#oPEtD
Przyłapałem Agnieszkę na dziwnej czynności. Wróciłem któregoś dnia szybciej z uczelni, a ona… robiła sobie zdjęcia przed lustrem w samej bieliźnie. I nie takie zwykłe, tylko wyginała się do nich jak kałamarnica. Co więcej, bielizna nie była raczej z tych, które nosi na co dzień, mi nigdy jakoś nie prezentowała się w takim wydaniu. Decydując o wszystkim pod wpływem impulsu, cofnąłem się spod drzwi sypialni i udałem, że niczego nie widziałem. Wziąłem sobie natomiast ten widok do serca i od tamtej pory zacząłem co jakiś czas przeglądać jej telefon. Nie jestem z tego dumny, powiem więcej, jest mi wstyd, że przeglądam jej telefon. Po raz pierwszy zdarzyło mi się stracić zaufanie do dziewczyny.
Na początku niczego nie znalazłem, na przejrzenie zawartości telefonu miałem przeważnie minutę, maksymalnie dwie. W wiadomościach żadnych podejrzanych czy dwuznacznych dialogów z facetami. Już miałem się poddać i olać temat, kiedy zobaczyłem, że Agnieszka kupiła nowy komplet bielizny (przyszedł kurierem, akurat ja odbierałem). Postanowiłem, że raz jeszcze pogrzebię, ale tak porządnie. Zacząłem nawet przeglądać jej rozmowy z mamą czy koleżankami. I wiecie, co się okazało? Że ona to wszystko robiła dla mnie. Za miesiąc mamy drugą rocznicę związku i Aga szykuje mi niespodziankę – album ze swoimi zdjęciami. Bieliznę dobierała do sesji zdjęciowej, co wyczytałem w rozmowie z jej koleżanką, której radziła się w kwestii wyboru kompletu. Znalazłem też wiadomości z fotografką, z którą się umówiła na zdjęcia.
Jest mi tak niewyobrażalnie głupio, że aż ciężko to opisać.
Cieszę się, że mam dziewczynę, która postanowiła zrobić mi niebanalny prezent na rocznicę – postaram się odwdzięczyć tym samym. A jej telefonu już nigdy nie ruszę, jednak zaufanie to podstawa, która buduje związek. Durne podejrzenia potrafią zniszczyć nawet najpiękniejszą relację.
Miałeś podstawy do podejrzeń.
Zbyt wiele było przypadków, że ktoś by dał się za kogoś pokroić, a potem wychodzi jak wychodzi.
Zaufanie jest ważne, ale też nie należy bagatelizować podejrzanych znaków.
A mnie życie nauczyło, że 100% zaufanie, to najprostsza droga do srogich rozczarowań i potężnych życiowych dramatów.
Z drugiej jednak strony, narastająca podejrzliwość, to najprostsza droga do paranoi.
Jak zawsze, najlepsza jest równowaga. W tym wypadku ograniczone zaufanie. Dlatego, jeśli nagle pojawią się realne podstawy do podejrzeń, to najlepiej partnera z nimi natychmiast skonfrontować. I zwyczajnie zapytać wprost, co się odwala.
A wtedy całą uwagę skupić nie na słuchaniu wyjaśnień, bo te mogą być spójne i logiczne, ale na reakcji partnera. Czy na spokojnie zadane proste pytanie reaguje agresją? Czy odpowiada atakiem, zamiast zwyczajnie wyjaśnić w 3 zdaniach o co biega? Czy zachowuje się protekcjonalnie i próbuje mi wmówić, że coś ze mną nie tak, że coś mi się przewidziało? Czy się wije jak wąż w odpowiedzi? A może odstawia wielką dramę pod tytułem: JAK MOŻESZ MNIE POSĄDZAĆ?! JUŻ MNIE NIE KOCHASZ!? Albo mamrocze coś bez ładu i bez składu, a oczy uciekają mu w bok?
Każda z tych reakcji wzbudziłaby we mnie GIGANTYCZNE podejrzenia, niezależnie, jak gładko brzmiałoby następujące po niej wyjaśnienie. A wtedy nie wykluczam przeglądania telefonu (choć nigdy się do czegoś takiego nie posunęłam, nawet wtedy, gdy miałam ku temu faktyczne powody).
Miłość miłością, ale ludzie robią głupoty z różnych powodów. Ciekawości, odurzenia, nieodpowiedniego towarzystwa itd. 100% zaufania nie możemy mieć nawet do samych siebie, bo nikt z nas nie wie, jak się zachowa w jakiejś sytuacji, dopóki się w niej nie znajdzie. Czasem nawet własne ciało potrafi nas mocno zaskoczyć i wprowadzić w stan zamrożenia wtedy, gdy właściwsza byłaby reakcja walcz lub uciekaj. Tylko bardzo młodziutki, naiwny i/lub głupi człowiek będzie twierdził, że zna siebie całkowicie i on zawsze/nigdy...
