#orl3v

Nasze miasteczko jest małe, prawie wszyscy znają wszystkich. Spotkałam ostatnio koleżankę (Kaśkę) z czasów liceum. Tak od słowa do słowa, wymieniłyśmy się wiadomościami jak nam się żyje.

Nagle Kaśka wypaliła: "a wiesz, że Anka, ta z równoległej klasy, popadła w taki alkoholizm, że zbiera butelki, puszki i przekazuje je do skupu, żeby tylko mieć kasę na flaszkę? Potem szlaja się z jakimiś menelami, nigdzie nie pracuje i na dodatek ostatnio mąż ją zostawił. Brud, smród i ubóstwo u niej".

Przyznaję, że stałam jak wryta przez chwilę i aż gorąco mi się z nerwów zrobiło.

Tak się składa, że ja i moja rodzina jesteśmy w bliskich relacjach z Anią. Zresztą mieszka niedaleko nas i często gadamy spotykając się na kawie u niej albo u mnie. Nigdy w jej domu nie widziałam sytuacji, która wskazywałaby na problemy alkoholowe czy rodzinne. Szczęśliwa żona i matka, więc skąd takie plotki? Ano wszystko przez fakt, że Ania miała od jakiegoś czasu pewne hobby...

Musiałam uświadomić koleżance z klasy, że Anka zbiera śmieci, butelki, tekturę i ogólnie wszystko, co można poddać recyklingowi i przekazuje to do punktu zbiórki. Co jakiś czas wydaje też sporo kasy na ogromne worki na śmieci. Wszystko dlatego, że przyłączyła się do grona bojowników o czyste środowisko. Taka lokalna inicjatywa.

Worki są czasem na tyle ciężkie, że prosi o pomoc bezdomnych, aby pomogli jej zanieść wszystko do punktu. W zależności od tego co chcą w zamian za pomoc, daje im czasem parę złotych albo po prostu flaszkę. Co do życia rodzinnego, to jej mąż często jest w rozjazdach, ale na pewno nikt nikogo nie rzucił.

Cóż, koleżanka z klasy wyglądała na rozczarowaną... Nie było sensacji, jaką starała się rozdmuchać.
MissyBu Odpowiedz

Małe miejscowości mają to do siebie, że lubią ploteczki wszelkiej maści. Ile ja się nasłuchalam o sobie to nie zliczę. Miałam taki czas, że zaczęłam się odchudzać i schudłam sporo (z 85kg na 60kg) to ludzie zaczeli mojej mamie wyrazy wsparcia i współczucia wyrażać, bo chora na raka jestem. Innym razem szukałam w sklepie jakiegoś fajnego ubranka dla noworodka, bo przyjaciółka urodziła córkę i wybierałam się do niej w odwiedziny to wszyscy gratulowali mojej mamie zostania babcią. I wiele, wiele innych.

Obca13542

Mój tata mieszkając i pracując przez jakiś czas w Hiszpanii po upadku firmy i stracie pracy dostawał tam zasiłek. Wrócil do Polski ale zasiłek w Hiszpanii przez jakiś czas mu się należal. Co ileś tam miesięcy musiał tam jeździć żeby na podpis i ludzie w mojej małej mieścinie rozsiali plotki że on tam syna zrobił i jeździ go odwiedzać 😂 tak oto dorobilam się brata 😂

wmw Odpowiedz

Worków nie musi kupować. Można je pobrać w każdym urzędzie miejskim,urz.gminy. Ograniczy dziewczyna wydatki.

Karogogo

U nas nie można. Za każdy worek ponad przydział trzeba zapłacić...

jacker Odpowiedz

O ile inicjatywa dbania o środowisko jest dobra, o tyle robienie tego kosztem przyczyniania się do pogłębiania problemu alkoholowego już niekoniecznie. Dając osobom zniewolonym przez nałóg alkoholu przysłowiowej flaszki w zamian za pomoc jest niczym innym jak przyzwoleniem na takie destruktywne zachowania.

veriki

Jakie jest przysłowie z flaszką?

Satanismus

@veriki jest takie powiedzenie, że ktoś może "zrobić coś za flaszkę" jako przykład mogę podać "robione za flaszkę u szwagra w stodole" - czyli ch*jowo. Owszem, jest to POWIEDZENIE ale lepiej brzmi "przysłowiowa" niż "powiedzeniowa".
Narodowe dopierdalactwo w formie widzę.

