#ouyVr

Jeszcze niedawno moich relacji z rodzicami nie mogłabym nazwać dobrymi. Są to ludzie konserwatywni, starszej daty, z poglądami zupełnie odmiennymi od moich.

To nie tak, że oni są źli. Po prostu inaczej patrzymy na świat, przez co zostałam ich porażką wychowawczą. Wiem, że nie jestem wzorem do naśladowania. Palę papierosy, lubię czasami zajarać, zdarzyło mi się wciągnąć, ogólnie imprezowanie w prawie każdym aspekcie mnie kręciło. Do alkoholu ciągnęło mnie od lat gimnazjalnych. Wydawałam większość moich oszczędności na alkohol. Były kary, prośby i groźby. Zdarzyło mi się dostać miesięczny szlaban, a później wychodziłam i znowu wracałam nawalona. Po osiągnięciu pełnoletności czułam się już zupełnie bezkarna. Wielokrotnie wbiegałam do domu w piątek o 21 po gitarę i oznajmiałam, że wrócę w niedzielę. Rodzice nie wiedzieli co się ze mną dzieje, ja w sumie też nie do końca. Zrobiłam dużo głupich rzeczy coraz częściej przekraczając moje własne granice. Jedyne, z czym nigdy nie miałam problemu to nauka.

Nie opuszczałam lekcji i szybko chłonęłam wiedzę, dzięki czemu bez większego wysiłku zyskiwałam najwyższą średnią w klasie. W szkole byłam prawie aniołkiem, żaden nauczyciel nie mógł się spodziewać co robię popołudniami i w weekendy. Pieniędzy od rodziców nie dostawałam od kiedy pierwszy raz wyczuli ode mnie papierosy, w związku z czym już pod koniec gimnazjum dorabiałam sobie korepetycjami z matmy. Po rozpoczęciu pracy właściwie nic się nie zmieniło. Kilka miesięcy temu rzuciłam studia, bo kosztowały mnie za dużo kasy, czasu i wysiłku.

A przecież mogłam ten czas spędzić wlewając w siebie litry wódki. W domu oczywiście też nic nie robiłam, tylko spałam, jadłam i dawałam korepetycje. Poza tym włóczyłam się po barach i sklepach całodobowych ze znajomymi. Coraz częściej zwracano mi uwagę na mój problem, ale miałam to gdzieś. Przez alkohol prawie straciłam najlepszego przyjaciela, który starał się mnie ogarnąć.

Aż poznałam najbardziej wartościową osobę w moim życiu. To była znajomość przez internet, później spotkania i uświadomiłam sobie, że jestem zakochana po uszy. Usłyszałam prośbę o ograniczenie alkoholu. W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy wyszłam na piwo może z cztery razy. Zaczęłam częściej przesiadywać w domu, pomagać w sprzątaniu i gotowaniu. Rozmawiam z rodzicami i spędzam czas z rodziną. Przez kilka tygodni stałam się zupełnie innym człowiekiem.

Byli zachwyceni. Dobrze wiedzieli, że ktoś ma na mnie dobry wpływ i już uwielbiali tą osobę, więc postanowiłam przedstawić im miłość mojego życia. Moja dziewczynę...

Wyrzucili mnie z domu.
No i pójdę do piekła.
Shadowcat7 Odpowiedz

Trochę przykre, że gwaltowniej zareagowali na związek z dziewczyną niż na alkoholizm. Dziwny system wartości.

TwoDays

Bo z alkoholizmu da się jeszcze wyjść, z homoseksualizmu już raczej nie ;)

Cara2540

Bo alkoholikiem się stajesz, homo się rodzisz :)

hokku

Cara2540
Homo się nie rodzisz. Możesz mieć jedynie skłonności wrodzone (tak samo jak do alkoholizmu)

Aparatka

Myślę, że to po prostu przeważyło szale.... mieli już dość i kolejnej rzeczy już nie wytrzymali

kovir Odpowiedz

Dziewczyno, masz prawie trzydziestkę i nadal chciałabyś mieszkać z rodzicami?
Najwyższy czas znaleźć sobie coś swojego.

slolz

Gdzie Ty wyczytalas ze ma prawie 30 lat?

Kreatywnainaczej Odpowiedz

Jeju, przepraszam, wiem, że to jest dla Ciebie tragedia, ale nic nie poradzę na to, płaczę ze śmiechu.
Mam nadzieję, że Twoi rodzice potrzebują tylko trochę czasu i jakoś sobie poradzą z nową sytuacją. A Ty staraj się dalej zmieniać swoje życie na lepsze. Powodzenia!

