#FcInP
Mieszkam w bloku, gdy miałem 14 lat zaczęli ocieplać elewacje i wiadomo jak to wygląda, dużo panów kręci się dookoła klatki, chodzą po rusztowaniach itp.
Pewnego razu zostałem sam w domu i jak to w wieku dojrzewania wygląda... Zamek w drzwiach zamknięty i już "spodnie przy kostkach". Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że zapomniałem zasłonić rolety i w trakcie "zabawy" usłyszałem śmiech.
Jak się okazało, towarzystwo miałem na balkonie i nie był to prywatny seans. Zachowując stoicki spokój podjechałem na fotelu tyłem pod okno i je zasłoniłem, jednak od tamtej pory miałem dziwną niepewność, czy mnie rozpoznają.
A też fajnie z ich strony, zamiast wykonywać pracę to zaglądają do środka.
Jak ja wymieniałem okna w domach (dorywcza praca) to nigdy nie rozglądałem się po domu, nie byłem ciekawski, tylko robiłem to co za co miałem płacone.
Tak powinno być. U mnie też pracowali na rusztowaniach przez bite parę miesięcy. Zaglądali w okna podczas przerw (bo nie schodzili z rusztowań, tylko jedli na nich) i nie tylko. Gapili się, komentowali, szczerzyli się do szyb, oceniali przedmioty w domu, które wcześniej wytykali paluchami. Bałem się, że mi się włamią, miałem prawo mieć podejrzenia.
Widzę, że w tej sytuacji to budowlańcy mieli widoki :D
Przepraszam, że może nie na temat, ale parskam śmiechem za każdym razem kiedy widzę Twój nick. Genialny w swej prostocie. Nieoczywisty. Czy mogę poznać genezę powstania?
mam taką teorię:
dziewczyna spojrzała w dół i wymyśliła nick- Laczki.
a skąd laczki? a tak, z d
@Myemorning Schlebiasz mi :D
A nick powstał mniej więcej w ten sposób:
Zakładałam konto na Anonimowych. Trudziłam się wymyślaniem nazwy, chciałam, żeby to było coś dziwnego i śmiesznego. Myślę sobie - hmmm, laczki brzmi fajnie, ale to jakoś za mało... Akurat w tym samym pokoju mój brat oglądał Kiepskich, i padło zdanie: "a zasadził ktoś panu laczkiem w dupę?" No właśnie, laczki z dupy! :D
Za opanowanie w takiej sytuacji masz u mnie szacun
Podczas ocieplania mojego budynku, w ekipie znalazło się takich dwóch „śmieszków”, którzy przychodzili do okna mojego pokoju i pukali w szyby tak długo aż się nie obudziłam i nie wstałam... niestety moje wolne dni przypadły w całości na ocieplanie budynku przy moich oknach...
@Gornat, z perspektywy czasu, też się sobie dziwie. Powstrzymała mnie chyba od tego sytuacja, która miała miejsce podczas skuwania tynku. Otóż jeden z inteligentnych panów walnął młotem w wywietrznik, który mam zamontowany w łazience. Wywietrznik zamontowany zgodnie z prawem, ze ściany wystawał też kawałek rury, wiec było to dobrze widoczne. Pod wpływem uderzenia, wywietrznik wpadł do domu, a gdy jeden z domowników obecnych w mieszkaniu zareagował, robotnik bronił się, że przecież kartki na muszę nie było (4 piętro, warto dodac)
Dlatego ja, kiedy remontowali coś przy moim oknie po prostu zaciągałam zasłonę. Pal licho, że miałam ciemno - w tamtym czasie miałam biurko przy oknie i siedząc przy nim ciągle widziałam robotników, a oni, zaglądając oczywiście do mieszkania, widzieli mnie. Było to na tyle niekomfortowe, że wolałam mieć trochę ciemniej i szybciej zapalać światło.
Ja kiedy jeszcze byłam niewyżytą nastolatką, a za oknem na rusztowaniu byli przystojni budowlańcy, to chowałam się pod parapetem tak, że na pewno mnie nie mogli widzieć i robiłam sobie dobrze... Co ja miałam w głowie :D
Miałam podobnie. Robotnicy ocieplali blok. Pieknym wrzesniowym porankiem wstalam wraz z promieniami ciepłego słońca i GŁOŚNYM ŚMIECHEM, A RÓWNOCZEŚNIE CICHYM SZEPTEM. Nie muszę pisać, że lubię spać bez koszulki i okno było otwarte. Moje piersi pięknie wyeksponowane. Nie wiem czy byl to efekt Placebo, ale miałam wrażenie, że śmiali mi sie w twarz.
Żenada roku.
mogli się nie tylko śmiać