Aha czyli prawie zniszczyłeś relację z powodu bezpodstawnych podejrzeń. Nawet gdyby cię zdradziła, to powinieneś przede wszystkim poszukać winy w sobie, zastanowić się czego jej brakowało. A skoro cię nie zdradza to tym bardziej zachowałeś się chamsko. No i ten "niebanalny prezent" z twojej strony -niby jaki? Gdyby mój chłopak dał mi zdjęcia jak wygina się w bokserkach przed lustrem, to chyba bym umarła ze śmiechu
Życzę wszystkim mężczynom, żeby byli wyzwoleniiiii z relacji z kimś takim, jak Ty.
Niby dlaczego? Traktuję ich po prostu z wzajemnością, oni nie szanują mnie, ja nie szanuję ich. Proste
idąc Twoim tokiem rozumowania: poszukałaś już winy w sobie? zastanowiłaś się czemu Cię nie szanują? sądzę, że Tobie nikt nie da niebanalnego prezentu więc nie dowiesz się co to znaczy ;)
@sassyboo chyba zapominasz, że jestem kobietą. Kilka razy zostałam zdradzona, ale to nie była moja wina. Tak po prostu jest, kobiety są z natury dobre i gdybyśmy to my rządziły świat byłby rajem
chwila. czyli kobieta zdradza to wina faceta.. facet zdradza czyli jest winny. sądzę że mogę sie domyślać co było problemem i jest u Ciebie. a co do podpunktu o kobietach i rządzeniu światem: był taki program gdzie podzielili ludzi na dwie bezludne wyspy. na jednej sami mężczyźni a na drugiej same kobiety. mężczyźni stworzyli działające społeczenmstwo. kobiety sie tylko kłóciły. wszystkie badania też wskazują ze jest odwrotnie niż mówisz. poszukaj i się doucz a potem rozmawiaj z ludzmi.
@sassyboo niby co było u mnie problemem? Bo przecież na pewno wiesz to lepiej niż ja sama. Nie kojarzę programu, o którym mówisz. Ale mogę się założyć, że był finansowany i ustawiony przez prawicowców, a te kobiety miały płacone żeby zachowywać się "pod tezę". Tak jak zresztą inne reality show, to wszystko jest reżyserowane
jestes taka zabawna :) cały świat przeciwko tobie i ty biedna pokrzywdzona. faceci sa źli. tylko kobiety są dobre. jak dobrze ze nie wszystkie kobiety są takie jak ty. jeśli nie widzisz ironii w tym co piszesz to znaczy że rozmowa z toba nie ma najmniejszego sensu.
Ja tylko opisuję fakty
gdzie są twoje fakty?
-jestes kobieta(może tak moze nie, tego nie można potwierdzić na tym portalu)
-zostałaąs zdradzona ale to nie twoja wina-to jest twoja opinia. (samam powiedziałas, jak kobieta zdradza to winny jest facet, wiec tez moze jestes winna(
-kobiety sa z natury dobre-znam wiele kobiet które cieżko nazwać dobrymi, więc nie ma żadnego popracia na twoje słowa,
-gdyby kobiety rządziły siwatem to byłby rajem-jest kilka ekperymentów które pokazują że to nieprawda
-nie kojarzysz programu ale wiesz że był yustawiony jak wszystko co nie pasuje do twojej teorii,
wszystko co mówisz wskazuje ze jestes zakompleksiona i uważasz się za najmadrzejszą a facetów za kłopot-wypisz wymaluj feministka. przestań mówić o faktach jeśli nie podajesz żadnych. twoja opinia nie jest faktem.
@sassyboo przez ostatnie 200 tys to faceci mogli bezkarnie zdradzać, a kobiety musiały przestrzegać "zasad moralnych". Teraz role się odwracają i takie incele jak ty nie mają nic do gadania. Te kobiety, które znałeś widocznie musiały takie być. W patriarchacie muszą nieustannie udowadniać swoją wartość, rywalizować z mężczyznami startując z gorszej pozycji. Równouprawnienie jest tylko na papierze. One po prostu nauczyły się zachowywać jak facet, żeby odnieść sukces. Jakbyś jeszcze mógł wymienić te eksperymenty, albo chociaż podać nazwę programu (btw jeżeli wierzysz we wszystko co zobaczysz w tv to dyskusja jest właściwie bezcelowa). Tak, jestem feministką i jestem z tego dumna