#okze4

Pracuję w dość dużej firmie. Dostałem do swojego działu pewnego nowego człowieka, jestem jego bezpośrednim przełożonym. Pan 5 lat przed emeryturą, uroczy siwy wąs, uśmiechnięty. Na polecenie szefa pokazałem mu co i jak. Raz, drugi, piąty i dziesiąty. Zrozumiał swoją pracę. Zaczął pracować.
W pewnym momencie pracownik zaczął coraz wolniej, gorzej wypełniać swoje obowiązki. Musieliśmy wiecznie po nim poprawiać. Jedna rozmowa, druga, trzecia. Pracownik jeszcze bardziej zlewał pracę. Co chwilę papieros, przerwa, udawanie, że pracuje. Dostał ode mnie opierdziel, ale nie przejął się tym. Śmiał mi się w twarz. Po kolejnych akcjach powiedziałem szefowi, że nie chcę go u siebie w zespole. Szef zaczął, że do emerytury musi dociągnąć, że to, tamto. Pracownik zaczął jeszcze bardziej olewać pracę, ale to już na maksa. W ciągu zmiany potrafił nie robić nic przez sześć godzin. Pił kawę, palił papierosy. W związku z tym, że robiliśmy za niego jego pracę, nie wyrabialiśmy się z wieloma rzeczami, przez co wiecznie obcięta premia, ucięte nadgodziny i awantury z szefem. 
Pracownik miał jeden sekret. Uwielbiał pić do upadłego. Zawsze w weekend. No to kolejne zgłoszenia do szefa po weekendzie, bo czuć od niego alkohol – ponoć zawsze pokazywało 0.00... 
Nie wytrzymałem. Pewnego dnia, kiedy nic nie robił, zacząłem dolewać mu do kawy wódki. Niedużo. Po trochę. Nawet nie poczuł, że coś nie tak. Jak już „wypił” ćwiartkę, poszedłem do szefa i powiedziałem, że jest pijany, że butelkę ma w szafce. Szafka nie była zamykana. Alkomat. Wydmuchał prawie promil. W szafce znaleźli butelkę po wódce. Został zwolniony dyscyplinarnie. 
Sytuacja działa się przez ok. 3 lata. 3 lata katorgi z tym człowiekiem. Wyśmiewania mnie, drwienia ze mnie, szydzenia. Nie czuję się z tym źle, że został zwolniony. Mam satysfakcję. Nazwijcie mnie, jak chcecie. Nikt z Was nie przeżył tego, co my przez tego pracownika. A dlaczego o tym piszę? Żodyn we firmie nie wie, że wszystko zaplanowałem. Żodyn.
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Z logicznego i biznesowego punktu widzenia ta cała historia nie ma sensu. Jaki szef będzie na siłę trzymał nieefektywnego pracownika, który nic nie robi i zamiast przynosić zyski, to tylko generuje straty? A pozostali pracownicy widząc, że gość dostaje tyle samo kasy za nicnierobienie, podczas gdy oni zapieprzają podwójnie, szybko by zaczęli go naśladować.

JoseLuisDiez

Przechodziłem przez to, nawet 2 razy, tylko że w obu przypadkach tych osób nie chronił wiek przedemerytalny, tylko koneksje - rodzina/znajomi kogoś z szefostwa. Tutaj zbieranie dowodów nie miało sensu, bo i tak osoby decyzyjne nic by nie zrobiły z takim. Zresztą to nie była żadna tajemnica, cała firma wiedziała, ale skargi pracowników, czy klientów nie miały sensu. Wrabianie kogoś w picie w pracy? - to nie mój poziom, zresztą i tak nic by to nie dało. Nawet gdy w jednej z firm szef przyłapał takiego pracownika na robieniu czegoś, za co normalny pracownik dostał by dyscyplinarkę - tu skończyło się tylko na słownym opr. Co gorsza, gdy parę razy zwróciłem takiemu uwagę, że znowu czegoś nie zrobił/zrobił coś źle, to się poskarżył i to ja byłem tym złym, bo go "mobbinguje". W obu przypadkach skończyło się na moim odejściu z pracy, w obu była to zmiana na lepsze, a obie firmy raczej nie wyszły zbyt dobrze na tym. Pozbycie się dobrego pracownika i zostawienie nieroba - tu nie ma żadnej logiki, czy biznesowego uzasadnienia.

KarolinaPoludniowa

Jednak jest zasadnicza różnica pomiędzy pracownikiem zatrudnionym po znajomości (i o takich piszesz, że właśnie z tego powodu byli nie do ruszenia), a jakimś obcym człowiekiem, którego z szefem nie łączy zupełnie nic. Wiek przedemerytalny nie ma tu za wiele do rzeczy - jak gość się obija, zamiast pracować, to się go zwalnia dyscyplinarnie. Dziwne, że w ogóle dostał tę pracę, bo ludzie w takim wieku są bardzo niechętnie zatrudniani. Dlatego napisałam, że ta historia nie ma sensu, bo szef w tym przypadku nie ma absolutnie żadnego powodu, aby trzymać takiego pracownika.

