#8QY7T
Nigdy sobie nie wybaczę, że to przez moje towarzystwo zepsułem jej życie. Strasznie mocno ją kocham i na zawsze to będzie najważniejsza osoba w moim życiu i nic ani nikt tego nie zmieni. Mogę jedynie żyć nadzieją, że jak stanie na nogi, to się do mnie odezwie. Była między nami bardzo silna więź, a jebany proszek dla chwili euforii zabrał mi to co miałem w życiu najcenniejsze i nigdy sobie tego nie wybaczę. Modlę się, żeby ona z tego wyszła i zaczęła normalnie żyć, ja sobie jakoś dam radę, muszę.
Morał jest taki: jeżeli bierzesz jakiekolwiek używki, pomyśl dwa razy, bo stracisz to co masz najważniejsze w swoim życiu, a ten ból jest naprawdę najgorszy.
Kocham cię i przepraszam za wszystko.
Zawsze mnie zastanawia dlaczego ludzie nie myślą w przód? Przecież konsekwencje można za wczasu ocenić
Trochę mylisz pojęcia. Są zachowania i decyzję obarczine wyższym lub niższym ryzykiem. Każde zachowanie można też wartościować i oceniac szanse w stosunku do ryzyka. Akurat biorąc używki masz 0 szansy ( nie możesz niczego zdobyć i nie jest to potrzebne do życia) do wysokiego ryzyka. Podane przez Ciebie przykłady mają wysoki % szansy i relatywnie niskie ryzyko.
Taki przypadek jak tutaj to już jakaś skrajność, prawda jest taka, że w większości ludzie korzystają z narkotyków od imprezy do imprezy, tak jak z alkoholem. Xanx na pewno się kiedyś napiłaś z ziomeczkami, miałaś w tedy takie myśli, że to pierwszy krok ku alkoholizmowi? :D Poza tym Twój nick sugeruje jak byś sam/sama była fanką leko jazdy ;p
1: jestem facetem
2: od wejścia w dorosłość ( do 18stki to zawsze trochę mniejsze czy to konsekwencje czy zobowiązania) nie nadużywam alkoholu, praktycznie alkoholu nie spożywam a ostatni raz kiedy się upiłem to nawet nie pamiętam kiedy.
3: jedynym nałogiem u mnie jest nikotyna która oprócz wcześniejszej śmierci nie jest w stanie zniszczyć życia.
4. Nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl spróbować twardych narkotykow
Twój komentarz ,,nie możesz niczego zdobyć i nie jest to potrzebne do życia" pokazuje, że totalnie nie masz pojęcia o czym piszesz. Jak by narkotyki ludziom nic nie dawały, to by ich tak chętnie nie brali. Czcze gadanie, jak się wypowiada ktoś kto nigdy nie spróbował i nie wie o co chodzi.
Ad2: Można brać inne narkotyki niż alkohol i ich nie nadużywać.
Ad3: Sam palę, więc pojadę i sobie: mówisz, że nie zniszczysz nikomu bliskiemu życia jak nagle w dwa lata zwiedniesz i umrzesz na raka? Albo jak Ci wytną kawałek jelita albo pęcherza i będziesz sral/sikał przez rurkę wystającą z brzucha?
Ad4: nie skosztowałes żadnych - jak to się nazywa "twardych" narkotyków, ale stosujesz dwa najbardziej niebezpieczne na świecie, od jednego jesteś uzależniony (alkohol i nikotyna).
Po tych "inteligienckich" dywagacjach o zysku i ryzyku na prawdę mnie ciekawi jak uzależniłeś się od najgłupszego narkotyku jakim jest nikotyna
Nigdy nie zrozumiem co tacy ludzie maja w głowach. Tyle się mówi o uzależnieniu od narkotyków, żeby lepiej nie próbować, ze można zrujnować sobie życie. A zawsze znajdzie się debil ktory w to wpada.. tak samo jak z oszustami z internetu typu jestem żołnierzem z Ameryki przelej hajs bo cię kocham. No litości… Po za tym ze musisz uważać w życiu bo inteligencja nie grzeszysz (lepiej rad życiowych to ty nie udzielaj), to nie musisz się obwiniać za ukochana - jest dorosłym człowiekiem który podjął decyzje a teraz ponosi jej konsekwencje. Na sile jej do ust nie wpychałes
Nie dotykaj narkotykow bo cie kurwa zmiota z planszy
Wkurzają mnie tacy jak ty. Jak się takiemu powie, żeby nie ćpał, to on jest mądrzejszy, "wszystko jest dla ludzi", osobę mówiącą żeby nie ćpał traktuje z góry i drwi z niej. A jak już zyebie sobie życie, to nagle taki mądry, żeby prawić morały innym. W dvpę sobie potem włóż te twoje mądrości.
możesz spróbować pompejanki, mi pomogła stanać na nogi:)
Euforii? Jakiej euforii? Zdarzyło mi się kilka razy wciągnąć fetę, ale w sytuacjach kiedy zasypiałam, a chciałam się pobudzić. Feta nie daje ci żadnej euforii, powiedziałabym że wręcz przeciwnie - mocno podkurwia. Euforię to po koksie możesz mieć.
Nie wszyscy ludzie na świecie reagują na rzeczy identycznie (a już na pewno nie dokładnie tak samo jak ty). Każdy z nas ma nieco inny organizm - inną masę, inny metabolizm, inne geny, inne ilości i kompozycje hormonów, neuroprzekaźników i tak dalej. Owszem, nasze mózgi pracują na tych samych zasadach, więc teoretycznie (np. po przyjmowanych akurat używkach) zachodzą w nich te same reakcje chemiczne. Ale mimo tego, nasz odbiór rzeczywistości i to, jak te używki wpłyną na nasz nastrój, to jednak mocno indywidualna sprawa.
Do czego zmierzam: że jeden człowiek wciągnie sobie kreskę fety (co wywoła nagły wzrost poziomu noradrenaliny i dopaminy) i będzie mu fajnie, da mu to poczucie euforii, zechce mu się robić rzeczy, gadać, tańczyć czy tam sprzątać dom... Ale dla innego człowieka taka sama dawka tej samej fety i te same wywołane nią zmiany w chemii mózgu mogą akurat trafić na "mniej podatny grunt" (np. dlatego, że ów człowiek był akurat niewyspany, przemęczony, albo zestresowany, albo nawet głodny), a w efekcie zamiast poczuć się euforycznie, poczuje się wkurwiony - bo akurat w jego organizmie coś poszło inaczej (np. mózg nie umiał wyprodukować wystarczająco dużo serotoniny, żeby ten nagły psychiczny "napęd" był dla niego pozytywny i motywujący).
Ergo, w tym jednym zdaniu "Feta nie daje ci żadnej euforii" powinno być raczej "nie daje mi". Sorry, musiałam xD Takie już mam zboczenie, że staram się ludzi poprawiać jak coś jest nie całkiem zgodne prawdą. Zwłaszcza w tematach używek, ludzkiej psychiki itp. - bo za dużo bzdur w tych kwestiach jest powielanych już od grubych kilkudziesięciu lat.
Obyście nie wrócili do ćpania