#oNL6k

Historia nie będzie o mnie, a o mojej siostrze - Lenie. Lena to szczupła niewysoka blondynka o niebieskich oczach. Niepoprawna optymistka, której pasją jest rysunek i czytanie książek. Ale do rzeczy.

Lena zawsze miała nieregularne miesiączki. W końcu stwierdzono u niej PCOS. Lekarz poradził jej, aby zamiast faszerować się lekami spróbowała unormować hormony za pomocą ćwiczeń i diety. Była naprawdę zdeterminowana; ćwiczyła jogę, jadła zdrowo i regularnie. Niestety nie udało się. Miesiączki nie miała ponad rok bez leków na wywołanie. W końcu zrezygnowana zgodziła się brać antykoncepcję, aby "uśpić" jajniki. Wiedziała, że będzie jej trudno zajść w ciążę, ale lekarz pocieszał ją, że dzięki stymulacji hormonalnej uda się wywołać owulację.

Lena nigdy nie ukrywała przed swoim chłopakiem prawdy. Od początku związku wiedział, że mogą mieć trudności z poczęciem i wspierał ją. Powtarzał, że i tak będą mieć dzieci. Lena dopytywała go jednak: a co jeśli nie? Deklarował, że ona jest najważniejsza. Po ślubie szybko zaczęli się starać o dziecko. Kiedy w końcu po pełnym skutków ubocznych leczeniu wywołano u Leny owulację, nie udało jej się zajść w ciążę. Dziesiątki kolejnych prób nie przyniosły rezultatu. A w końcu, po 10 latach bezowocnych starań Paweł, mąż Leny, oświadczył, że pragnienie dziecka jest u niego silniejsze niż myślał i że muszą się rozstać.

Myślicie pewnie, że ich małżeństwo było nieudane i że moja siostra była kłębkiem nerwów i płakała po kątach. Nic podobnego. Wiedziałem, że cierpi, wiedziałem, że cierpią oboje, ale Lena zawsze była wdzięczna za to, co ma. Za kochającego męża, pracę i dom, chociaż musieli spłacać niemały kredyt. Wspierała Pawła, bo wiedziała, że jemu też jest ciężko, wychodzili razem do znajomych. Nie zamknęli się w czterech ścianach. W Lenie pękło coś dopiero wtedy, kiedy Paweł powiedział jej o rozstaniu. Załamała się.
Paweł ożenił się ponownie, ma dzieci, a ja muszę patrzeć, jak z mojej siostry codziennie uchodzi życie. Miesiąc temu dowiedziałem się, że żona odeszła od Pawła, bo wykryli u niego raka. I wiecie co? Mógłbym napisać, że się cieszę, ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że wszyscy znajomi współczują Pawłowi i krytykują postępowanie jego żony. Zostawiła go? Jak mogła? Tylko dlatego, że jest chory?

Kiedy zostawiał moją siostrę, znajomi w zatrważającej większości okazywali mu milczącą aprobatę. Chciałbym zamknąć usta tym, którzy twierdzą, że "to co innego" i że posiadanie dziecka to instynkt. Ale nie mogę tego zrobić. Bardzo jednak proszę wszystkich, którzy tak uważają: bądźcie konsekwentni. Jeśli mam prawo zostawić swoją kobietę, bo nie może mieć dzieci, a ja przecież chcę, to równie dobrze mam prawo odejść od niej, kiedy zachoruje, bo przecież chciałem być z kimś zdrowym. Tyle w temacie.
SweetChildOMine Odpowiedz

Co za dupek. Od początku wiedział, że szanse na dziecko są małe, a mimo to trwał w tym związku. Jak ktoś chce mieć dzieci mimo wszystko to po co wchodzi w relacje z osobą, z którą najprawdopodobniej mieć ich nie będzie? Mógł to skończyć od razu, bo nie wierzę, że tak nagle po 10 latach mu się odwidziało.

CDF Odpowiedz

Gdzie sprawy typu wszczepienie innego zarodka, adopcja? Możliwości posiadania dziecka nie kończą się na zapłodnieniu i porodzie we własnym zakresie.

kaczki Odpowiedz

Podobno "w zdrowiu i w chorobie" eh..

Nefcia Odpowiedz

Ale Wy wszyscy mądrzy, ohohoho xd
Gdyby Paweł odszedł w chwili, w której się dowiedział o możliwości nieposiadania dzieci, to by został nazwany dupkiem.
Koleś walczył razem z tą Leną przez 10 lat. WALCZYŁ. A teraz czas na "prawdę objawioną": LUDZIE SIĘ ZMIENIAJĄ. Może nie definitywnie, ale ulegają zmianom np. priorytety. Chęć posiadania własnego potomstwa wygrała (nie każdy moi drodzy chce adoptować i pogódźcie się z tym wreszcie). Wiadomo, że dla Was by było najlepiej, gdyby facet spędził resztę życia nieszczęśliwy, żałując, że nie spełnił się jako ojciec. A teraz to mu dobrze, że ma raka i go żona olała, ha!
Reasumując: koleś nie poddał się bez walki, ale i tak został nazwany dupkiem przez zgraję małolatów, bo ponad 10 lat temu powiedział, że jego partnerka jest najważniejsza. Do tego w ogóle nie dawał znać swojej pannie, że posiadanie dzieci jest dla niego ważne, no nie?
Dodatkowo to nie jest ostatni facet na świecie, jest mnóstwo takich, którzy dzieci mieć nie chcą lub im wszystko jedno, więc dla siostry to rozstanie nie jest gwoździem do trumny, nie zginie marnie samotna na wieki.

