#oSGDk
Nasz młodszy syn dzisiaj przyznał się, wręcz rozedrgany, że pomimo złożenia dokumentów on właściwie nie chce iść do prestiżowego liceum, że od wielu lat marzy o tym, by zostać fryzjerem i nawet nie wie, czy chce zdawać maturę, ale żeby nie blokować sobie tej możliwości, pójdzie do technikum zamiast prosto do zawodowej.
Jak zareagowaliśmy? Usiedliśmy z nim i zapytaliśmy spokojnie, czy jest pewny swojej decyzji...
... że chce dołożyć dwa lata edukacji ogólnej tylko po to, by podchodzić do matury, której może nawet nie chcieć i nie potrzebować, czy nie woli, skoro jest zdecydowany na to, co chce robić, skończyć szkoły zawodowej. Był zaskoczony, powiedział, że woli, ale bał się, że będziemy naciskać, żeby zrobił maturę, a potem może i studia, bo papierki są ważne w tym świecie...
Naprawdę, nie zawsze jest tak, że rodzice kierują się tylko ambicją. Taki apel: droga młodzieży, rozmawiajcie z rodzicami o swoich marzeniach!
Jego pomysł był lepszy. Technikum i matura. Po co zamykać sobie furtki. Fryzjerem jeszcze zdąży zostać.
Żadnych furtek nie zamyka. Zawsze jak będzie chciał może sobie skończyć liceum zaocznie i napisać maturę.
I na pewno nie będzie problemem praca i brak czasu, bo takie licea dla dorosłych mogą mieć zjazdy np w 2 weekendy w miesiącu, więc nawet jeśli ktoś jest zapracowany to nie będzie jakieś wielkie obciążenie, tym bardziej, że wystarczy 50% obecności.
Ciezko zdac dobrze mature pracujac. Kto ma sily po pracy na nauke? Niewiele osob. A w takich liceach srednio przygotowuja, potrzeba duzo wlasnej pracy.
Podstawy tak, rozszerzenia sa trudne a to glownie one brane sa pod uwage w trakcie rekrutacji.
@Karboksyhemoglobina zdałam maturę mając 36 lat, 4 dzieci i prace.
jeśli ktoś chce to zrobi, wystarczy dobra motywacja. moja była taka ze chciałam sobie samej udowodnić, że jeszcze mogę coś w życiu osiągnąć.
Był tutaj taki wpis, o dziewczynie która tak zrobiła i bardzo żałowała. Bo pracę fryzjera znienawidziła bardzo szybko. Czym innym jest wyobrażenie stworzone na podstawie obserwacji z boku przez kilka minut, a czym innym sprawdzenie na własnej skórze czm jest ciężka praca na stojąco przez wiele godzin. Moim zdaniem chłopak jest za młody aby decydować, potem może żałować. Powinien skończyć normalną szkołę z maturą i decydować o sobie jak skończy 18lat. Rolą rodziców jest pomagać dziecku wybierać optymalnie przyszłość, bazując na doświadczeniach starszych, niekoniecznie pozwalając dzieciom na wszystko co im do głowy strzeli w ramach partnerskiego wychowania.
Co ty gadasz. A ludzie idący do liceum/technikum są wystarczająco dojrzali by o tym decydować? Może też znienawidzą swoją robotę. Syn autorki zmarnuje tylko dwa lata, może rok, bo praktyki w zawodówkach są szybko. Inaczej może zmarnować 4 lata. Poza tym znam osoby po zawodówce, które po latach pracy zrobiły maturę i teraz studiują dla przyjemności, jednocześnie wciąż mając pewne zatrudnienie.
Dodam jeszcze, że zmuszanie nie jest dobre. Dzieciak się będzie męczył i żałował. Więcej straci na tej wydumanej 'maturze', którą teraz może zdać każdy, kto ma choć ciut oleju w głowie. A potem co? No masz już maturę, to idź na te studia, szkoda tych 4 lat... I tak się rodzą później niespełnieni ludzie i frustraci.
@zjemcikota Fajne dziewczyny tam zapozna. Może nawet założy harem. Chyba, że ma ciągoty gejowskie - co w tym zawodzie zdarza się podobno powyżej średniej.
Kris2020, jak się żyje z takimi urojeniami na co dzień? :)
@zjemcikota Kiepsko. Najgorsze są te myszy, które wciąż chcą wskakiwać do kieliszka.
oldhighhat decyzja za dziecko jest najgorszym co mogą zrobić. Obowiązkiem rodzica jest wspierać dziecko i pozwolić mu na samodzielną decyzję. Dlaczego? Bo jeśli poczuje wsparcie to nie będzie się bało zmienić szkoły jeśli się okaże nieodpowiednia. Strata roku czy dwóch jest niczym w porównaniu z złym zawodem.
Ponadto są osoby które bardzo wcześnie decydują o swoim zawodzie i trzymają się tego do końca. A nie ma nic gorszego niż nauka tego co rodzice uważają za odpowiednie. Przypomnę że takie wyznania też tu były.
@oldhighhat Ja się z tobą zgadzam, najrozsądniej by było gdyby na wakacje poszedł na praktyki do fryzjera by zobaczył czy to napewno to czego pragnie.
