#p1tab

Są wakacje. Ja mam 18 lat. Jak każdy młody człowiek w tym wieku podczas tego cudownego, aczkolwiek (za) krótkiego czasu chciałem sobie zarobić. Tak się składa, że udało mi się wkręcić do roboty po znajomości w sklepie z narzędziami, farby itp., taki typowy "żelazny" sklep, płaca bardzo dobra jak na obowiązki, które do mnie należały, widać, że ludzie spoko i chcą dać zarobić, ogólnie miód malina. Jak już wspomniałem, wakacje, tak że ruch masakryczny, więc szczególnie nawet nie musiałem ubiegać się o posadę "pazia", czyli: przynieś, podaj, pozamiataj i takie tam.

Praca zaczyna się tutaj zawsze około 6:30, znaczy to, że właściwi pracownicy + szefostwo, w sumie czworo ludzi, zjawiają się przed lub delikatnie po tej godzinie, natomiast ja mogę sobie dojść do 8 max, ot, taka taryfa ulgowa, za co im chwała. Zawsze pierwsze co to wszyscy piją kawkę, wiadomo, rzecz święta rano, potem jakby dostają kopa i wszyscy zaczynają już normalny dzień w pracy.

Tego dnia padło hasło, że toaleta jest do wyczyszczenia. Jak możecie się domyślić, wszystkie oczy skierowały się tylko w jedną stronę - w moją. "Młody, masz chrzest bojowy!"- rzucił szef, oczywiście żartem, ale wiedziałem, że już się z tego nie wywinę. Ja tam takiej pracy się nie boję, więc tylko zaśmiałem się i rzuciłem "OK, nie ma problemu" i wszyscy wrócili do swoich zajęć. Dodam jeszcze, że toaleta jest zbudowana w taki sposób, że oprócz ubikacji jest jeszcze w bliskiej odległości od niej zlew, który służy nam też jako miejsce gdzie zawsze myjemy kubki po kawie. No więc wchodzę, patrzę: wiadomo, pewnie muszę umyć lustro, umywalkę, wypróżnić kosz i najstraszniejsze: KIBEL. Wszystko miałem na miejscu, szmatka i gąbka była na grzejniku obok zlewu, pod zlewem środki czystości, niewiele myśląc, jazda! Po skończonej robocie odłożyłem wszystko na swoje miejsce, jeszcze nawet mnie pochwalili, że dobra robota i że myśleli, że boję się takiej roboty i odwalę fuszerkę, ale zdałem test.

Kilka dni później tak się udało, że obudziłem się w sam raz żeby dotrzeć w miarę punktualnie do pracy. Wchodzę do sklepu, a tam wszyscy kończą pić poranną kawkę, wiadomo, wszystkim rzucam "Cześć" i kieruję się w stronę pokoju gospodarczego, gdzie jest woda butelkowana, ot, chciałem się napić z rana. Przechodzę obok toalety, patrzę, a tam MÓJ SZEF myje SWÓJ KUBEK po kawie gąbką, którą JA kilka dni wcześniej CZYŚCIŁEM troszeczkę zasyfiony kibel. Zebrało mi się na pawia, jednocześnie tak się wystraszyłem, że nawet nie miałem odwagi powiedzieć mu "cześć". Gąbkę od razu wymieniłem tego samego dnia na taką samą, tylko że nową, żeby przypadkiem nikt się nie zorientował. Nie wiem, czy gdyby się dowiedzieli wyleciałbym z roboty, może tak, może nie, ale na pewno byłby przypał. Śmieszne, ale do tej pory zawsze gdy oni piją kawę, ja "dziwnie się na nich patrzę"...
NocnaZmora Odpowiedz

Ty raczej ciesz się, że nie złapali Cie podczas czyszczenia toalety TĄ gąbka. Wtedy to oni by się "dziwnie na Ciebie patrzyli" 😂

Toniejesttak

Lepiej, żeby złapali go przy czyszczeniu to by wiedzieli, że już się do mycia kubków nie nadaje

Nu88

Toniejesttak, wtedy to już w ogóle baliby się jakiejkolwiek gąbki póki autor by tam pracował. Chyba każdy by zaczął nosić swoją :D

FranzKafka Odpowiedz

Hahaha, dobre, ale Ty lepiej tam kawy nie pij :)

rhrhr

ale jak to tak bez kawy? ;__;

RobynAdriannea Odpowiedz

Dobrze że to nie twój kubek umył tą gąbką xD

xinix Odpowiedz

Ciekawa historia tylko ten, "ów" zamiast ową gąbkę trochę kaleczy oczy :)

madhater

właśnie, "ów" się odmienia, więc nie używajmy słów, których nie rozumiemy.

Stine Odpowiedz

Ja tam myję toaletę w środku szczotką do tego przeznaczoną, a nie wkładam ręki do środka, ale jak kto lubi :P Ale taką gąbkę, która miała styczność w bakteriami z kibelka, to na przyszłość od razu wyrzucaj, a nie czekaj, aż ktoś jej będzie używał do innych celów :P

CharlieScene

Może tam takiej szczotki nie było, przecież nie wszędzie jest

Stine

Taka najzwyklejsza szczotka to koszt kilku złotych, więc w sumie dziwi mnie toaleta, w której jej nie ma. Ale no spoko, to w końcu toaleta pracownicza, a nie jego własna, dlatego to nie jego wina, jeśli takiej szczotki tam nie ma. Ale gąbkę kolejnym razem od razu wyrzucać i położyć nową, nikt nie będzie chyba jej poszukiwał... ;)
PS mam nadzieję, że chociaż miałeś jakąś gumową rękawicę, jak już wkładałeś tę rękę do kibelka... ;)

Martyna Odpowiedz

Historia fajna ale bez niepotrzebnego wstępu

Oliwciaa Odpowiedz

Hahah no nieźle :D

NawiedzanaPrzezDucha Odpowiedz

"Troszeczkę zasyfiony kibel"

Kolor Odpowiedz

Jeśli się nie zorientowali to najwyraźniej nie było tak źle.

panama Odpowiedz

Ot taka taryfa, owa gąbka.
-.-

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie