#TLo8u

Kojarzycie określenie "catfish"? Jeśli nie - wytłumaczę. To osoba, która podaje się w internecie za zupełnie kogoś innego niż jest naprawdę. To określenie mojej osoby.

Ciężko mi o tym mówić. Zaczęło się to wiele lat temu, gdy popularna była Nasza Klasa. Wtedy były to niewinne żarty, zabawa, nic na poważnie. Niestety, później wszystko się zmieniło. Można powiedzieć, że prowadziłam podwójne życie.
Zawsze podawałam się za chłopaka. Brałam zdjęcia z internetu, ale nie pierwsze lepsze. Chłopak nie mógł być niezwykle przystojny ani nad wyraz brzydki. Każdy z nich był przeciętny. Było ich tylko trzech, każdy inny. Nie byłam nimi jednocześnie. Dla przykładu: jednym rok, następnym kolejny rok.
Każdy z nich miał inne sytuacje życiowe, inne imię, hobby, preferencje muzyczne, byli całkowicie różni, pomimo tego, że to ciągle byłam ja.

Nie bez powodu o tym piszę. Poznałam w ten sposób kilka dziewczyn, które wkręciły się w internetową znajomość. Były we mnie zakochane. Co ważne, żadna z nich nie była "pustą blondynką". Były to naprawdę inteligentne i mądre dziewczyny. Niczego nigdy nie zauważyły. Były z drugiego końca Polski, dlatego było prościej mieć pretekst do wykręcenia się od spotkania. Rozmawialiśmy całymi dniami, pomagaliśmy sobie nawzajem. Byliśmy dla siebie wsparciem. Łączyły nas ciepłe relacje. Lecz nie sztuczna, słodka miłość. Bywały kłótnie, sprzeczki, chwile zwątpień.

Wtedy już nie robiłam tego dla żartów. Naprawdę czułam się zżyta z tymi dziewczynami. Martwiłam się. Czułam się, jakbym również była w nich zakochana. To brzmi irracjonalne, ale to prawda. Nigdy nikomu do tego się nie przyznałam. Poświęcałam każdą wolną chwilę tym znajomościom. Zmarnowałam w ten sposób kawał swojego życia, ponieważ nigdy nie miałam chłopaka, z prostej przyczyny - ja nim byłam, nie miałam czasu na pisanie z nikim innym.

Skończyłam z tym już jakiś czas temu, ale do dziś czuję pustkę. Brakuje mi ich. Zdarza mi się, że wejdę na instagram pooglądać i zobaczyć, co u nich słychać. Okropne uczucie.
Blondii Odpowiedz

Ciekawe co by czuły te dziewczyny, gdyby sie dowiedziały, że nie jesteś chłopakiem :o

h0nesteyes

A co mialyby czuc? Nic innego jak zawód, potem by się zastanawiały jak mogły niczego nie zauważyć, potem z kolei znienawidzilyby autorke. Wiem coś o tym podszywaniu się na naszej klasie. Jest tam tak jakby taka podkategoria, która stworzyli ludzie, zwana fikcją. Tworzy się postać, bierze zdjęcia aktorów/aktorek lub przypadkowych ludzi z internetu, poznaje się innych takich ludzi. Potem zaś te znajomości się rozwijają, ludzie chcą zobaczyć kto siedzi po drugiej stronie i zaczyna się wysylanie zdjec. Z tym, że to nigdy nie wiadomo czy są prawdziwe. I za męskimi postaciami przeważnie siedza kobiety. Ja mialam sytuację, gdzie przez rok byłam oszukiwana przez pewną osobę. Wysyłała mi zdjęcia dość popularnego chłopaka. A ja teraz nawet nie mam pewności czy pisałam z facetem czy z kobietą. Uroki internetowych znajomości.

h0nesteyes

*popularnego na instagramie.

NawiedzanaPrzezDucha

.

maggwia

Ja byłam w takiej sytuacji. Nawet nie wiem, czy to właśnie nie ta dziewczyna dodała to wyznanie.
Początkowo przywiązanie wygrywało i po pierwszym "szoku" starało się wrócić do rozmowy, zrozumieć, nie tylko postępy drugiej osoby, ale też własne uczucia. Łatwo nie było, do teraz się tego wstydzę, choć to nie ja zawiniłam.

@h0nesteyes - dokładnie tak to się zaczęło. Fikcja na nk, potem jakieś gadu-gadu, potem przywiązanie i nagle bum.

maggwia

Najgorsze chyba potem było, jak mi wmówiła, że mimo to mnie kocha, że zależy jej na mnie, a potem się okazało, że ma jeszcze kilka takich, z różnych miast.

