#oRb7i
Stresuję się, bo nie mam tej całej sumy. Została niecała połowa. Mąż o tym nie wie, nie miałam odwagi mu powiedzieć. Chciałam sobie zrekompensować rozłąkę i smutek zakupami. Pochodziłam trochę do kosmetyczki i na SPA oraz zahaczyłam kilka weekendowych wyjść. Zdaję sobie sprawę, że straciłam kontrolę nad wydatkami, ale ile można gnić w 25-metrowej komunistycznej kawalerce, i to jeszcze samej? Z mojej wypłaty było mnie stać tylko na jej opłacenie i jedzenie.
Zrobiłam jeszcze jedną głupotę – pożyczyłam mojej siostrze 60 tys. zł na działkę budowlaną i to jeszcze gotówką do ręki, na gębę, bez żadnej umowy, bo to przecież moja siostra. Zlitowałam się nad nią, bo działka była okazją i właściciel nie chciał czekać, aż weźmie hipotekę i sprzedałby ją komuś innemu. Po wszystkim okazało się, że jedynym kredytem, jaki może wziąć, jest gotówkowy. Siostra powiedziała, że nie stać ją na gotówkowy i nie odda do banku drugie tyle, więc postanowiła spłacać mnie po tysiąc zł miesięcznie, zamiast wziąć ten cholerny kredyt i oddać mi pożyczone pieniądze od razu tak jak się umawiałyśmy. Oczywiście nie rozumie, że ja też potrzebuję tych pieniędzy. Tym sposobem nie mam siostry.
Podczas nieobecności mojego męża wydarzyło się coś jeszcze. Byłam dość blisko z pewnym mężczyzną. Nie mam usprawiedliwienia. Hormony wygrały. Potrzebowałam faceta. Spotykałam się z nim kilka miesięcy i kiedy zorientowałam się, że zaczynam coś do niego czuć, przestraszyłam się i natychmiast zakończyłam tę relację. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, gardzę sobą, kiedy pomyślę, że mąż ciężko pracuje za granicą po kilkanaście godzin dziennie i ma czas tylko na spanie, a ja go zdradzałam z innym. Nie wiem, czy mu powiedzieć. Chciałabym, aby był na tyle silny i potrafił mi wybaczyć. I tak wpadnie w szał, kiedy dowie się, że to na co tak ciężko pracował, ja przepuściłam lekką ręką. Im bliżej jego powrotu, tym gorzej się czuję.
Obiecuję sobie, że jeżeli wybaczy mi moje błędy, będę najlepszą żoną, jaką jakikolwiek mężczyzna mógł sobie wymarzyć.
Takie combo, że raczej mało prawdopodobne, żeby miała to być prawda.
Odnosząc się mimo to do historii: jedynym sposobem, żeby przekonać męża, że powinien Ci wybaczyć, jest udowodnienie mu, że JUŻ TERAZ starasz się naprawić swoje błędy. Znajdź sobie dorywczą pracę i zasuwaj tak jak on, żeby jak najszybciej oddać pieniądze. Chociażby sprzątanie domów albo mycie okien. Cokolwiek, byle wytrwale. Jeżeli uznasz swoją winę i mąż będzie widział, że robisz co w Twojej mocy, masz szansę, że zdradę też Ci w końcu wybaczy.
A co do siostry, to uświadom jej (i sobie), że ustna umowa pożyczki również jest wiążąca. Wyślij jej pisemne wezwanie do spłaty pożyczki (listem poleconym), podaj w piśmie okoliczności udzielenia pożyczki i jej cel. Skoro kupiła tę działkę, to musi mieć możliwość udowodnić skąd miała na to środki. Jeśli nie miała, to dla sądu i policji będzie to fakt popierający Twoje twierdzenia. A Ty masz dowód w postaci polecenia wypłaty tej sumy z konta. Siostra wcale nie jest aż tak kryta przed koniecznością zwrotu, jak jej się wydaje.
ArabellaStrange
Znam taką historię z życia mojej kumpeli. To była jej koleżanka z pracy, historia prawie identyczna (poza pożyczeniem kasy siostrze). Mąż tyrał na obczyźnie, a tu kochanek na boku, a księżniczka przewalała kasę na luksusowe życie. Do tego jeszcze pożyczała pieniądze od kogo się dało. Tak zresztą się o tym dowiedziałam, bo moja kumpela również pożyczyła jej parę tysi (i już ich nie odzyskała).
Tamta też trzęsła dupą przed powrotem ślubnego i płakała w głos, jaka ona biedna, jak go kocha nad życie i jaki to straszny błąd popełniła. Tak jakoś niechcący, no samo się stało...
Szczerze? Ja w tę miłość ani dobre chęci kompletnie nie wierzę. Kto kocha, nie zdradza. Już pomijając nawet kochanka, to sprzeniewierzenie wspólnych pieniędzy to również zdrada.
Tu gra tylko strach przed konsekwencjami. Bo jeszcze małż kopnie w zad, i lala zostanie na lodzie.
Długie rozstania nigdy nie służą małżeństwom i tego się nie przeskoczy. Dopuszczam możliwość, że słabość charakteru i głupota doprowadziły do takiej sytuacji, jak opisana, mimo że na miarę swoich możliwości kobieta kocha męża. W takim wypadku faktycznie poszłaby do dodatkowej pracy, zostawiając jakąś furtkę do wybaczenia.
Niestety, zapewne masz rację i lęk dotyczy wyłącznie utraty wygody i dostępu do pieniędzy.
ArabellaStrange
To prawda, że długie rozstania nie służą małżeństwom. Rozumiem też słaby charakter i głupotę. Jednak babka rozwaliła jakieś 90 000. Jak pisze na kosmetyczkę, SPA i kilka wyjść... Choć dobrze wiedziała, że to miały być pieniądze na jej własny DOM.
Czyli tak naprawdę, nie zależy jej na nim. Nie chce budować gniazda z obecnym małżonkiem, skoro podświadomie bojkotuje własne plany życiowe.
Warto byłoby się zastanowić - dlaczego? Na miejscu autorki takie pytanie bym sobie samej zadała. Bo tu nie chodzi ani o głupotę, ani o to, że poczuła parę groszy w kieszeni, i miała potrzebę poszaleć. Wówczas rozwaliłaby 9, a nie 90 tysięcy.
Do tego mamy jeszcze te 60 tyś. dla siostry.
Tu wyraźnie widać nieświadomą potrzebę POZBYCIA się kasy, by dom nie mógł powstać. Dom w szerzej rozumianym znaczeniu. Nie tylko jako budynek, ale też jako wspólne gniazdo.
Facet popełni straszny błąd, jeśli się z nią nie rozwiedzie.
O curva...
Jest proste rozwiązanie. Skoro już się puściłaś, to rób to za pieniądze. Spłać męża co do złotówki i zniknij z jego życia. Szkoda faceta.
Spakuj się i jedź do męża ratować budżet i związek. A pieniądze przenieś na konto, które nie obsługujesz kartą lub wsadź na lokatę. Taka duża kwota zaprocentuje, a Ty nie będziesz ich mogła ruszyć
Rozumiem wszystkie te usprawiedliwienia i potrzeby, ale jemu chyba też nie było komfortowo samemu w obcym kraju. Nie ma co dalej używać tych wymówek, bo są śmieszne i świadczą o niedojrzałości
Mogła sobie wibrator kupić albo polecieć do męża. Wystarczyło posprzątać trochę po ludziach i kupić bilet. Loty kosztują 300-700 zł w obie strony.
Na miejscu twojego męża zrozumiałabym, że byłaś samotna i dałaś się zmanipulować przez tamtego faceta. Ewentualnie możesz mu powiedzieć tylko ten fragment o pieniądzach, ale wymyślić jakąś historyjkę że cię okradli czy coś
szczególnie ta kradzież xD ja wiem, że jesteś trollem ale nie podpowiadaj takich głupot, bo jeszcze uwierzy, że to dobry pomysł - a to jednak sporo kasy i łatwo prześledzić gdzie się rozpłynęła.
Może powiedzieć że była szantażowana przez jakiegoś gangstera. To by wyjaśniało przelewy - te wszystkie spa i kosmetyczki mogły być pralniami pieniędzy. A jak będzie chciał iść na policję to można skłamać, że szantażysta nie żyje czy coś
Moja córka w wieku 5 lat miewała wiarygodniejsze wytłumaczenia gdy coś nabroiła.
Wiesz, prawda jest taka że prawdziwy mężczyzna w ogóle nie miałby pretensji. A skoro autorka boi się reakcji męża, to znaczy że żyje w toksycznym związku. Dla niej najlepszy byłby rozwód, ale chodzi o to żeby był z jego winy
Uwzględniając finezję intelektualną autorki jak i poziom sprytu udzielanych rad, rzecz pozostanie w sferze pobożnych życzeń a następnie płaczu i zgrzytania zębów oraz depresji postępującej wraz ze staczaczaniem się w stronę menelstwa.
Nawet nie ma promyka nadziei na dorobienie sobie na of, bo aktualnie urzędujące tam królowe kamerek bezwzględnie zniszczą potencjalną konkurencję. Co biorąc pod uwagę średnią uzyskiwanych tam dochodów, wydaje się być sprawą wygodnego życia bądź niedożywienia.
Ewentualnie to ona może oskarzyć go o zdradę, znalezienie podstawionej świadkini nie będzie raczej problemem. Ja jestem na kilku grupach feministycznych, jeżeli autorka posłucha mojej rady i napisze o tym post, chętnie pomogę. Byłam niedawno w Norwegii. Co do of, to niestety zależy ile autorka ma lat, jeżeli więcej niż 30 to nie szłabym w tą stronę
OK, uważam się za całkowicie przekonanego a moje przypuszczenie zaczęło graniczyć z pewnością.
Autorka ma przesrane i zamieni się w żuliettę.
Świadkini zada ten ostateczny cios.