#oubJE
W końcu postanowiłem udowodnić kto ukradnie. Wszedłem do mieszkania, oczywiście słychać chrapanie na klatce. Postanowiłem po cichu wziąć klucze od piwnicy i zacząć wszystko po kolei wynosić: telewizor, mikrofalówka, telefon, czajnik, dywan, kipisz w dwóch szafkach. Reakcji zero, nawet się nie zorientował. Na powrót wchodzę więc do mieszkania i od progu "niespodziewanie reaguję", żeby się obudził, ktoś mieszkanie okradł. Szuka telefonu, panika nagle, dzwonimy po policję.
Zadzwoniliśmy, przyjechali mundurowi, spisują zeznania. Wtedy ujawniam się ja - mówię, że wszystkie rzeczy są w piwnicy schowane, specjalnie to zrobiłem, bo miałem dość tego, że śpisz całymi dniami przy otwartych drzwiach. Nie zamykasz się na klucz, chatę można obrobić bez najmniejszego trudu w biały dzień.
Jeden z mundurowych stwierdził, że moje zachowanie było niewłaściwe, ale w obliczu tego, że staruszek sam się podkłada pod obrobienie, biorąc jeszcze pod uwagę jego sąsiadów - uznaje to za element łagodzący, więc nie dostanę mandatu za nieuzasadnione wezwanie i prowokację. Za to tatko dostał solidny ochrzan.
Wyobraźcie sobie: teraz drzwi zamyka nawet jak do skrzynki z listami wychodzi.
A piwnicę na klucz zamknąłeś jak wszystko wyniosłeś?
Znaczy wezwałeś bezpodstawnie policję? I nie pociągnęli Cię za to do odpowiedzialności? Trochę trudno mi w to uwierzyć.
Moja sąsiadka cały czas bezpodstawnie wzywa policję. O to, że ktoś chodzi po drodze( droga wszystkich, ale według niej jest jej), o to, że inny sąsiad maluje ogrodzenie(uwaga na swoim), a nawet o to, że z sąsiada drzew spadają liście...
Jeszcze nigdy nie dostała mandatu.
@AnonimowyWalezy taki wiejski monitoring, czy tam osiedlowy. Ino ubić takie babsko
AnonimowyWalezy: Może z jakiegoś powodu kończą zawsze na pouczeniu, bo np: jest niestabilna psychicznie, za biedna by płacić za mandaty, ktoś z policji ją zna itd. Jednak w historii powyżej autor z premedytacją bezpodstawnie wezwał policję i dlatego mnie dziwi brak mandatu.
No niestabilna to ona jest XD
@AnonimowyWalezy: sam widzisz ;) Niektórych nie ma sensu karać mandatami i tyle.
Nawet mieszkając na wsi, miałbym obawę choć siedzieć w jakimś pokoju, z otwartymi drzwiami wejściowymi. A co dopiero spać.
Okej nauczka spoko, ale mogło sie obejsść bez nieuzasadnionego policji. Mogłeś, po prostu powiedzieć ojcu, gdzie schowaleś te rzeczy. Plus za nauczke, ale minus za bezsensowne wzywanie policji, gdy ta, mogłaby być potrzebna gdzie indziej.
Słyszałam gdzieś ostatnio baaardzo podobną historię.... chyba w telewizji, w jakimś policyjnym "serialu"? ....
Nieźle.
A ja myślałam, że okaże sie jednak, że rzeczy z piwnicy zniknęły xD
Bez sensu- udowodniłeś, że da się okraść tatę, ok, tak samo jak da się okraść wiele innych ludzi. Miał rację mówiąc "a kto mnie tu ukradnie?". To jest paranoja, żeby się zamykać za każdym razem... Przeraża mnie to, że większość ludzi boi się innych ludzi i ma z tyłu głowy tylko złe rzeczy, które się mogą wydarzyć. Też nie zamykam i nie będę zamykał drzwi, bo uważam, że to niepotrzebne, kiedy jestem w domu.
Gdzie mieszkasz?
W miejscu, gdzie nikt mnie nie okradnie :D A adresu nie podaję ludziom, którym nie ufam ;)
"staruszek sam się podkłada pod obrobienie, biorąc jeszcze pod uwagę jego sąsiadów" - cytuję swoje słowa i pragnę je rozwinąć w tym momencie. Sąsiad, konkretnie jeden pijaczek lat 45-50 który przychodzi to po cukier, to telefon podładować, to zobaczyć tą szafę co to ostatnio mówił ojciec że do wyniesienia będzie. Pcha się do domu i ciągle się rozgląda po szafkach; ty a skąd takie wino masz? Ty a co to za kielich stoi? Ty a co to za koperta? Co drugi dzień łazi żeby opchnąć to spodnie, to telefon, to film, to wiertarkę, to coś tam. Przy takim sąsiedzie to nie jest paranoja. Przy narkoleptyku, który śpi jak kamień przy otwartych drzwiach to nie jest paranoja.
Bardzo niezrozumiale napisane wyznanie, szkoda
A czego tu nie rozumiesz?