#oqP91

Wiem, że wyleje się pod spodem wielki hejt, ale czuję, że muszę się komuś z tego wyspowiadać.
Otóż nie znoszę swojego psa. Chciałabym, żeby to był głupi żart, ale niestety taka jest moja rzeczywistość.

Nie zrozumcie mnie źle - ogólnie kocham zwierzęta. Mam w domu także kilka kotów i gekona - kocham je nad życie i nie wyobrażam sobie, co bym bez nich zrobiła. Miałam też zawsze w domu psy, które kochałam całym sercem. Aż do tego.

Historia zaczęła się kilka lat temu po śmierci jednego z moich ukochanych psów. Jako że druga suczka (która była psem ze schroniska) czuła się nieco zmarnowana, postanowiliśmy sprawić jej kompana. Mimo że chciałam rasowego szczeniaka, zdecydowałam się na adopcję kolejnego dorosłego psa ze schroniska. I wtedy wszystko się zaczęło.

Na początku było w porządku. Pies był bardzo grzeczny, ładnie chodził na smyczy, weterynarz mógł go swobodnie zbadać, dogadał się z moimi kotami - no bajka! Ale z czasem było coraz gorzej.

W pewnym momencie weterynarz zaczął się bać dotykać tego psa - jak sam stwierdził, ręce są dla niego zbyt cenne.
Nie mogę swojego psa wykąpać, obciąć mu pazurów czy nawet wyczesać - od razu startuje do mnie z zębami, albo piszczy i ucieka na drugi koniec domu.
Kiedy próbuję zapiąć go w szelki, to zawsze jest pisk jeszcze zanim go dotknę - i nie, nie jest to od żadnego bólu, bo pies jest zdrowy, a szelki wygodne.
Na spacerze mam wrażenie, że urwie mi rękę ciągnąc do każdego krzaczka, każdego obcego psa - nie jest to duży pies, waży 15 kg, ale jest bardzo silny i ledwo to wytrzymuję.
Ma problem z zębami, przez co śmierdzi mu strasznie z pyska, ale żaden weterynarz nie podejmie się uśpienia go do zabiegu bez wykonania morfologii - której wykonać się nie da.
Warczy na moje koty, a nawet rzuca się do nich z zębami, kiedy chcą wejść do mojego pokoju.
Czasem jak nie chce wyjść na spacer, to chowa się pod łóżko i próba wyciągnięcia go kończy się pogryzionymi dłońmi.
Takich przykładów jest więcej, ale mam już zbyt mało miejsca, żeby wymieniać dalej.

Pies jest wykastrowany. Treserzy i behawioryści rozkładają ręce. A ja mam dość.
Codziennie wyprowadzając go na spacery mam nadzieję, że jakimś cudem
zerwie się ze smyczy (nie puszczam go luzem, bo ucieka) i zniknie na zawsze.

Zapewne myślicie, że jestem okropnym człowiekiem i pewnie macie rację. Nie zrobię psu krzywdy - dbam o niego tak jak o wszystkie zwierzęta, które kocham i zawsze będzie miał wszystko, czego potrzebuje. Tylko ja już nigdy go nie pokocham.

Każdego dnia żałuję, że nie kupiłam rasowego szczeniaka, o którym marzyłam. Aktualnie to mój jedyny pies (drugi zmarł w wieku 19 lat ze starości) i czekam na moment, aż wyprowadzę się z rodzinnego domu i będę mogła zostawić go matce. I nigdy więcej go nie oglądać.
Marchewka02 Odpowiedz

Jakiś kiepski ten weterynarz. Tez miałam psa ze skłonnością do agresji i jakoś u weta dawalismy radę. Po 1 kaganiec, a ja ją mocno trzymałam i daliśmy radę i krew pobrać i usg zrobić czy zastrzyk. Po 2 mój wet się nie certoli i na początku jak próbowała to pokazał jej gdzie jest jej miejsce i od tamtej pory czuła respekt do niego. W domu to samo. Kąpanie? Kaganiec i heja. I jakoś daliśmy radę żyć z nią ponad 13 lat. I nie, nie była kundelkiem ze schroniska, była psem rasowym z porządnej hodowli w dodatku rasy uwazanej za łagodną i idealną dla dzieci ;)

WujekAdolf

Golden? :)

Marchewka02

@WujekAdolf Tak, skąd wiedziałeś? :) byłam pewna ze większość pomyśli o labradorze ;)

Mirajane91

Od razu chciałam napisać, że to na pewno Golden :D ja też zawsze się śmieje, że to przecież najłagodniejsza rasa psów, a mój to jak zobaczy drugiego, to taka bestia w niego wstępuje, że szkoda gadać 😂 na szczęście do mnie się nie rzuca, aczkolwiek jak szłam z nim na spacer i ktoś go zaczepił tak znienacka, to się rzucał i na ludzi 🤔 bo tak to lubi być miziany przez inne osoby ;)

MalinowyCukier

Pierwszy raz słyszę o agresywnym Goldenie. Dla mnie to zawsze najkochańsza rasa jaka istnieje ale jak widać zawsze są wyjątki.

Wiskyihejz

Też mam agresywnego Goldena. Problemy pojawiły się niedawno i nie mam pojęcia co robić. Jak ktoś obcy do niego podejdzie to zaczyna szczekać(groźnie) I rzuca się na wyciagnietą rękę.

Marchewka02

No cóż czasem sie trafia agresywniejszy egzemplarz. Nie jestem w stanie stwierdzić na ile była to kwestia wychowania bo wzięliśmy ją jak miała rok, poprzedni właściciele wyjeżdżali za granicę i nie mogli jej wziąć ze sobą. Problemy pojawiły się dość szybko. Jakoś nauczyliśmy się z tym żyć, np. nie chodziłam z nią w miejsca gdzie ludzie spuszczają psy luzem itp. itd. ;) I mimo że czasami szlag mnie trafiał, że zamiast kochanego psa mam taką wredną zołzę to kochałam ją nad życie. Dożyła prawie 14 lat, niestety w grudniu zeszłego roku odkryliśmy guza i w kwietniu tego roku musieliśmy pomóc jej odejść. I była to jedna z najgorszych chwil w moim życiu.

WujekAdolf

Marchewka też miałam goldena, który jak dorastał, zostawił mi na pamiątkę dwie piękne blizny na przedramieniu :) Pies potem był przekochany i bardzo mi go brakuje, ale to jak się na mnie rzucił wtedy z zębami to nigdy nie zapomne. Miałam 13 lat wtedy

KryzysTworczy Odpowiedz

Mój chłopak ze swoją poprzednią dziewczyną adoptowali psa ze schroniska. Pies był bardzo straumatyzowany i niestety okazał się agresywny, a oni nie umieli sobie z nim poradzić. Po pewnym czasie zadecydowali, że muszą mu znaleźć inny dom. Popytali na grupach miłośników zwierząt, popisali ogłoszenia... I odezwało się do nich schronisko, że jak to tak, wzięli psa a teraz chcą oddać? Że hurr durr i skoro tak, to niech go przywiozą z powrotem do schroniska. Z ciężkim sercem, ale to zrobili, postanawiając przy tym dzwonić/przyjeżdżać co jakiś czas i pytać o stan psa. Gdy po paru tygodniach mój chłopak zadzwonił, okazało się, że pracownicy schroniska też sobie nie radzili, i pies został uśpiony :C
I w sumie to jest jedna z najsmutniejszych historii, które mi ostatnio opowiedział ktoś znajomy...

Lyssa

Uśpienie w schronisku psa z powodu agresji to nie jest takie hop siup, jak niektorym sie wydaje. Żeby to zrobić zgodę na to musi najpierw wydać specjalna komisja, a żeby w góle została powołana - to musi dojśc do minimum kilku pogryzień. Ogólnie jest tak, że są dwa typy zachowania, które są wskazaniem do eutanazji - absolutna, niekontrolowana agresja wobec wszystkich (z uwzględnieniem że pies potrzebuje czasu by sie do kogos przyzwyczaic) i drugie - agresja nieprzewidywalna - gorsza sprawa, na szczescie dosc rzadka - swiadczy o zaburzeniach psychicznych (człowieka z takimi zaburzeniami pakuje sie w kaftan bezpieczenstwa..) - jest to w sumie bardziej niebezpieczne niz agresja otwarta - bo przy tej, przynajmniej wiadomo, ze nastpi. Przy tej drugiej jest tak, ze pies zachowuje sie normalnie, przyjaznie, az nagle pyk - i w nastepnej sekundzie stara sie zagryzc.

JuKarla Odpowiedz

Hierarchia w stadzie ..

VampireGrin Odpowiedz

Nie wierzę, że behawiorysci rozkładają ręce. Radzę ewentualnie zrobić badania pod kątem guza mózgu.

fcklogic

Zmiany na mózgu to JEDYNE moim zdaniem racjonalne wyjaśnienie.

Zarazem czytając część komentarzy zastanawiam się jak daleko posunęlibyście się by za wszelką cenę psa zatrzmać (gdyby pociął wam dzieciaka albo wyrwał wam pół policzka?!). Głupie moim zdaniem jest też to wchodzenie na ambicję, poniżanie i trywializowane problemu porównując do zepsutej zabawki. Jesteśmy ludźmi, odpowiedzialnie trzeba podejmować racjonalne decyzje, jeśli zachodzi konieczność a nie krzyczeć jak to szkoda, okrucieństwo i wogóle.

PrzezSamoH

Miałam agresywnego, walniętego psa i w końcu zaproponowano nam leczenie farmakologiczne. Z zaznaczeniem, że stan psa może się pogorszyć. My nie wybraliśmy tej opcji, ale zawsze można iść w tym kierunku.

Angel12345 Odpowiedz

Nigdy nie miałam takich problemów, ale moje psy to były kundle. Może poszukaj mu nowego domu jak ty nie dajesz rady.

ohlala Odpowiedz

Nie wiem, skąd założenie, że wymarzony rasowy szczeniak dobrze by się zachowywał. Znajdźcie psu dom, w którym ludzie będą wiedzieli, jak się z psem obchodzić i, przede wszystkim, faktycznie będą się starać.