Naukowiec

Ciężko o takim czymś pisać, ale ja miałem podobnie jak autorka... Z tym, że zgrywałem dziewczynę. No i miałem tylko jednego "chłopaka".
W późniejszym czasie jak trzeba było się odezwać i wyszedł na jaw mój ówcześnie chłopięcy głos, powiedziałem że "jestem w tracie terapii hormonalnej i będę zmieniała płeć". Kontakt został zerwany przeze mnie ze wstydu.
Jeśli to czytasz koleś, wybacz. No i no homo bro.

klucha19

Byłam kiedyś w takiej sytuacji. Znajomość się rozwijała, chłopak był no całkiem przystojny ale też dużo opowiadał o sobie, dzieciństwie, imponował, nie ma co kryć, powiedziałam sobie, że to nic takiego, nie angażowałam się. Tak mijał miesiąc, drugi, trzeci, pól roku i wyznał miłość, miały być spotkania w międzyczasie ale zawsze coś mu wypadało, naiwna ja wierzyłam bo "dlaczego miałby kłamać, przecież się nie znamy ". Później okazało się, że to samo było pisane do innych dziewczyn. Po późniejszej konsternacji doszłam do wniosku, że facet by się w tym wszystkim pogubił i musiała brać w tym udział jakaś babeczka. Pisały do mnie jeszcze inne konta na Instagramie bo to tam zaczęła się ta historia ale drugi raz już się nie nabrałam, oczywiście styl pisania bardzo podobny, lekcja życia, pewnie się mnie tu zlinczuje ale cóż, człowiek uczy się całe życie a najbardziej na własnych błędach ;)

bobylon89 Odpowiedz

Ciekawie jest przeczytać jak to wygląda od strony osoby, która podaje się za kogoś innego. A takich osób jest naprawdę dużo.
Było już też wyznanie osoby, która wymyśla jak może ukarać prześladowców z lat szkolnych.
Teraz tylko czekam na wyznanie pedofila, mordercy itd.

anoanonim

Raczej nie, za duże ryzyko... Nie napiszą tu :/

rumpelstiltskin

morderca już kiedyś był - chłopak, który zabił gwałciciela swojej lubej...

Ryoka

Masz link do tego wyznania?

KochamFreda

.

GallAnonimka

też bym chciała link bo nie przypominam sobie tego wyznania

Dawes

Też bym chętnie przeczytala, bo nie kojarzę...

Peter134

.

PhanTrash

.

Dowhatyouwant

.

LedZeppelin

.

Zobacz więcej odpowiedzi (6)
DOMCIAJA Odpowiedz

Miałam podobnie. Weszłam na jedna strone, Gdzie pisze się z ludźmi online. Wiek ? Imię ? Miejsce zamieszkania ?Nie podawałam nic prawdziwego, byłoby to głupota... jeden chłopak bardzo się mną zainteresował.. podał swój numer. Wykupilam nowy numer, napisałam. Pisaliśmy od rana do późnej nocy.. dużo rozmawialiśmy. Szkoda, że pewnego dnia tak po prostu nie odpisal;) myślę co mnie wtedy zdemaskowalo.. pewnie mnie już nie pamiętasz, ale jeśli to czytasz to Cię przepraszam. Twoja "Zuzia".

Helloooo Odpowiedz

Ja... Ja też tak robiłam... Poznałam dwie wspaniałe dziewczyny, inteligentne, zabawne... One kochały " swojego Karola", a ja miałam wielkie wyrzuty sumienia, bo były dla mnie jak przyjaciółki. Pisałam z nimi codziennie, ale pewnego dnia doszłam do wniosku, że dłużej tak już być nie może, i Karol zniknął z dnia na dzień zostawiając im wiadomości jak to się z nimi zżył, jak bardzo je polubił, jak bardzo się cieszy, że mógł je poznać, nie osobiście, ale jednak... Już nigdy więcej nie wcieliłam się w Karola, o
którym z czasem zapomniałam, ale dzięki tobie sobie o nim przypomniałam. Zmarnowałam tym, teraz już kobietą prawie dwa lata życia! Bardzo żałuję...

Szaramysz

Jejku. Ja wcielałam się w Maćka (głównie), Rudego i Ankę. ;o
Układałam takie historyjki, żeby łączyły się w jedną całość. Poznałam na fikcyjnym koncie Weronikę. Potem pisałyśmy na gg w czasach jego świetności. Sama nie wiem czy Weronika to też prawdziwa osoba czy również wymyślona tak jak moje postaci. Ale jeśli kojarzysz o co chodzi i to czytasz... Przepraszam, byłam głupim gówniakiem.