OMBoze

Niby czemu to jest śmieszne? To jest żałosne, tak samo jak ty

kopciuszek656 Odpowiedz

Trochę czułam dreszcze po początku bo mam aktualnie tak samo z moimi rodzicami. Dzieli nas różnica prawie jednego pokolenia i za żadne skarby nie możemy się dogadać. Tylko że ja ani nie palę ani nie pije, uczyć się uczę dobrze, do klubów nie wychodzę, ze znajomymi czasami, bo jak za często to już słyszę że się wlocze. . I całe życie porównują mnie do dzieci ich rodzeństwa, którzy mają prawie dwa razy tyle lat co ja :) I tak zawsze wychodzę za tą złą.. :) trzymam kciuki, aby rodzice Cię zaakceptowali i tą osobę która Cię zmieniła :) choć wiem że to może być ciężkie :)

Llodomir Odpowiedz

"Wyrzucili mnie z domu". Myślałam że będzie jakiś happy end, a tu to 😂.

OMBoze

Bardzo śmieszne...

Llodomir

Mam płakać bo rodzice autorki nie popierają homoseksualizmu?

MaryL

Też nie widzę dramatu. Ma pracę, nie uczy się, może na swoim spoważnieje. Przestanie czuć dreszczyk emocji i swego rodzaju dumę, że wszyscy ja mają za mądra, ułożona dziewczynę, a nawet nie wiedzą, jak bardzo potrafi zaimprezować. Bo nie bedzie wkoło nauczycieli i rodziców, którzy ją od tej strony pamiętają. Będzie po prostu imprezowiczką, kimś kto lubi dać w palnik i tylko po to żyje. I może wtedy obudzi się w niej chęć udowodnienia tym razem tej drugiej, ambitnej strony :)

ParkHyun Odpowiedz

Typowa anonimowa historia.

Aloalo Odpowiedz

Kurde, nie kumam jak można być takim przepraszam, że to mówię ale skończonym debilem. Kiedy widzi się, że córka pod wpływem kogoś "wróciła na dobrą drogę" to przecież nie ważna płeć, status majątkowy itp. Skoro ma to coś. A Tobie życzę najlepszego z Twoją dziewczyną :D

emc2

Nie zgadzam siez tym, że rodzice powinni cieszyć się od ucha do ucha tylko dlatego, że dziewczyna się zmienia. Piszę to jako matka, kochająca matka. Skoro Autorka sama opisuje, że "Święta" nie była, to niech nie dziwi się, że rodzice byli zszokowani, może wcale im nie przeszkadza dziewczyna, tylko, że córka ich tym "dobiła". Skąd mogli wiedzieć, że córka nie jest hetero, rozmawialiście kiedyś o tym? Gdyby moja córka była tak luźna, jak ty Autorko i dowiedziałabym się znienacka, że ma dziewcznę, to bym pomyślała: "tylko tego brakowało". Rodzice na pewno kochają Autorkę, dlatego Ta powinna schować dumę i iść do nich porozmawiać. Rodziców ma się jednych, dzieci też. Pogadajcie i będzie dobrze.

Vitani

Jeśli córka by ci powiedziała, że jest lesbijką a ty byś pomyślała "tylko tego brakowało" to chyba czas poszukać pomocy, bo to nie jest nic złego, dobijającego.

MaryL

Jeśli córka ma potrzebę udowadniania jaka jest szalona, to mogli pomyśleć "o nie, znowu coś wymyśliła dla atencji albo żeby nam sprawić przykrość", że wymyśla rzeczy, które łamią ich zasady i rzuca im tym w oczy, bo jej to sprawia jakąś satysfakcję. Ja też tak myślę. Zwróćcie uwagę, że nie porozmawiała z nimi wcześniej, tylko postanowiła im ja przedstawić z zaskoczenia. Przecież normalnie się używa rodzajów zenskich/męskich podczas rozmowy. Musiała mówiąc o niej z premedytacją unikać tych zwrotów, żeby potem zrobić lepszy efekt :/

GeddyLee Odpowiedz

Na studia nie ma kasy, na alkohol i dragi ma xD

SorryEverAfter

Przecież przy każdym uzależnieniu tak jest, że staje się ono w pewnej chwili sprawą priorytetową. Pomyśl, czemu pan Mietek spod sklepu ma na piwko, ale nie ma na bułki?

ShinigamiSama Odpowiedz

Mam nadzieję, że kiedy trochę ochłoną, uda się wam porozumieć - spróbuj za jakiś czas z nimi porozmawiać, wyjaśnić, jaka jest dla ciebie ważna, może tylko potrzebują czasu. To przykre, że zareagowali gwałtowniej na to, niż Twój problem z alkoholem.
A jak nie, to spotkamy się w piekle, ateistka pozdrawia ;)

Maxinho16 Odpowiedz

Ależ suspens!

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie