#oTXrw
Jak chodziłem do podstawówki (już nie pamiętam, która klasa to była, jakoś 1-3), to mieliśmy w jeden dzień na 11.40 do szkoły. W ten dzień o 9.00 zawsze szliśmy do kolegi, bo ten miał rano wolną chatę.
Pewnego dnia bawiliśmy się w wojnę, jako że nie mieliśmy swoich pistoletów, to ktoś zaproponował, aby pistoletami były penisy. Tak że większość zgodziła się (chyba z 2 osoby nie chciały wyjmować swojego sprzętu), zdjęła spodnie i walczyła na swoje "pistolety".
Chyba nie muszę mówić, jak się przeładowywało.
Dochodze do wniosku ze mimo wszystko bylem bardzo bardzo normalnym dzieckiem
A mi rodzice mowili ze mialam glupie pomysly ale na tego typu rzeczy to moja dziecieca glowka nie wpadla ;D
Ja chyba tak samo :p ale im starsza jestem więcej mi odbija :D może to poprzez normalne dzieciństwo i bez takich myśli :D
Czytając takie wyznania, dochodzę do wniosku, że miałam nudne dzieciństwo :D
Ja tez haha :D
Nie wierzę w to co przeczytałam 😂
Miałem taką samą sytuacje kiedyś jak chodziłem do szkoły możliwe że sie znamy bo to raczej nie jest codzienne :D
Słuchajcie, mi kolega opowiadał, że za dzieciaka z kolegami bawili się w gwałt, co było grą bodajże w berka (lub chowanego), w której pewnym drobnym niuansem był gwałt na złapanym. NIE WIEM, jak to wyglądało. Nie wnikajmy.
Po drugie, wspominał o sytuacji, kiedy młodszy brat jednego z kolegów (7 lat?) wraz ze swym kompanem chcieli się z nimi pobawić. Wiadomo, młodsze rodzeństwo nie było zwykle mile widziane w zabawach starszyzny, toteż kolega z ziomkami wymyślili warunek: możecie się z nami bawić, jeśli tu i teraz sobie strzepiecie. Myśleli, że młodzi tego nie zrobią i dadzą im spokój. Cóż, zrobili.
Co ja czytam...
Przeładowanie jak wiatrówka - Łamiesz w pół i ładujesz XD
W porownaniu z tym wyznaniem moje dzieciństwo było nudne ;_;
hahahaha :D humor poprawiony :D
trochę mnie to dziwi, że mając na 11.40 do szkoły woleliście pójść rano do kumpla, niż sobie pospać :D