#oaYDR

Chcę się podzielić moim doświadczeniem.
Wszystko zaczęło się od krwotocznych miesiączek, których przyczyny żaden z parudziesięciu ginekologów nie był w stanie wyjaśnić w ciągu prawie 25 lat.
W końcu różne sposoby opanowania krwawienia przestawały działać, w wyniku czego popadałam w ostre anemie. Anemie osłabiały moją odporność i łapałam jedną chorobę za drugą, suplementacja dużymi dawkami żelaza nic nie dawała. Kolejne infekcje leczono antybiotykami. Wciąż błąkałam się po lekarzach, nikt nie wiedział co mi jest. Od gabinetu do gabinetu, od laboratorium do laboratorium. Z roku na rok z moim zdrowiem było coraz gorzej, wszystkie terapie wymyślane przez lekarzy rozwalały mi coraz bardziej jelita i żołądek.
W końcu zaczęłam przewlekle mieć bardzo uciążliwe dolegliwości uniemożliwiające mi zwykłe funkcjonowanie oraz łapałam co trochę kolejne. Moje życie zamieniło się w koszmar – nie mogłam normalnie pracować, nie mogłam już nawet w zimnych miesiącach wychodzić z domu. Wszystko się sypało jak domino, a ja wciąż walczyłam o zdrowie i wyjaśnienie przyczyny. Mijały lata, a ja wydałam wszystkie oszczędności, rozpadły się moje znajomości, straciłam możliwość rozwoju zawodowego w pracy, którą kocham (jestem plastykiem), wszystko co zarobiłam wydawałam na lekarzy, leki i badania.

W końcu trafiłam na temat endometriozy i trafiłam do lekarza, który zdiagnozował u mnie bardzo zaawansowaną adenomiozę i najprawdopodobniej rozsianą po organizmie endometriozę (jeszcze czekam na kolejne badania).

Okazuje się, że po latach, kiedy dowiedziałam się co jest przyczyną moich problemów, najprawdopodobniej mam zbyt rozwalony organizm, żeby leczenie potoczyło się dobrze i nie mam już pieniędzy na to, żeby to ciągnąć we właściwy sposób.

Mam wrażenie, jakbym całe moje życie walczyła o życie, na które nigdy nie miałam szans. Przez lata byłam traktowana jak hipochondryczka, ponieważ nikt nie wiedział co mi jest, czułam się przez to jak wariatka, między młotem a kowadłem – oceną innych, którzy uważali, że wymyślam, a moim cierpieniem z powodu problemów ze zdrowiem.

Obecnie z jednej strony czuję ulgę, że wreszcie znam przyczynę, a z drugiej jestem załamana, że nigdy nie miałam szans wygrać tego, o co walczyłam – chciałam po prostu normalnie żyć, specjalizować się w moim zawodzie. Poświęcać czas na pracę i rozwój, a nie na lekarzy i zdobywanie wiedzy z zakresu medycyny, żeby nie dać się robić w konia w gabinetach (co niestety jest bardzo częste).

Strasznie żałuję, że urodziłam się kobietą – nigdy nie interesowało mnie macierzyństwo, a moje życie zostało zniszczone przez chory organ, który do niczego nie jest mi potrzebny. Jestem obecnie z tym wszystkim sama, spłukana, bez pracy, bez zdrowia, bez perspektyw na wyjście z tego.
Domandatiwa Odpowiedz

Współczuję. Trochę znam frustrację, wynikającą z problemów ze zdrowiem.

Bergblattstein Odpowiedz

Z doświadczenia wiem, że lekarze gówno się znają na problemach związanych z miesiączkami. Albo rozkładają ręce i mówią: ‘taka Pani uroda’, albo ewentualnie przepiszą tabletki koncepcyjne żeby zamaskować objawy, zamiast wybadać co dokładnie jest ich przyczyną, nie zważając na to, że często to pogarsza problem. Po prostu im się nie chce.

PoraNaPiwo

To nie tak, że im się nie chce. Pacjent wyleczony, to klient stracony. Mi laryngolog kazał położyć się na stół i wyciąć migdałki, zamiast zlecić badania krwi, z których jasno wyszło, że przyczyną moich nawracających infekcji była insulinooporność. O tych wszystkich antybiotykach i sterydach nie wspomnę. Moje migdałki mają się dobrze, a infekcje zniknęły jak ręką odjął po ograniczeniu węgli.

hugendubel Odpowiedz

Endometrioza nie należy do chorób rzadkich - jak to możliwe że nikt na to nie wpadł.

ohlala

Temat endometriozy tak naprawdę pojawił się dopiero kilka lat temu, to samo z Hashimoto. Teraz dużo słychać o tym w mediach, ale jeszcze niedawno nikt o tym nie wspominał. Takich historii są tysiące i doskonale pamiętam, jak znajome z bardzo obfitymi okresami czy bólem, który sprawiał, że dosłownie czołgały się do łazienki, słyszały od lekarzy, że 1) taka ich uroda, 2) przejdzie, jak urodzą dziecko.

NekoGirl Odpowiedz

Zaloz sobie wkladke domaciczna Mirene. Ona Ci pomoze, naprawde! Wez nawet pozyczke ale po miesiacu czy dwoch zaczniesz miec plamienia a nie okres a po roku bedziesz jak nowa osoba! Endometriozy nie wyleczysz alr zatrzymasz i nie bedziesz odczuwac skutkow, miec anemii. Twoje cialo sie zregeneruje.

jakosbedzie

*Nie ma pracy*
- Weź pożyczkę

Chyba w Polskim Bocianie, albo innym Providerze

Dak

Pytanie retoryczne, czy weźmiesz odpowiedzialność za proponowanie metody leczenia, osoby o której nie wiesz nic oprócz tego wyznania i nie masz żadnej wiedzy na temat jej historii medycznej, w sytuacji gdy to leczenie nie zadziała, albo stan zdrowia jeszcze się pogorszy?

karlitoska

Kumpela właśnie dochodzi do siebie po tym jak wkładka jej się wrosła i trzeba ją było wyszkubywać... dziękuje za takie pomysły.

ruda781

Moja mama też wydała kasę na wkładkę, która w żaden sposób jej nie pomogła i po 2mc musiała ją wyciągać. Czuła się i wyglądała fatalnie w czasie gdy miała wkładkę

ruda781 Odpowiedz

Ileż razy usłyszałam "jak urodzisz pierwsze dziecko, to się wszystko unormuje"... Tabletki anty mi pomogły, biorę je ciągiem bez odstawienia, nie mam okresów, żyję o wiele lepiej. Fakt, długo dobierałam odpowiednie dla mnie tabletki, ale w końcu mam spokój.

Ikantek Odpowiedz

Znam osobę która przy pomocy poradziła sobie z zaawansowanym stadium endometriozy i odwiedziła wielu specjalistów. Zostaw pod spodem jakiś kontakt do siebie, może uda mi się was ze sobą skontaktować.

Dodaj anonimowe wyznanie