karolina92

@Nefcia Facet był egoistą. Dla niego priorytetem było spłodzenie potomka, a skoro chora żona nie dała mu dziecka, stała się dla niego bezużyteczna i niepotrzebna, jak jakiś zepsuty przedmiot, który można wymienić na sprawny. Na ślubie małżonkowie składają sobie przysięgę, że będą ze sobą na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Jego druga żona zachowała się dokładnie tak samo, jak on przed laty.

Vampire7

Moim zdaniem typ żył sobie marzeniami, bo wiedział, że najpewniej nie będzie z tego dziecka, a jednak cały czas jej wmawiał, że im się uda. A jak do niego dotarło, że serio nie będzie, to ją zostawił...I to jest bardzo smutne, bo ja rozumiem chęć posiadania dziecka, ale zostawienie z tego powodu ukochanej kobiety, to świństwo, szczególnie, że ona tez przecież cierpiała...Ja nie cieszę się z jego choroby, ale rzeczywiście można powiedzieć, że jakby los się na nim zemścił, skoro teraz ktoś go zostawia w potrzebie, tak jak on kiedyś zostawił żonę...

Nefcia

@Karolina92 na pewno doczytałaś, że przez 10 lat się starali, próbowali różnych sposobów, więc NIE BYŁ egoistą. Chciał mieć dziecko z kobietą, którą kochał, wspierał ją. Czy stała się dla niego bezużyteczna? Zapewne nie, ale ostatecznie nie była w stanie dać mu tego, czego pragnął. Rozumiem cierpienie tej Leny, naprawdę. Ale też rozumiem jego. I proszę nie porównuj bezpłodności do raka.

LadyGoth Odpowiedz

Każdy ma prawo odejść, niezależnie od sytuacji - niestety. Nikt nie jest czyjąś własnością ani nie jest dany na zawsze. Nikogo nie zatrzymasz siłą, miłości nie wymusisz. Nie można też wymuszać opieki nad sobą w chorobie itp. Ani oceniać, że ktoś nie dał rady -każdy ma inną wytrzymałość, inne motywacje itd

honestly Odpowiedz

Gdybym chciała mieć dzieci, a mój facet byłby bezpłodny, albo byłoby odwrotnie to zaadoptowalibyśmy dzieciaka, myślelibyśmy o in vitro, albo poszlibyśmy do banku spermy (gdyby problem dotyczył jego). Dla mnie to chore, żeby się rozchodzić z takiego powodu. Ale przecież kościół tak poleca, a jak patol bije i pije to noś swój krzyż <3

karolina92

@honestly Kościół nie poleca rozwodu z powodu bezpłodności. Natomiast zatajenie bezpłodności przed ślubem jest podstawą do stwierdzenia nieważności małżeństwa kościelnego. Również Kościół nie nakazuje kobiecie siedzieć przy mężu, który bije i pije, gdyż stanowi on zagrożenie życia dla niej i dzieci.

malinowalejdi

A co mówi Kościół kobiecie, którą mąż bije?

modesty

@malinowalejdi separacja

Mercury07 Odpowiedz

to nie mogli zaadoptować jakiegoś malca? :v gościu na pewno mogł zbalezc inne rozwiazanie, tylko widocznie już mu sie ie chciało. Los mu sie odpłacił, teraz sam ma problem zdrowotny i jego małżeństwo sie rozpadło ;) nawet mi go nie żal.

NanosKartonos Odpowiedz

Nie rozumiem, dlaczego ludzi do rozstań determinuje bezpłodność. Przecież kochamy tę najważniejszą osobę i chcemy przy niej trwać na dobre i na złe, czy nie można wtedy po prostu zaadoptować dziecka? Czy instynkt i nasza prymitywna chęć reprodukcji naprawdę musi burzyć tak silne i wyróżniające nas spośród innych zwierząt relacje? Mam czasem wrażenie, że cały ten nasz postęp i rozwój to czysta iluzja.

MaloWaznaJa Odpowiedz

Mam podobny problem do Twojej siostry. Narzeczonego, który na chwilę obecną zdanie ma podobne do byłego męża Twojej siostry, na pytania odpowiada podobnie i przyznam szczerze, że coraz częściej zastanawiam się, czy w momencie kiedy okaże się, że szans na dziecko nie ma żadnych, nie zostawi mnie samej bo instynkt wygra. Dodam, że również ma na imię Paweł

Dodaj anonimowe wyznanie