Kurina3

Oj tam. Planeta jest jedna, a meneli wielu.

PablooS

"Narodowe dopierdalactwo w formie widzę."
No nie wiem, ja tam nie widzę dopierdalania, tylko pytanie. Też bym je zadał, bo też nie wiedziałem o co ci chodzi. Jak nazywamy coś A, to nie mówimy na to B. Bo akurat tak ładniej wygląda.

WillaWianki

Yup, najoptymalniej byłoby rozeznać się, czego żule naprawdę potrzebują, i w tym im płacić. Myślę że z czystych skarpet każdy by się ucieszył. Nawet jeśli nie aż tak, jak z wódki.

PS: Veriki ma 100% racji, ale myślę że przy takim temacie to kwestia drugorzędna.

JuzNieAnonimowy

Przynajmniej w uczciwy sposób za tę flaszkę zarabiają (pomijam już składki i inne ubezpieczenia, które w normalnej pracy trzeba by było odprowadzić). Lepiej, że tak zapracują niż mieliby za darmo dostać, prosząc przypadkowych ludzi.

Rattonowa

Naprawdę ktoś wierzy, że jeśli nie będzie się dawać alkoholikowi flaszki, to on przestanie pić? Naiwność ludzka jednak nie zna granic...
Osoba uzależniona zrobi wszystko, dosłownie wszystko, żeby zdobyć substancje uzależniającą. I nie ma znaczenia, czy mu to ułatwimy, czy też nie. Ostatecznie ww. menele worki noszą raz za czas i to od niedawna, a mimo to uzależnieni byli i są nadal. Wniosek? Noszenie worków, czy wykonywanie prostych prac, to nie jedyne źródło ich "utrzymania w nałogu". Są w tym kraju zasiłki, są renty, czy emerytury, więc pieniądze zawsze się znajdą. Dla opisanych w wyznaniu uzależnionych flaszka w ramach zapłaty nie pełni roli podtrzymującej uzależnienie (bo z tym to oni sobie doskonale radzą sami), a dodatkowego bonusu - za otrzymywane od państwa pieniądze mogą sobie kupić jedna wódkę więcej. W ostatecznym rachunku kompletnie nic to nie zmienia. Niestety, ale nie da się komuś pomóc na siłę - gdyby ci bezdomni/menele chcieli wyjść z nałogu, to by wyszli, ZANIM stracili kontakt z rodziną i normalnym życiem. Bo nie wierzę, że nikt nigdy nie próbował ich z tego wyciągnąć - po prostu nie każdemu da się pomóc. Żeby pozbawić takich ludzi środków do picia, trzebaby było zabrać im wszystkie zasiłki, odebrać prawo do podejmowania jakiejkolwiek pracy i trzymać w zamkniętych w ośrodkach leczenia uzależnień przez całe ich życie, bo nie da się kogoś zmusić do wyjścia z nałogu. Problem w tym, że jest to tak jakby nieetyczne i niezgodne z prawem. Trzeba mieć powód by kogoś leczyć przymusowo, a powolne zabijanie SAMEGO SIEBIE nie jest jednym z nich.
Równie dobrze możnaby zacząć krzyczeć o potrzebie zwolnienia z pracy każdego, kto pali papierosy. Przecież część wypłaty przeznacza na swoje uzależnienie, które na dłuższą metę zagraża jego życiu wcale nie mniej niż uzależnienie od alkoholu. Na dodatek zagraża życiu również jego najbliższych, którzy często-gęsto muszą ten dym wdychać razem z nim.

Olusza

Ja zawszwe jestem ciekawa czy narkomanowi też by kupili działkę, skoro alkoholikowi dają flaszke

GabberForLife

Jest wielka roznica pomiedzy legalnym zakupem flaszki w sklepie, a nielegalnym zakupie dzialki u dealera, Olusza. Rozumiem o co Ci chodzi, ale porownanie jest troche nie na miejscu.

WillaWianki

Porównanie jak najbardziej na miejscu, bo jeśli chodzi o alkohol, to plasuje się on stanowczo bliżej środka niż końca rankingu najbardziej niebezpiecznych narkotyków.
Legalność nie jest wyznacznikiem tego, czy coś jest właściwe, czy nie.

