#olLI0
Działo się to kilka dni temu na dworcu głównym w Warszawie. Miałem przesiadkę, na następny pociąg czekałem 40 minut, więc poszedłem na górę, koło kas, aby poczekać chwilę. Zaczepiła mnie dziewczyna, na oko dwadzieścia kilka lat, nie wyglądała na biedną, była za to strasznie roztrzęsiona, albo co też bardziej prawdopodobne bardzo dobrze grała. Zapytała się, czy nie mogę jej pomóc, bo potrzebuje uzbierać 50 zł na bilet, bo zgubiła 150, a musi wrócić do domu, a nie chce zostać na dworcu jak jakiś bezdomny. Chciałem jej pomóc, więc pożyczyłem jej 80 zł, bo miałem tylko 100, ona 20, a nigdzie nie chcieli mi rozmienić. Zarzekała się, że odda jak tylko wróci do domu, przez konto bankowe. Zadzwoniła do mnie, żebym miał jej numer.
Nie odpisuje na wiadomości, a gdy do niej dzwonię udaje, że nie słyszy (halo?halo?)... Sam mam niewiele lat, bo tylko 18, pieniądze dostałem od mamy, są moje niby, ale aż mi głupio się przyznać, jak się dałem oszukać. Mam jej numer, ale nie wiem, czy cokolwiek da się z tym zrobić. Na zwrot pieniędzy nie liczę, mieszkamy w Polsce przecież, zresztą to tylko 80 zł, ale chciałbym, by spotkała ją kara, jakakolwiek, bo wykorzystała dobroć innego człowieka. Głupi byłem, że nie poprosiłem o dowód, zobaczyłbym gdzie mieszka, może w Warszawie, to niby jak miałaby wracać za 70 zł...
Głupi, jakże głupi człowiek, co chce innemu pomóc...
A morał jest taki - nie ufajcie obcym. Zwłaszcza jeśli chodzi o pieniądze.
Lekcja życia dla Ciebie za 80zl
Ale serio bardzo miło się zachowałeś, że chciałeś pomoc, przykro mi, że zostałeś perfidnie oszukany.
Tanio. Niektórzy Anonimowi musieli zapłacić parę setek tysi, żeby tę samą lekcję odrobić. Oby skutecznie.
@dno dokładnie! Powinien odszukać tą laskę i jej podziękować! 😜
Do mnie kiedyś podszedł facet i spróbował sprzedać bajeczkę,że jest od wielu dni w podróży, ma jeszcze kawałek do domu i potrzebuje pieniędzy na bilet. Alkohol zabił mu wiele szarych komórek, bo mnie nie rozpoznał, a mieszkamy przy tej samej ulicy 🤦
To fajna podróż haha
Też kiedyś byłam potencjalną ofiarą takiej akcji. Po wysłuchaniu łzawej historii o zgubionych pieniądzach na bilet, zapytałam pana, dokąd miał się udać i zaproponowałam, że mu ten bilet kupię (miałam akurat dobry humor). Bardzo szybko się zmył.
To mało pomyślunku miał oszust. Mógł pozwolić Ci kupić do jakiejś odległej miejscowości, a potem pójść zwrócić w innej kasie
A czy mogę mieć jakieś problemy jeśli zrobię jej gorąca linię z telefonu.. jakby tak powiedzmy dzwonili do niej co chwila przez cały dzień..
Zrób to tak, żeby nikt się nie dowiedział ;). Np. Korzystając z internetu w bibliotece możesz przez przypadek wrzucić jej numer na jakaś stronę. Np. Olx „oddam za darmo tv 50 cali” ;).
Słyszałem że ona ma do oddania ubranka dziecięce. Mega paka, za darmo ;-)
Pewnie i tak żadna z tych osób nie podaje prawdziwego numeru xD
Dałeś się orżnąć koncertowo. Jeszcze jakby to chodziło o dychę to srał pies, ale 80 zł?!
"to tylko 80 zł"... Nie zarobione przez Ciebie ktoś tu chyba nie zna wartości pieniądza ;)
Przykro mi że Cię oszukała, ale musisz wiedzieć, że świat nie jest pełen dobrych ludzi jak na filmach, tylko raczej tych co Cię oszukają. Nie pozyczaj pieniędzy nawet kuzynce, bo ona też Ci nie odda.
Zna, zna, tylko próbuje to sobie wytłumaczyć, żeby nie było mu aż tak przykro.
To tylko 80zł.
Pewnie że lepiej wydać nawet na flaszkę spożytkowana z kumplami niż zostać oszukanym, ale to nadal da się ponownie zarobić.
Stary numer, ona pewnie w ten sam sposób orżnęła tego dnia wielu naiwnych. Dziwne że nadal ludzie się na to łapią.
Jest wielu takich naciągaczy, ale sama miałam identyczną sytuację. Wszędzie płace kartą, musiałam szybko wrócić do swojego miasta, ale nie zdążyłam na pociąg. Pobiegłam na autobus, oczywiście tam kartą nie można było płacić więc zaczęłam szukać jakichkolwiek pieniędzy w gotówce. Dobiegłam w ostatniej minucie, jakieś monety wleciały mi pod autobus i brakowało mi paru złotych. Zaczęłam płakać,jak kierowca liczył te grosze to myślałam, że umrę ze wstydu. Na szczęście znalazła się dobra duszyczka, która mi pomogła. Do tej pory jest mi tak wstyd, że unikam podróży autobusem a wtedy wracając przeplakalam pół podróży z zażenowania.
To było kilka złotych i zorientowałaś się płacąc za bilet. Mówiąc, że takie sytuacje się zdarzają uprawdopodabniasz naciągaczy. Na centralnym takich gubiących portfel spotyka się codziennie. I patent z dawaniem numeru telefonu też znam. Twoja sytuacja była wyjątkowa i na pewno było widać, że nie oszukujesz. Nie dawać pieniędzy nikomu kto twierdzi, że brakuje mu do biletu! Dopłacić komuś kto właśnie go kupuje - jak najbardziej. To nie jest identyczna sytuacja.
Mnie rodzice od małego uczyli o tym jak działa świat - że są oszuści, że reklamy to nie jest prawda, że wiadomości z jednego źródła nie są wiarygodne itd. Szkoda, że nie jest to powszechne.
Nauczka na przyszłość. Rozumiem wspomóc kilkoma zł, ale kilkadziesiąt? Głupota.