#oLEfg

Chciałabym opowiedzieć wam bardzo nieprzyjemną historię, o której wiem tylko ja i opiekunka z kolonii.
Było to dość dawno. Miałam jakieś 11-12 lat. Rodzice wysłali mnie na kolonie gdzieś nad jeziora. W przedostatni dzień kolonii mieliśmy wycieczkę do jakiegoś parku wodnego. Podróż miała trwać 3 godziny, bo park był daleko, a ja od samego rana jakoś źle się czułam. Brzuch mnie bolał i było mi niedobrze, ale nie mogłam zostać sama w ośrodku, więc musiałam ruszać w drogę.

Jakoś po półgodzinie jazdy poczułam, że muszę koniecznie do toalety. Postój miał być za 40 min, więc uznałam, że wytrzymam, no i wtedy zaczął się mój koszmar.
Już czułam, że zaraz popuszczę. Wiedziałam, że będzie to niezdrowa kupka, ale musiałam wytrzymać. Męczyłam się tak z 10 min i w chwili, w której uznałam, że już nie dam rady, postanowiłam poprosić koleżankę z siedzenia obok, żeby poprosiła opiekunkę o postój. Koleżanka poszła i wraca z opiekunką po paru minutach (które były niewyobrażalnie długie dla mnie). Pani opiekunka stwierdziła, że nie mogą się zatrzymać, bo niedługo będzie postój, a tak poza tym to nie da rady się tu zatrzymać.
Tak więc biedna ja, nieśmiała dziewczynka, siedziałam z zaciśniętym na maksa zwieraczem, który niestety jakieś 10 min przed postojem już nie wytrzymał.

W autobusie śmierdziało tragicznie. Osoby z chorobą lokomocyjną zaczęły wymiotować. Ja siedziałam jeszcze te 10 min na mokrym od sraczki siedzeniu, w przemoczonych majtkach i spodenkach.
Niezbyt chciałam się z tym do kogoś zwrócić, bo to straszny wstyd, ale powiedziałam opiekunce i poszłyśmy do łazienki, ja umyłam trochę spodenki, majtki wyrzuciłam i dostałam od opiekunki bluzę, którą kazała mi przewiązać wokół pasa, żeby zakryć plamę.
Koleżankom powiedziałam, że dostałam niespodziewanie okresu.

Zostawiło to na mnie takie piętno, że teraz zawsze noszę przy sobie tabletki na biegunkę, a jak czuję rano jakiś ból brzucha, to biorę profilaktycznie.
Straszne przeżycie. Nie polecam.
StasiuPetarda Odpowiedz

Nauczyciele pod tym względem lekceważenia potrzeb fizjologicznych są jakoś wybitnie wyjątkowi. Dwa razy w roku tak cię szczanie przyciśnie że chcesz wyjść do kibla w trakcie lekcji a i tak cię nie puszczą bo miałeś przerwę. W podstawówce nauczycielka nie chciała mnie puścić do łazienki i się posikałam na lekcji, nie na tyle żeby ktoś zauważył ale wracałam do domu z mokrymi spodniami, na moje szczescie to byla ostatnia lekcja. Jak jechaliśmy autokarem na wycieczce to dziewczyna też musiała błagać nauczycielke zeby sie zatrzymali bo nie wytrzyma, prawie sie poplakala tylko dlatego sie zgodzili. Kolega nasikal do doniczki w klasie bo nauczycielka nie pozwolila mu isc do toalety a nie chcial narobic w gacie. Cyrk

Eleczka

Ten argument "była przecież przerwa" zawsze mnie wkurzał za czasów szkolnych. Była przerwa, więc jadłam, piłam i po 20 minutach mi się zachciało sikać, co w tym dziwnego. Tego nie powinno się długo wstrzymywać, bo mogą później z tego wyjść różne problemy z układem moczowym. Rozumiem, że jakby tak każdy uczeń w klasie co chwila wychodził, to przeszkadzałoby to w lekcji, ale wiele razy się zdarzało, że poprosiła o to jedna osoba na lekcję, a i tak nie pozwolono jej pójść.

MissWilczusiaPL

@StasiuPetarda u mnie w klasie było tak że mieli problem jak ktoś normalny chcial wyjsc do toalety bo "była przerwa" ale największej patoli to jakoś nie zatrzymywali..