CukierPuder

Wy tak robiłyście, a mnie tak kiedyś ktoś wkręcił. Jakaś laska podała się za Olivera, ja głupia siksa z gimbazy się zauroczyłam. Nawet poprosiła jakiegoś swojego kolegę, żeby ze mną pogadał przez telefon... O zgrozo, w prima-aprilis.
Strasznie się później czułam okłamana,zraniona, bo to był bardzo zły czas w moim życiu (nie tylko sprawdziany z ''pszyry'') i szukałam kogoś w necie,z kim mogłabym porozmawiać, bez osądzania, kogoś kto mógłby mnie polubić. Chyba jednak się nie udało.

leniwuspospolitus

@CukierPuder powiesz coś więcej o tym Oliverze? Bo niedawno takiego przez neta poznałam i mam nadzieję że to nie ten sam :/

CukierPuder

To było z 7-8 lat temu, więc możliwe że tamtej dziewczynie się znudziło. Chyba był z Opola, niby jeździł motocyklem, a później o zgrozo! Był ciężko chory. A ja to łykałam jak młody pelikan i jeszcze się za "niego" modliłam.
Jeśli z kimś piszesz, to dzwoń i poznaj głos, pogadaj na Skype.
Poznałam dużo więcej ludzi na necie i na szczęście nie każdy oszukiwał. Do dziś mam przyjaciółkę znad morza, poznaną na czaterii :D

leniwuspospolitus

Czyli chyba nie ten sam, chociaż z tą chorobą to podobnie.. Przez telefon z nim rozmawiam, ale i tak lepiej żebym go namówiła na rozmowę przez Skype. Dzięki wielkie :3

leniwuspospolitus

@CukierPuder albo jeszcze ostatnie pytanie... pamiętasz może jego nazwisko i na co był chory?

Szaramysz

CukierPuder - próbowałam jakoś odszukać te dziewczynę. Ale chyba też mnie wkrecała, bo ani fb ani nic nie mogę znaleźć. Chciałam ja przeprosić i wytłumaczyć. W gruncie rzeczy wie jak wygladam naprawdę, bo pisałam z nią również ze swojego konta jako prawdziwa osoba. Żałuję, że zmarnowałam dziewczynie "trochę" czasu. W gruncie rzeczy nasze rozmowy nigdy nie wyszły poza internet. Ale cóż. Mój dziecięcy mozdzek chyba szukał jakichś przyjazni w internecie na siłę. Było minęło, teraz tak nie robię.

kefir Odpowiedz

I to jest anonimowe wyznanie.

NowyAnon Odpowiedz

Uwaga, uwaga! Dodaje ten komentarz jako autorka wyznania ze zmienionego konta, ze względu na utrzymanie anonimowości. Nikt nigdy się o tym nie dowiedział, dziewczyny się trochę domyślały, ale rozwiewalam ich wątpliwości, jak tylko mogłam. Nie rozmawiałam z nimi nigdy przez telefon ani na żadnym Skype. Mieliśmy się spotkać, ale szukałam wymówek.
Napisałam to wyznanie, bo przykro mi, że tak postąpiłam, oszukując niewinne dziewczyny. Dziś mają się swietnie, natomiast jak widać - ja niekoniecznie. Na co dzień nawet nie potrafię kłamać, więc nie wiem co mi odjebalo, ale do dziś na sercu ciężko, bo nie mogę się uwolnić myślami od tych dziewczyn.

Bura1988

Jakie przybierałaś imiona???

Amelibree

jakie imiona?

Amelibree

,

GallAnonimka Odpowiedz

Ja też bawiłam się w coś takiego, lecz nigdy to nie osiągnęło takiego poziomu xOx

Lancelota Odpowiedz

Ja kiedyś podawałam się za geja. Nie zapomnę jak żonaty facet chciał się umówić ze mną na seks XDDDDDDDD

makarena Odpowiedz

A jak zakończyły się wasze znajomości? Przyznałaś się czy po prostu ot tak kontakt sie urwał?

Amelibree

chyba po kilku latach takiej znajomości też byś miała dość tego, że niby kogoś kochasz albo jesteś z nim mega związana i darzysz go uczuciami, a spotkać się z nim nie możesz. nie możesz poczuć ciepła takiej osoby, bliskości... jest to naprawdę męczące. po 7 latach znajomości z taką osobą (oczywiście dopiero teraz wychodzi na to, że to wszystko było fikcją) zdałam sobie z tego sprawę. oczywiście nie mam pewności, że ta osoba która napisała to wyznanie to ta która ze mną pisała.

seraphine04 Odpowiedz

To wyznanie także opisuje mnie...

Zobacz więcej komentarzy (56)
Dodaj anonimowe wyznanie