#oQh9Q

W liceum byłem bity przez innych.
Muszę zacząć od tego, że byłem dość nieśmiałym dzieciakiem i każdą znajomość wolałem zaczynać powoli i zawsze wolałem, żeby ktoś najpierw mnie polubił, zanim pozna mnie w pełni. Niestety przez sadystów z mojego liceum zostało to chyba „źle” odebrane. Pamiętam, jak pierwszy raz dopadli mnie po szkole, zaciągnęli w ustronne miejsce. Powiedzieli mi, że pierwszakom trzeba zrobić chrzest bojowy. Tego dnia było stosunkowo niewinnie – ot, zwykłe robienie pokrzywki na rękach. Tydzień później znowu mnie dopadli, bo stwierdzili, że chyba nie zostałem dostatecznie ochrzczony i znowu zaczęli robić pokrzywki na rękach, ale niestety nie skończyło się na tym. W pewnym momencie zdjęli mi bluzę i zaczęli wykręcać sutki. Wytrzymałem to, wmawiając sobie, że to tylko taki chrzest, głupia tradycja. Po tym wydarzeniu miałem na jakiś czas spokój. Do momentu aż na szkolnym korytarzu nie natknąłem się na jednego ze swoich oprawców, który rzucił jakiś komentarz w moją stronę, żeby się przed laskami popisać. Nic nie odpowiedziałem, po prostu poszedłem w swoją stronę. On poszedł za mną i krzyknął: „Odpowiadaj, jak do ciebie mówię”, a ja nic, po prostu sobie poszedłem. Na następnej przerwie on i jego kumple dopadli mnie, gdy byłem w łazience. Znowu pokrzywki na rękach, lecz tym razem do krwi, wykręcanie sutków. Tego nie wytrzymałem i wyrwałem się im, uderzając jednego z nich. Nie darowali mi tego. Znowu dopadli mnie po lekcjach, śmiali się ze mnie, pluli na mnie, a na koniec boleśnie pobili. Tego dnia wróciłem do domu z płaczem. Powiedziałem o wszystkim rodzicom, a oni momentalnie zawiadomili dyrekcję szkoły. Oczywiście podałem nazwiska swoich sadystów. Następnego dnia dyrektor wezwał mnie do siebie i zapytał, czy mam dowód na to, że te osoby mnie skrzywdziły. Powiedziałem, że nie mam, ale zasugerowałem, że może na monitoringu widać, jak mnie chociaż zaczepiają. Dyrektor zezłościł się na moją sugestię i powiedział, że następnym razem mam się nie wdawać w bójki i nie kłamać, po czym kazał mi wyjść i dodatkowo ochrzanił za bezpodstawne oskarżanie kolegów o pobicie.

Co się okazało? Że rodzice jednego z tych chłopaków byli głównymi fundatorami szkoły, tak więc on i jego przydupasy byli praktycznie bezkarni. 
Tłukli mnie dalej. Nie zmieniłem szkoły – bałem się, że gdzie indziej będzie tylko gorzej.
 
Od tamtej pory minęło 7 lat, a ja wciąż mam traumę i boję się nawiązywać nowe znajomości. Ciągle boję się, że ktoś uderzy mnie tylko za to, że odezwę się niepytany lub za to, że po prostu żyję.
Xymox Odpowiedz

Zapisz sie na kursy sztuk walki, wyżyj się na worku treningowym wyobrażając sobie że to Twoi prześladowcy.
A dla innych przestroga: jak dyrekcja szkoły nic nie robi, zawsze znajdzie sie większa ryba i wyższa instancja. Kuratorium oświaty.

proanonimlulus Odpowiedz

Zmień szkole, mówię ci

SamoZycie Odpowiedz

Przykro mi, to co opowiadasz jest straszne.

KarolinaPoludniowa

Znowu odezwał się ten wyjątkowo nieudany bot konwersacyjny.

SamoZycie

Co ci nie pasuje?

Dodaj anonimowe wyznanie