Razem ze mną do szkoły podstawowej chodził pewien chłopak. Był strasznym bajkopisarzem. Ja jak i inni z klasy wtedy wierzyliśmy w jego historię. Np., że miał willę poza miastem, jego ojciec miał 10 samochodów, był właścicielem jednego z centrum handlowego, miał parę komputerów (w tych czasach to komputery dopiero wchodziły na rynek) i ogólnie był okropnie bogaty. Co lepsze, te historie opowiadał także nauczycielom i rozmawiał z nimi tak jakby zjadł wszystkie rozumy. I zawsze wywyższał się ponad wszystkimi. Dlaczego o tym piszę?
Nie wiem czemu, ale jakiś czas temu oglądałem obrady Sejmu (nigdy tego nie robiłem), patrzę i własnym oczom nie wierzę. Tak. Dobrze myślicie. To mój kolega z klasy. Widać trafił swój na swego.
Dodaj anonimowe wyznanie
Czyli już to wszystko pewnie ma.
No co ty, pewnie ledwo dociąga do pierwszego
za 17tys miesięcznie to pewnie mu na chleb nie starcza
Czyli że twój bajkopisarz został politykiem i kontynuuje karierę, tak? Ach, stereotypy...
Zdarzyło mi się kiedyś brać udział w konkursie organizowanym przez sejm. Czasy późnej podstawówki/ wczesnego gimnazjum. Tematyka historia i oczywiście patriotyzm. Dostaliśmy nawet parę dni wolnego od szkoły, żeby napisać "godną pracę". Wyróżnione osoby pojechały odebrać nagrody. Sejmowe, twarde krówki i płytkę CD z reklamami o sejmie. Polityk, który organizował konkurs jest teraz naprawdę znany i często widywany w wiadomościach.
Za każdym razem jak słyszę jego gadanie o polityce i hojności, przypominam sobie te skamieniałe cuksy. :D
Może jego ojciec też był jakimś znanym politykiem i serio mieli tyle hajsu? I ojciec go zwerbował do roboty w takim też zawodzie.
Jak to trafil swoj na swego? Bo polityk i kłamie? O co Ci chodzi?
No tak. Akurat to nie jest stereotyp. Byle by koryto pełne było, na niczym innym im nie zależy.
AkustyczneDziecko,
nie można ze stuprocentową pewnością tego stwierdzić o każdym polityku, zatem jest to stereotyp.
Przypomniał mi się zacny cytat, tzn "po czym poznać, że polityk kłamie? Po tym, że otwiera usta".
Widać skąd Łukasz Jakóbiak brał inspirację na wizualizację.
Skoro juz od małego lubił zmyślać niestworzone historie to teraz pewnie w komisji smoleńskiej z Macierewiczem siedzi…
Widzę, że doświadczenie posiada nie małe...
A skąd pewność, że to były bujdy? Ktoś u niego był czy co? Może faktycznie był bogaty...?
Od Ciebie natomiast na kilometr trąci zazdrością.
Spotkaliśmy się kiedyś kiedyś wracając z kościoła. Z racji, że szliśmy w tym samym kierunku gadaliśmy o szkole etc. zbizalismy się do parkingu pod kościołem a on kazał mi iść bo czeka na tatę, chciałem mu towarzyszyć, on stanowczo zaprzeczył. W momencie kiedy zauważył, że mnie nie wygoni zaczął płakać na cały parking. Przyleciała jego mama i zaprowadziła go do Fiata 126P który był w tak okropnym stanie, że sobie nie wyobrażasz.