KarolinaPoludniowa

Co innego, jakby autor napisał, że ten gość to np. teść czy wujek szefa - wtedy wszystkie elementy układanki idealnie by do siebie pasowały.

ohlala

Wiemy tylko tyle, ile wie autor, a on nie wie wszystkiego, bo nie był szefem, a tylko kierownikiem.

thor1908

Są sposoby, by się pozbyć takiego pracownika i to legalne, widocznie szef miał to w d...

Apatia

ohlala może mieć rację, taka informacja idealnie by pasowała do opisanej w historii sytuacji.

Alflen Odpowiedz

To się wszystko nie trzyma przysłowiowej kupy. Nawet osoba w okresie ochronnym dwa lata do emerytury może być zwolniona dyscyplinarnie za lekceważenie obowiązków służbowych. I nie trzeba nic dolewać bo to jest przestępstwo. A szef tak go bronił i nagle przestał na widok jednego promila? Mógł mu za to dać naganę z wpisaniem do akt bo to był pierwszy raz. A kierowcą przecież nie był.

JoseLuisDiez Odpowiedz

Nie ma ludzi nie do ruszenia - na każdego znajdzie się §. Źle to rozegrałeś. Skoro facet olewał swoje obowiązki i były na to dowody, to zamiast rozmów trzeba było dać mu oficjalnie na piśmie upomnienie, jeżeli by nie poskutkowało - nagana, a później dyscyplinarka. Wszystkie dowody jego niesubordynacji powinniście za każdym razem dokumentować i przedstawiać szefowi. Gdy facet nie chciał czegoś zrobić, a miał to w zakresie swoich obowiązków, to powinieneś mu to nakazać, a jeżeli odmówił - to stanowi ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków z winy umyślnej i jest podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego. To samo, gdy zaniechanie pracownika prowadzi do dużych strat materialnych, czy wstrzymania funkcjonowania kluczowego dla firmy działu - a niewyrobienie się z projektem, czy co tam robicie pod to podchodzi. Jeżeli szef nie chciał współpracować w tej kwestii, a straty, jakie powodował ten facet do niego nie przemawiały, to zawsze można było postawić warunek, albo on, albo reszta działu. Nie wiem w jakiej branży pracujesz i jak bardzo kluczowym jest wasz dział, ale doświadczony specjalista zawsze sobie znajdzie pracę, a szef mając perspektywę utraty całego działu i odtwarzania go praktycznie od 0, powinien bardziej przychylnie podchodzić do tej kwestii. Swoją drogą sprawa powinna zostać zakończona w kilka miesięcy, a nie 3 lata, nawet jeżeli miało to być wrobienie faceta w picie w pracy.

KukySeVraci Odpowiedz

Na dolewanie czegokolwiek są §. Każdyn to wi.

thor1908

Tylko jeżeli się to udowodni. Jak nie ma świadków, kamera tego nie nagrała, to facetowi będzie bardzo trudno udowodnić, że go wrobiono.

wyzwolonaa Odpowiedz

Wszyscy czepiają się pracownika (który w starszym wieku nie ma już tyle energii) a nikt nie zapyta o jego zarobki. Jeżeli płacili mu minimalną to wkładał w pracę minimalne zaangażowanie. Proste

JodiPicoult

Zgodzil sie na taka prace to powinien ja wykonywac

wyzwolonaa

I wykonywał, tyle że bez sztucznego entuzjazmu i pośpiechu. Jak szef chce zobaczyć szeroki uśmiech na jego twarzy, niech zapłaci mu więcej

upadlygzyms Odpowiedz

Bardzo lubię kawę z "prądem", więc zdarza mi się takową pijać. Smak jest bardzo specyficzny.
Wypić w ten sposób pół butelki wódki i niczego nie zauważyć uważam za praktycznie niemożliwe.

KarolinaPoludniowa

Autor wyznania napisał, że ten gość lubił pić do upadłego w weekendy, a w poniedziałek przychodził do pracy mocno woniejący trunkami, czyli wczorajszy. W takim stanie albo mógł nie wyczuć tego alkoholu w kawie (wg niektórych źródeł), albo miał na tyle zaburzoną percepcję, że nie powiązał pewnych faktów, zresztą skąd niby miał wiedzieć, że to zasadzka. A ja, jak już wspomniałam, uważam, że to wyznanie nie ma sensu: w przypadku znajomego/krewnego byłoby, jak napisał @Alflen, a jeśli chodzi o przypadkowego człowieka, to dyscyplinarka. Ostatecznie opcja, że znajomy, którego ciężko się pozbyć (szef coś komuś obiecał itp.), wcześniej nie mógł za bardzo tego zrobić, ale teraz już miał dobry powód do wylania gościa z pracy.

szarymysz Odpowiedz

"Dostałem do swojego działu pewnego nowego człowieka. 5 lat przed emeryturą (...) W pewnym momencie pracownik zaczął coraz wolniej, gorzej wypełniać swoje obowiązki"

Przypuszczam, że dokładnie po tym, jak objął go okres ochronny przed emeryturą?

thor1908

Dlatego lepiej takich nie zatrudniać.

szarymysz

I dlatego potem cierpi masa uczciwych pracowników, których nikt nie chce zatrudnić "bo okres ochronny". To druga strona tego medalu.

Dodaj anonimowe wyznanie