I nikt nie wierzy, że alkoholik przestanie pić jeśli nie przyniesie się mu flaszki, chodzi po prostu o nieprzykładanie ręki do jego pogrążania się w nałogu. O brak aktywnego pogarszania sytuacji, nie o poprawianie jej.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Garmabarm Odpowiedz

Ok, zastanawiałem się co robić w ten piękny niedzielny poranek. Już wiem. Kolejny raz wezmę słuchawki, worki, rękawiczki i pójdę posprzątać swój ulubiony las :) (swoją drogą, rezerwat). Co roku wynoszę z niego ok. 2 tys. litrów śmieci i w sumie nie zostało ich już zbyt wiele, ale niestety co raz ktoś dorzuci coś nowego. Pochwalę się tutaj, bo może kogoś zainspiruję do pożytecznego spaceru.

Idźcie zbierać śmieci, a nie grzyby! Albo grzyby i śmieci. :P

Achnoniewiem Odpowiedz

Ktos chce być eko, podejmuje lokalna inicjatywę, dba o srodowisko- wszystko fajnie. Ale równocześnie nie ma żadnego problemu z tym, żeby wspierać ludzka tragedię i pomagać w dalszym staczaniu się człowieka, poprzez kupowanie mi alkoholu- i nikt już nagle nie ma problemu.

Qzin

Jak umrą na marskość wątroby lub zamarzną to będą wydzielać mniej CO2 do atmosfery więc w sumie wszystko się zgadza

bazienka

troche naiwn myslenie, ze jakby im niie awalahajsu czy alko to nie zalatwiliby tego inaczej...

Achnoniewiem

To proponuję dzieciakom też dawać alkohol/fajki, bo przecież to naiwne myśleć, że nie wezmą z innego źródła.

KajKoLukx

"poprzez kupowanie mi alkoholu"
Gratuluję samoświadomości i trzeźwego podejścia do swojego problemu.

damasu Odpowiedz

Proste, jeśli nie znasz historii, dopowiedz ją sobie. To nasza cecha narodowa

PablooS

Jakoś od razu przypomniała mi się pewna osoba z anonimowych, co tak dopowiada, co się mogło stać :D

NOTHING000

Etanolan?

Selevan1

Yup, wszyscy których znam a którzy nie są Polakami tak samo jak my narzekają na wszechobecne plotki i wtrącanie się w cudze życie. To naprawdę nie jest nasza narodowa cecha. Zresztą podobnie jak wiele innych przywar które lubimy sobie podpinać. Jedno jest pewne, Polacy nadal mają kompleksy niższości. Wygraliśmy z Niemcami w piłkę? Szaleństwo jakby nie było końca. Wszędzie i wszystkim staramy się udowadniać że jesteśmy super, że nie interesuje nas opinia innych bo jesteśmy poważnym i wartościowym europejskim narodem, a jednocześnie sramy w porty co o nas powiedzą, zazdrościmy i wszędzie wciskamy nasze mniejsze i większe osiągnięcia, żeby tylko wszyscy wiedzieli.

Alighted

To cecha ludzka, nie narodowa.

Selevan1

Zjadło mi kawałek postu :(

PablooS

@Takajajaka wszędzie plotkują. Tak samo jak mówią, że w Polsce jest "burdel" w urzędach. Phi! W Niemczech nie jest wcale lepiej...

Dragomir Odpowiedz

Inicjatywa zacna, ale ja uwszam, ze motloch (nie nazwe inaczej tych, ktorzy zasmiecaja srodowisko) lepiej sie zachowuje, kiedy ma nad soba widmo dotkliwej kary - wtedy by kazdy sprzatal za swoja dupa, jakby musial zaplacic np. 3 tys. zl za papierek czy butelke plus roboty w odblaskowych kamizelkach na rzecz srodowiska.

Szturchnijbutem Odpowiedz

Co poradzisz. Szacunku do drugiego człowieka nie uczy się w szkole czy na studiach tylko w domu a to jak wiadomo nie jest wszechobecne.

PeknietyBalonik Odpowiedz

Tak czy siak jest zamieszana w kradzież roweru.

SkracamWyznania Odpowiedz

Mam koleżankę plotkarę.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie