Od niedawna mieszkam poza granicami Polski. Przyjechałem tu, aby lepiej zarabiać i nie denerwować się, czy starczy do pierwszego. I o ile w tym temacie jest wszystko w porządku, to pojawił się inny problem. Mianowicie przez cały okres mojego pobytu, czyli prawie pół roku, nie mam żadnych znajomych, z którymi mógłbym wyskoczyć na piwo, kawę czy po prostu pogadać. Nie to, że się zamykam przed ludźmi, po prostu każdy traktuje mnie neutralnie. Nie mowiąc już o drugiej połówce, bo każda moja próba "zagadania" do kogoś kończy się standardowym zwrotem "sorry, ale jestem zajęta". Nie przesadzam, dosłownie każda próba nawiązania znajomości tak się kończy. Z dnia na dzień jest ze mną coraz gorzej, do kraju na chwilę obecną wrócić nie mogę, ponieważ nie mam perspektywy na pracę, a oszczędności, które posiadam są jeszcze zbyt małe. Dopiero pobyt tu uświadomił mi, co jest tak naprawdę w życiu najważniejsze. Co mi po dostatnim życiu, kiedy przychodzi mi prowadzić je w pojedynkę?
Dodaj anonimowe wyznanie
To samo zawsze powtarzam chłopakowi, który kiedyś ciągle nalegał na wyjazd. Są rzeczy ważniejsze niż pieniądze ;)
Za granicą jest bardzo dużo ludzi.
A ja znowu nie rozumiem zmiany planów tylko z uwagi na znajomych. Marzy mi się jeden konkretny kraj i jak skończę studia - chcę tam wyruszyć. Moje życie jest ważniejsze niż piwko ze znajomymi co piątek. A w innych krajach też są ludzie.
Będę miła i przyjadę do Ciebie. :3
Nie podał miasta :(
Ja teże mieszkam za granicą. Gdzie mieszkasz ?
Pozdrawiam kolegę. Mam identycznie. Mieszkam już 5 rok w Stanach ale niestety moje życie tutaj opiera się głównie na pracy, a życia towarzyskiego praktycznie nie posiadam. Do Polski ze względu na to że jest daleko przylatuje bardzo rzadko. Jednak przylatując do Polski i patrząc na moją rodzinę czy znajomych to widzę, że oni cieszą się z tego co mają i nie potrzeba im dolarów, euro czy funtów do szczęścia. Im wystarczy rodzina, znajomi czy przyjaciele. Dlatego myślę podobnie do Ciebie, że żadne pieniądze nie są warte tego wszystkiego. Zanim wyleciałem to pieniądze stawiałem na pierwszym miejscu, teraz wiem że to był błąd i są ważniejsze rzeczy na świecie.
A ja tutaj w Polsce nie mam takich znajomych, i co mam powiedzieć?
Wiem co czujesz mieszkam zagranicą od ponad roku ale brakuje mi rodziny, nie cieszą mnie pieniądze które tu zrobię nie cieszy mnie praktycznie nic ciągle zastanawiam się czy warto, mijają kolejne dni i miesiące przez które najbliższe mi osoby zmieniają się kiedyś napewno odejdą a mi nikt nie zwróci tych lat pieniądze tego nie oddadzą. Ostatnio jak wracałam z polski urlopu płakałam całą drogę powrotną teraz dopiero człowiek docenia co jest najważniejsze :(
Dasz radę! Tylko się nie załamuj, próbuj! :)
Wiadomo, na początku jest ciężko, ale nie przesadzaj. Zapisz się ma kurs jezykowy, wszystko jedno gdzie jesteś i rozmawiaj z innymi znajdz wydarzenia na fejsie, ktore Cie interesuja, w ostatecznosc uzyj Tindera, zrob profil na couchsurfingu, chodz na spotkania, zmien nastawienie i patrz na ludzi jakby wszyscy chcieli Cię poznać. Tez jestem za granicą, nie mam moze miliona znajomych ale zawsze jest z kim się spotkać.
Mi też dużo osób mówiło ze na początku jest ciężko ale później będzie lepiej, nie wszyscy umieją się odnaleźć zagranicą i nawet po kilku latach i znajomymi będą czuli te pustke
Ostatnie zdanie jest najlepsze. Trzeba sobie przewartościować i przekonać się co jest w życiu ważne... Tylko szkoda, że nie którzy dochodzą do tego zbyt późno...
mam tak samo! tzn mam faceta ze sobą, ale nie mam znajomych, zawsze byłam osobą towarzyską, lubiłam wypady tu i tam... A teraz, kompletnie nie mamy nikogo. Jestesmy we dwójkę fakt, ale kazdego dnia wracamy po pracy i mamy tylko siebie, codziennie to samo. Nie chce narzekać, bo samej byłoby mi o wiele gorzej, ale nie mam nikogo innego. Żadnej kolezanki, zeby gdzies wyjsc nic. A ludzie zazdroszczą, że za granicą, ze kasy to pewnie full odłożone.. Nikt nie pomyśli, że moze nie jest tak kolorowo..