#p7r7S
Niedawno zdarzyło nam się uprawiać seks rano, po jakichś dwóch godzinach poszedł do fryzjerki, a ta poprawiała sobie ubranie, on prześmiewczo stwierdził: „Dobra, nie musisz się przygotowywać, ja już dzisiaj po”, a w odpowiedzi usłyszał: „To co, nie dasz rady drugi raz?”.
Tydzień temu jego urodziny, koleżanka składa mu życzenia, bla bla bla „…i dużo seksu!”. Na co on: „Tego ostatniego nie musisz życzyć, wystarczy, że podziałasz”… Krew mnie zalewa, nie uważam się za osobę spiętą, ale trochę taktu by się przydało… A już najbardziej obrzydza mnie fakt, że słowa zostały wypowiedziane przez najbliższą mi osobę, nie mogę na niego patrzeć.
Żałosny prostaczek, kompletnie pozbawiony taktu i szacunku do Ciebie, który uważa, że jest zabawny. Może czas pomyśleć nad ewakuacją z tej relacji?
I nie myśl sobie, że "te głupie baby się z tego cieszą". U wielu kobiet takie teksty budzą odrazę i zażenowanie. Tyle, że kobiety bardzo rzadko to okazują. Najczęściej uśmiechają się grzecznie i robią dobrą minę do złej gry. Albo wręcz udają, że je to bawi i odpowiadają jakimś żartem. A w środku rzyg.
Są też takie, które specjalnie podpuszczają kolesia i ciągną to dalej, śmiejąc się nie z żartów, a z tego, jakim gość jest frajerem. A potem opowiadają znajomym, z jakim przygłupem miały do czynienia.
Ale oczywiście są też i takie, którym poziom rynsztoka faktycznie odpowiada.
I żeby było jasne. Pikantne żarty są świetne! Jednak na ten temat trzeba żartować z klasą, żeby nie wyjść na prymitywa.
Pikantne żarty są śmieszne, ale nie taki żenujący poziom. Takie zachowanie u fryzjerki to po prostu molestowanie. Babka musiała się pewnie nauczyć odgryzać prostakom.
coztegoze2
Aha. Zgadzam się. Dla mnie również jest to forma molestowania słownego, gdyż przekraczane są tu granice intymności drugiej strony. Granice, których przekraczający nie tylko nie widzi i nie uznaje. On nawet NIE ROZUMIE prostego faktu, że one istnieją.
I wiele kobiet broni się przed tym właśnie w ten sposób. Mnie też się zdarzało.
Trochę sobie dopowiadacie, nie wiemy nic o stopniu zażyłości bohaterów opowieści, a to może wszystko zmienić. Może facet zna fryzjerkę od lat i między nimi takie żarty są normą? Niedługo będzie molestowanie myślą lub zaniedbaniem. Nie mówię, że takie sytuacje się nie zdarzają, ale nie wyłącznie takie, a szukanie wszędzie molestowania zalatuje syndromem oblężonej twierdzy.
imtoooldforthisshirt
Jak napisałam powyżej są i takie, którym żarty z poziomu rynsztoka smakują. Może i tak jest z fryzjerką i koleżanką, nie wiem.
Jednak autorka twierdzi, że to standardowe zachowanie jej partnera, tu podała po prostu przykłady.
Niezależnie od tego, co lubią albo czego nie lubią jego koleżanki, pozostaje faktem, że facet za grosz nie szanuje swojej partnerki. A jeśli ktoś nie rozumie czemu, to ja już nie dam rady tego nikomu wytłumaczyć. Ci, co mają poczucie godności i szanują innych ludzi, rozumieją bez tłumaczenia. Pozostali nie skumają ni w ząb, nie ważne, jak długo bym się tu rozpisywała.
@imtoooldforthisshirt to, że kogoś dobrze znasz nie oznacza, że nie możesz go molestować. W relacjach nadal są granice. I przypomnijmy, że właśnie gwałcą osoby zazwyczaj znane kobiecie. Dlatego o tych granicach i ich przekraczaniu jak molestowanie warto mówić.
Dlatego nie twierdzę, że takie sytuacje się nie zdarzają, ale takie "odpalanie się" przy każdej okazji i szukanie na siłę molestowania jest podwójnie złe; po pierwsze to trochę krzywdzące dla ofiar przemocy seksualnej kiedy zrównujemy ich dramaty z Januszem bez taktu, za to z rubasznym poczuciem humoru, a po drugie zmniejsza to wrażliwość społeczną, bo jak chłopiec co chwilę krzyczy "wilk!!!, pomocy!!!" bez powodu, to nikt mu z pomocą nie przychodzi, kiedy pojawia się prawdziwy drapieżnik.
Dlatego nie twierdzę, że takie sytuacje się nie zdarzają, ale takie "odpalanie się" przy każdej okazji i szukanie na siłę molestowania jest podwójnie złe; po pierwsze to trochę krzywdzące dla ofiar przemocy seksualnej kiedy zrównujemy ich dramaty z Januszem bez taktu, za to z rubasznym poczuciem humoru, a po drugie zmniejsza to wrażliwość społeczną, bo jak chłopiec co chwilę krzyczy "wilk!!!, pomocy!!!" bez powodu, to nikt mu z pomocą nie przychodzi, kiedy pojawia się prawdziwy drapieżnik.
imtoooldforthisshirt
Tyle, że to "rubaszne" poczucie humoru to właśnie forma przemocy. Tak samo, jak tak popularne obecnie pranki, gdzie ktoś robi komuś "psikusa" np. wciskając jego twarz w urodzinowy tort podczas zdmuchiwania świeczek. To jest przemoc przebrana za dowcip. Na którą nie wolno w dodatku zareagować, bo od razu dostaje się miano gościa z kijem w dupie.
Niestety, większość ludzi po prostu nie rozumie, że istnieją granice, których przekraczanie w jakiekolwiek sposób, nieważne czy poważnie czy żartobliwie, to agresja. Nie rozumieją, ponieważ ich własne granice były od dziecka naruszane przez opiekunów i rówieśników. Dlatego nie dostrzegają u innych tego, czego nie mają u siebie.
Jeśli zejdą się dwie takie jednostki, owszem, mogą sobie rubasznie żartować i obojgu będzie to pasowało. Tylko dlatego, że kobieta z pokruszonymi granicami nie czuje, gdy są one przekraczane. A mężczyzna z pokruszonymi granicami nie wyczuwa ich u innych ludzi.
Moim zdaniem POWINNO się o tym mówić publicznie, powinno się uwrażliwiać ludzi w tym temacie. Natomiast czym innym jest omawianie zjawiska jako takiego, a czym innym obsesyjne wypatrywanie molestowania dosłownie w każdym geście, ruchu czy spojrzeniu drugiego człowieka, jak to robią niektóre kobiety.
Choć warto też się zastanowić, DLACZEGO te kobiety tak robią? Psychologia mówi tu jasno - nadwrażliwe są te kobiety, które zostały już w tym zakresie mocno skrzywdzone. A tych kobiet jest przerażająco wiele.
Ale poza nimi istnieją też cwane sztuki, które z bezpodstawnych oskarżeń i manipulacji czerpią różnorakie korzyści. I to one właśnie najgłośniej o molestowaniu krzyczą. Niestety, takie wyrachowane jednostki zawsze były i zawsze będą.
U obu płci zresztą.
Zacznij tak samo mówić do obcych kolesi przy nim
Na moje facet jest wyluzowany i atrakcyjny, a Tobie po prostu nie podoba się, jak dobrze reagują na niego inne kobiety. Znalazłaś więc inne od prawdziwego uzasadnienie tego co przeszkadza Ci w jego sposobie bycia i próbujesz zebrać brawa od publiczności za piętnowanie swojego "seksistowskiego" partnera, który tak strasznie Cię irytuje, a jednak któremu regularnie dajesz.:))
Podobne poczucie humoru jest jednym z fundamentów dobrych związków - u Was nie siadło
Grażynkowo-Januszowe żarty w stylu - hehe, seksik, ciężko w ogóle nazwać poczuciem humoru.
@SokoliWzrok nie komentuję już jakie kto ma poczucie humoru, ale to dalej jest kwestia tego co kogoś śmieszy
Chyba jednak jesteś trochę drama queen. Żarty może niewybredne, ale jeśli ci opowiada o tych rozmowach, jak np. o tej sytuacji u fryzjera, gdzie rozumiem nie byłaś tego świadkiem, to znaczy, że nie ma w tym ukrytych intencji tylko zwykle śmieszkowanie.
Oj nie. Ludzie, którzy mają coś za uszami bardzo często robią to publicznie, żeby znormalizować dane zachowanie, pokazać, że „skoro robię to przy wszystkich/opowiadam o tym swojej partnerce, to to nie jest nic złego”. I tak byłam świadkiem przekraczania granic intymności przez prowadzących na studiach, współpracowników czy kolegów na studiach. Pamiętam też historię jakiegoś chłopaka, który mówił, że jego koleżanka klepnęła go kilka razy publicznie w tyłek położyła jego rękę na piersi i zawsze mówi, że to tylko takie żarty, kiedy on wyraźnie mówił, że to mu nie pasuje. No ale przecież gdyby było coś nie tak to by nie robiła tego publicznie, albo ludzie by reagowali widząc to
Żarty seksistowskie i żarty na temat seksu to nie jest to samo. Tu masz do czynienia z drugim przypadkiem.
Piszesz, że to wieloletni partner, ale nie piszesz, czy te żarty od początku rzucał. Jeśli tak, to dlaczego dopiero teraz Ci to przeszkadza? A jeśli nie, to jak doszło do tej zmiany i dlaczego nie reagowałaś?
Nie dziwię Ci się. Z jednej strony, czy Twój facet czy jego koleżanki, po prostu żartują. Z drugiej, te żarty są tak niskich lotów, bardzo prymitywne i niesmaczne.
Widze że komentujący się podzielili na dwa obozy. Część uważa, że przesadzasz, że żarty jak żarty. Część stoi za Tobą twardo. A ja uważam, że niezależnie od tego co myślą ludzie spoza związku, to najważniejsza jest Wasza dwójka i oboje powinniście się czuć ze sobą dobrze. Jeżeli odczuwasz dyskomfort z powodu takich żartów, to niezależnie czy są one smaczne, czy nie, czy są zabawne, czy cringowe, czy są błyskotliwe czy wręcz odwrotnie - partner powinien jednak to uszanować. Nawet jeśli rzucając takimi żartami czuje się jakby brylował w towarzystwie.