Mam żonę, jesteśmy już razem od kilku ładnych lat, kocham ją całym sercem, doceniam, ale jest jedna rzecz, której w mojej żonie nie potrafię zrozumieć ani przezwyciężyć. Otóż odkąd tylko zostaliśmy parą, jeszcze na studiach (ja kończyłem studia i pracowałem, natomiast ona dopiero zaczynała), żona była wyjątkowo zazdrosna. Na początku nawet mnie to cieszyło, przecież trochę zazdrości dodaje pikanterii w związku, no i wiadomo, jak jest zazdrosna, to musi jej zależeć, nie? Myślałem, że wraz z upływem czasu zazdrość jej minie, że dotrze do niej, że ze wszystkich kobiet na świecie wybrałem właśnie ją. Niestety zazdrość jej nie przeszła, choć nigdy nie dałem żonie pretekstu do zazdrości. Nigdy nawet nie flirtowałem z innymi. Zawsze byłem i jestem jej wierny, ale do niej nie dociera to, że kocham ją za jej charakter, inteligencję, a wygląd ma drugorzędne znaczenie.
Ma manię przeglądania mojego telefonu, komputera, czasami przychodzi do mojej pracy niby pod pretekstem zjedzenia razem obiadu, a gdy tylko muszę wyjść gdzieś coś załatwić, ogarnąć, ona przegląda mój komputer w pracy oraz śledzi historię wyszukiwarki. Wiem to, bo wszędzie jest monitoring.
Mam dość jej manii, prześladowania, śledzenia mnie (potrafi jeździć za mną autem i patrzeć co, gdzie i z kim robię) i tej ciągłej, toksycznej zazdrości. Ona nie potrafi zrozumieć, że ją kocham i mi na niej zależy. Tłumaczy się, przy każdej kłótni, że to przez niską samoocenę itd. JUŻ TAK DŁUŻEJ NIE WYTRZYMAM. Poważnie myślę nad złożeniem papierów rozwodowych, może wtedy coś do niej dotrze.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli ją kochasz, nie rób jej (i sobie) tego. Zamiast tego zaproponuj jej terapię, nawet wspólną, bo jej zazdrość to wasz wspólny problem małżeński. Pokażesz tym samym, że ją wspierasz i że Ci zalezy na Was.
" czasami przychodzi do mojej pracy (...) gdy tylko muszę wyjść gdzieś coś załatwić, ogarnąć, ona przegląda mój komputer w pracy oraz śledzi historię wyszukiwarki."
Po pierwsze i najważniejsze: hasło na komputer + hasło na wygaszacz (włącza się go jednoczesnym przyciśnięciem Win+L), włączasz to przy _każdym_ odejściu od biurka; a na ewentualne protesty żony odpowiadasz "sorry, skarbie, RODO / tajemnica handlowa" (do wyboru albo oba naraz).
Zresztą do tego nie potrzeba żony, to po prostu powinien być twój odruch przy odchodzeniu od kompa.
To normalne, lepiej mieć kontrolę nad facetem
Chłopaku Wyzwoloneej, mrugnij dwa razy, jeżeli ona nad tobą stoi! :)
Chyba mamo wyzwoloneego.