyli, czy po prostu za to jakimi byli ludźmi i jak można było z nimi pogadać, nawet jeśli uczyć niekoniecznie powinni, to przynajmniej zachowywali się po ludzku. W życiu nie zostało mi zabronione napić się na lekcji wody, bardzo często wiele osób z mojej klasy miało po prostu butelki na ławce i nikt nigdy nie zwracał na to uwagi. Brałam wielokrotnie leki na lekcjach, ale nigdy nauczyciele nie byli o tym uprzedzani, bo nie muszę brać moich leków w ciągu dnia - zdarzało mi się wziąć coś przeciwbólowego na okres, nigdy nikt nie zwrócił mi na to uwagi. To samo z wychodzeniem do toalety w trakcie zajęć - nigdy nie usłyszałam "nie"; nawet jeśli ktoś źle się czuł i wiedział, że będzie musiał wychodzić częściej, uprzedzał nauczycieli i wtedy nie musiał pytać tylko od razu wychodził. Największym dziwnym zakazem jaki kiedykolwiek spotkałam było to, że w moim gimnazjum nie pozwalali nikomu siadać na korytarzach, a ławek nie było, więc przerwy trzeba było spędzać na stojąco (naprawdę tego pilnowali) - ale to właściwie nawet nie utrudniało życia, mogło być jedynie dziwne. Chyba miałam cholerne szczęście w doborze szkół...