@Hypnosis, ale zdajesz sobie sprawę, że nikt tak o nie przyjmie niedoświadczonego, nieletniego pracownika na fryzjera? Może max na pomoc przy sprzątaniu czy coś, więc raczej poobserwuje niż sam sprawdzi
@PaniPff potem też bywa ciężko. W wielu zakładach fryzjer płaci właścicielowi za dzierżawę fotela w jego zakładzie.
Nawet, jeśli decyzja o zawodzie fryzjera okaże się nietrafiona, to chłopak może zmienić zawodowkę na technikum czy tam liceum bardzo szybko. Nie zmarnuje na Tym zbyt wiele czasu, w przeciwieństwie do sytuacji bycia zmuszonym do ukończenia liceum, a poczuje się odpowiedzialny za własne życie i decyzje.
Mam dziwne wrażenie, że autorka dodała tą historie tylko po tożeby usłyszeć jaka jest wspaniała
Jedynym plusem ostatniej reformy edukacji było wprowadzenie w miejsce szkół zawodowych - dwustopniowych szkół branżowych. Na pierwszym stopniu zdobywasz zawód, a jeśli stwierdzisz że chcesz się dalej rozwijać to robisz drugi stopień na którym możesz uzyskać tytuł technika i maturę. Więc nie - dziś szkoła zawodowa nie zamyka furki do matury.
Ahh te komenty :)
A teraz jak to wyglada z perspektywy mojej.
Czy autorka dobrze zrobila? Tak. Wiecie dlaczego? Bo za 20 lat nawet jesli nie zostanie fryzjerem, moze być prawnikiem albo kims innym z doktoratem.
W moim otoczeniu jest pełno osob po zawodowkach z 3 zawodami. Jest fryzjerka z magistrem oligofrenapedagogiki, jest kucharz z dyplomem technika reklamy i magistrem pedagogiki, jest budolaniec magister ekonomi..... To kim bedziecie moze sie zmienic jeszcze 500 razy, nawet bedac po 30stce i bedac magistrm anglistyki możecie zostac kierowcą autobusu ( takiego znajomego tez mam).
Powodzenia tylko życzyć w osiaganiu celu
Matura otwiera drogę do dalszej edukacji. W tym przypadku przysłowiowy papierek w kieszeni nie zaszkodzi.
Wiesz, teoretycznie chłopak może zostać fryzjerem ze zdaną maturą po liceum lub technikum. Dzisiaj mu się wydaje, że chce zostać fryzjerem - za chwilę jednak zobaczy, że to się wiąże z babraniem niekiedy w brudnych włosach, staniem godzinami, zmaganiem się z niemiłymi klientami...
Ja nie twierdzę, że tak musi być, ale dobrze by było, gdyby zostawił sobie jakąś furtkę.
Dokształcać możesz się cały czas. Są licea zaoczne, technika i wiele kursów dokształcających. Ja poszłam do zawodówki, potem zaocznie do LO i również mam maturę.
Jak się sparzy to się sparzy, ale przynajmniej na swojej decyzji.
Tylko czy akurat ta szkoła zawodowa da synowi wystarczające podstawy wiedzy z zakresu chemii? Wiem, jak wygląda edukacja fryzjerska i w wielu szkołach serwuje się uczniom wiedzę przestarzałą, powiela się szkodliwe mity. Ponadto, warto jako fryzjer dobrze poznać języki obce, by móc brać udział w prestiżowych szkoleniach. Ja bym postawiła jednak na liceum (nie takie, w którym się zakuwa po nocach) wraz z rozwijaniem umiejętności (w dobach tutoriali na YT i dostępnych nowoczesnych podręczników to nic trudnego), a później studium fryzjerskie. Albo kurs. W pracy fryzjera umiejętności są dużo ważniejsze niż samo formalne wykształcenie. Pracowałam w zawodówkach i nie posłałabym tam dziecka. I to nie jest tak, że jestem uprzedzona do osób, które ukończyły taka szkołę, miałam wielu cudownych uczniów, większość z nich kontynuowała edukację w technikum uzupełniającym. Ale oni MUSIELI szybko wyuczyć się zawodu z powodów rodzinnych.
to już lepiej technikum...
Są technika fryzjerskie. Wtedy masz 2 pieczenie na jednym ogniu i tak naprawdę sporo czasu żeby ewentualnie zweryfikować marzenie i w razie czego pójść na jakieś studia
Będzie chciał, to maturę sobie zrobi prędzej czy poznoej- są weekendowe licea i inne bajery. To, że teraz nie będzie mieć jednego papierka nie zamyka mu przecież drogi. Może zamiast technikum w tym czasie zrobić i zawodówkę i jakieś fajne kursy, które w tym zawodzie są bardziej pożądane niż znajomość Pana Tadeusza, albo całek.
Fajnie z Waszej strony, że nie było nacisku i powodzenia dla Młodego.
@KazuyaMishima Znam kilka osób, które robiły wieczorowo studia historyczne - żeby mieć magistra ucząc się czegoś ciekawego co nie przyda się w życiu zawodowym podobnie jak większość innych, cięższych kierunków.