Braks

TO rasowe nie oznacza od razu, że są genialne, ułożone i najładniejsze?

ohlala

@Braks

W sumie racja. Cofam. Oczywiście, że jak wywalisz kilka tysięcy, to nie dość, że pies będzie bezproblemowy, nie będzie chorował, to jeszcze szklankę wody na starość poda.

Whereru

Szczeniaka latwiej nauczyc

ohlala

@Whereru

Może i łatwiej, ale ten pies zachowywał się normalnie, a dopiero po jakimś czasie w domu autorki coś się stało.

Lyssa Odpowiedz

Jakies konowały te osobniki, których nazywasz weterynarzami. Zmień go - i to jak najszybciej. Bo z tego co opisujesz pies stanowczo zdrowy nie jest. A żeby pobrać krew zawsze można lekko znieczulić - na tyle mało by nie miało to zbyt wielkiego wpływu na watrobe i nerki (po to sie krew bada), a odpowiednio by na spokojnie dalo sie pobrać - i będzie wiadomo, czy glebiej znieczulic mozna.

Przede wszystkim - nie jest to kwestia ogólnej agresji, agresja jest tu efektem - a nie przyczyną. Świadczą o tym różnice w zachowaniu - piszczenie, uciekanie, w końcu agresja. Przyczyna leży gdzie indziej - COŚ zaczęło powodowć u psa dyskomfort, być może ból - raz, drugi, piąty, dziesiąty - i zaczął reagować agresją.

Sposób rozumowania psów jest prosty - zakładanie szelek, czesanie, jakiekolwiek dotykanie w inny sposob niz glaskanie = ból? To trzeba sie bronic. Widze innego psa, nagle ból? widok psa = ból - trzeba sie bronic.

Możliwości związanych ze zdrowiem jest tu wiele. Nasuwa mi się tu jednak przede wszystkim jedno - borelioza - nie jest to wybitnie częste schorzenie u psów, jednak stanowczo istnieje i się zdarza. Do tego rozwija się powoli, objawy bywają takie, że da się pomylić z milionem innych rzeczy, niektórych nawet się nie zauważy - i do tego bywa, ze pojawiają się i znikają, tak jak akurat bakterie kaprys będą miały. Bywają w tym bjawy neurologiczne - wśród tego właśnie ogólna przeczulica skóry - dotknięcie potrafi sprawiać ból. Do diagnozy jest potrzebne pobranie krwi, bo używa się do tego testu płytkowego - kropla krwi, odczynnik i po paru minutach jest wynik (troche potrafi ten test niestety kosztować)/

Luckaaa

Dokładnie tak!

LovaZef Odpowiedz

Moze pies ma zapalenie stawow. Bol robi z psa agresora. Kup tabletki uspakajajace, rozgniec I daj w pasztecie I idz do weterynarza.

Blodni Odpowiedz

Pies pojawił się w domu i było z nim wszystko w porządku.. Na Twoim miejscu szukała bym problemu w Twoim zachowaniu / współlokatorów bo ewidentnie coś zostało zaniedbane. Pomyślałaś o tym czy nie jest chory ? Często przy padaczce ( której istnienia możesz nie być świadoma) pojawia się agresją. Znajdź behawiorystę z powołania. Powodzenia!

Czaroit

Jeszcze jedno. Takie sytuacje zdarzają się dość często, gdy bierze się psa "na pocieszenie" po śmierci poprzedniego.
NIGDY i pod żadnym pozorem nie powinno się tego robić. I ludzie i zwierzęta muszą przejść żałobę. I tak, zwierzęta też ją przechodzą. I trzeba im na to pozwolić, a nie brać im i sobie maskotkę, która ma za zadanie ukoić ból wszystkich domowników.
Taka maskotka prędzej czy później kończy w opisany przez autorkę sposób.
Oczywiście, zdarzają się wyjątki. Niestety, reguła jest właśnie taka.

lavidaloca Odpowiedz

Nie rezygnuj, jeśli masz możliwość szukaj dalej dobrego weterynarza/behawiorysty. Mój pies nie sprawiał problemów, aż do czasu. Nagle stał się agresywny, pierwsza myśl - krzywdy nikt mu nie zrobił, więc boli go coś, kierunek weterynarz. Na wizycie był młody chłopak, średnio znał pieska, toteż nie miał podejścia (mój czworonóg był trudnym pacjentem). Było jeszcze kilka wizyt u innych weterynarzy, diagnoza? Potłuczona łapka, zapalenie... Jak się później okazało był to rak kości, jeszcze zbyt mało rozwinięty, by go wykryć, ale wystarczająco duży, by sprawiać ból. Również towarzyszyło temu fatalne zachowanie na spacerach, przejawy agresji, niechęć do spacerów, chowanie się pod łóżkiem. Gdy w końcu postawiono diagnozę, było już za późno, a cały dramat rozegrał się w mniej niż dwa miesiące. Spróbuj jakimś cudem założyć mu kaganiec, by nikogo nie pogryzł i zaprowadź na badania, użytkownicy w komentarzach już podpowiedzieli Ci pod jakim kątem, dla swojego i jego dobra.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie