#p2Rgr
Mianowicie chodzi o sprawdzenie czy wszystkie ważne dla mnie rzeczy są na swoim miejscu (m. in. klucze od auta, dokumenty i pieniądze). Potrafię, gdy w nocy się przebudzę, wstać, skontrolować czy niczego nie zgubiłam i dopiero mogę ponownie spokojnie zasnąć. Dotyczy to też takich rzeczy jak upewnienie się, czy zgasiłam światła w samochodzie. W tym wypadku potrafię przebrać się w nocy z piżamy, zejść na dół z bloku i to sprawdzić dla świętego spokoju. Na co dzień nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy niczego zgubić, a i tak regularnie powtarzam swój "rytuał", bo inaczej nie mogę skupić się na innych rzeczach w dzień, a, gdy jest wieczór, zasnąć. Nawet, gdy jestem święcie przekonana, że na pewno wszystko jest w porządku (bo pamiętam), to i tak muszę to zrobić, gdyż istnieje jednak możliwość, że coś po drodze zgubiłam.
Potrafi to być na tyle męczące, że zdarza mi się zrobić zdjęcie przekręconego przełącznika, który upewni mnie jak już będę w mieszkaniu, że na pewno światła zostawiłam wyłączone tego dnia i nie ma potrzeby, aby to sprawdzać. Jednak kontrolowanie, czy wszystkie ww. rzeczy są na swoim miejscu, chyba pozostanie ze mną na zawsze.
Serio się jeszcze zastanawiasz czy to nerwica? XD chodzisz w środku nocy do auta, no człowieku..
To raczej jest nerwica natrectw. Leczy sie to np. za pomoca przelamywania schematów. Poczytaj troche o tym:)
I udaj sie do psychologa
Też miałem takie dziwactwa, może nie w takim stopniu, ale jednak. Potrafiłem zawrócić 5 km do domu, bo nie wiedziałem czy wyłączyłem żelazko. Pomogło mi myślenie albo mamrotanie do siebie "zamykam drzwi", "gaszę światło" itp.
Inna sprawa, że potem tak się rozleniwiłem, że nawet nie chciało mi się sprawdzać takich rzeczy.
Zrób sobie listę rzeczy, które robią ci problemy i zaznaczaj co zrobiłaś. Jak nie pomoże, to wizyta u psychologa.
Może zamiast się zastanawiać i utrudniać sobie egzystencję, wybierz się lekarza?
zgadza się, nerwica obsesyjno-kompulsywna
Mam to samo..
Rozumiem cię doskonale. Sam mam nerwicę natręctw, ale pomimo że to czasem męczące, lubię to, tak po prostu. Wszystkie ważne rzeczy zawsze muszą być obok mnie, wręcz na mnie, jak najbliżej. Dociskanie drzwi po parę razy, zamkniętych już. Wciskanie przełącznika światła, już wklikanego, po parę razy, by nie odskoczył przypadkiem. Dociskanie innych rzeczy: okien, okularów na nosie. Dosuwanie do odpowiednich krawędzi...
Też tak mam. Nie tylko w domu. Na studiach błąkałam się w nocy po piętrze w akademiku i sprawdzałam, czy wszystko jest zakręcone/wyłączone. Mój sukces?;) Jeden raz zakręciłam lejacą się wodę i jeden raz zakręciłam gaz w kuchni. Nie ma za co:)))
Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne :) To też się leczy, będzie Ci lżej jak pójdziesz do psychologa.