Jak miałem 4 lata, byłem strasznym maminsynkiem (i zostało mi tak aż do 12 roku życia). Rodzice zabrali mnie na ślub. Jak to dziecko trochę picia, jedzenia, a najwięcej biegania w kółko. Ale jak to bywa przychodzi potrzeba, więc idę do mamy. "Mamo chcę siusiu". Koleżanka, z którą moja rodzicielka rozmawiała zapytała się mnie, czemu nie pójdę z ojcem się wysiusiać, a ja na to: "Bo mama najlepiej trzyma".
Mama do dzisiaj mi to przypomina i mówi, że potem przez całą imprezę musiała odganiać panów, którzy chcieli się przekonać o jej niezwykłym talencie :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Ciekawe czy tata doświadczył tego talentu :DxD
A ja się zastanawiałam, po kiego faceci się żenią...
Miłości nie ma, jest matematyka.
Tak jest!
Człowiek potrafi zracjonalizować nawet boga, uczucia i sztukę, czy to dobrze?
Wydaje mi się, że @relationshit to taka typowa nastolatka po zerwaniu z chłopakiem powtarzająca co chwilę że ,,miłości nie ma,, posługując się tylko i wyłącznie własnym przykładem ;) Ale to tylko moje przypuszczenia
P.S. Idź się powieś najlepiej
Znów przesadziłam z ironią najwidoczniej.
Miłość istnieje, może nie w postaci romantycznej, ale jako dobro, przyjaźń, pociąg seksualny. Moje komentarze były bardziej przejawem buntu wobec chociażby instytucji małżeństwa.
P.S. Nie, dzięki, nie skorzystam, póki co.
Tak średnio, ponoć moja mama mówiła, że Ojciec jej odmawiał seksu, to chyba taka jedyna sytuacja na świecie xD
@relationshit żeby być do końca życia z ukochaną osobą?
Tobie też to wmówili?
Żeby z kimś być nie potrzeba nam papierków, osobiście też nie wierzę w małżeństwo.. ;P
heh to musiało być naprawdę śmieszne XD :D
@relationshit Pociąg seksualny, a nawet tramwaj :D
Oczywiście to miało być w idpowiedzi so komentarza @anonim77, a się tu dodało :(
XD
Ahahahah