Eleczka

@Miss, pewnie się bali, że ci patole mogą odwalić jakiś numer, np. wysikać się do czyjegoś plecaka w klasie. :D

Knbvcxs

To może powiem jak to wygląda z drugiej strony. Gdyby to ode mnie zależało, puszczałabym do łazienki ale niestety mamy zakaz z góry. Dyrekcja jasno tego zabroniła już na pierwszej radzie przed rozpoczęciem roku. Wszystko dlatego, że na korytarzach w naszej szkole w czasie lekcji nie ma nikogo, kto mógłby mieć na ucznia oko (czy nie wychodzi ze szkoły, czy nie spada ze schodów etc.). Prawnie odpowiedzialny jest za uczniów nauczyciel, który ma z nimi akurat lekcję. Jeśli ktoś na widnieje na liście obecności, albo nauczyciel nie sprawdzi listy, to jeśli cokolwiek się wydarzy, a nauczyciela przy nim nie było (bo był z całą resztą w klasie), to winę ponosi automatycznie nauczyciel. Za coś takiego można trafić za kratki. Pomimo tego, że bardzo chciałabym uczniów wypuszczać do toalety, szatni, sekretariatu, to nie mogę. Nikt nie chce ryzykować więzienia...

KaraNara

Czyli nauczyciele w ogóle nie wychodzą nigdzie na chwile w czasie lekcji? Albo uczniowie dyżurni nie chodzą do łazienki wymienić wodę do tablicy? Nie podchodzą do innej klasy, innego nauczyciela poproszeni o przyniesienie dziennika, czy tam inne bzdury? Nie dajmy się zwariować, siku to siku. A poza tym w przypadku miesiączki jak to wyglada? Tez nie wolno wyjść, tylko w razie wypadku siedzieć na czerwonej plamie i czekać na przerwę? Jesteśmy ludźmi, a nie maszynami, wiec zachowujmy się po ludzku. Zasady musza być, ale dlatego jesteśmy istotami rozumnymi, żeby samemu móc określić kiedy należy odstąpić od reguły. Zawsze są sytuacje wyjątkowe i przecież nikt nie będzie ich opisywał dokładnie w regulaminie... Po prostu nie rozumiem sytuacji, w której ktoś mi mówi kiedy mogę, a kiedy nie mogę sikać, to jest nienaturalne.

StasiuPetarda

Oj wam nauczycielom zawsze kryminal nad głową wisi jakby się uczeń na korytarzu w drodze do toalety mial potknąć i jakimś cudem umrzeć, ale jak się zaczynają libacje alkoholowe wśród uczniów i nauczycieli na wycieczkach i studniówkach to jakoś spada wam nagle to poczucie odpowiedzialności. Prawda jest taka że to czy pójdziesz do toalety w trakcie lekcji czy nie, zalezalo od humoru nauczyciela, tylko sie usprawiedliwiacie odpowiedzialnoscia prawna. I nie znam ani jednego nauczyciela ktory poszedl siedziec bo nie dopilnowal jakiegos ucznia i stala sie tragedia wiec skad tyle stresu?

Hvnz

U mnie w klasie była dziewczyna, poprosiła o wyjście do toalety i nauczyciel pozwolił. A ona się powiesila. Zgadnijcie cwaniaczki kto miał przerabane?

Braks

Czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem, aby na korytarzu były kamerki. W czasie lekcji woźny/sprzątaczka mogliby obserwować co się dzieję. Albo pójście z koleżanką / kolegą. Nie dajmy się zwariować przepisom!

Ankaaa

Dla mnie to był straszny szok, jak poszłam do gimnazjum. W podstawówce było tak, że nawet się nie pytaliśmy. Na zajęciach z wychowawcą (montessori, więc sporo tego było) po prostu się wychodziło, a na lekcjach z innymi nauczycielami rzucało się "idę do toalety" i tyle. W gimnazjum zazwyczaj puszczali, jak ktoś się uparł, że musi, ale sam fakt, że trzeba prosić o to, żeby móc się wysikać, był dla mnie po prostu absurdalny.

Knbvcxs

@KaraNara
Dokładnie, u mnie w szkole żaden nauczyciel w czasie lekcji nie zostawia klasy ani nie wysyła uczniów po wodę/dziennik. Tablice mamy białe na pisaki, dziennik elektroniczny, więc nie ma takiej potrzeby. Co do tego, że przesadzamy i że siku to siku. Przykro mi bardzo ale to nie nauczyciele ustalili te durne przepisy. W razie wypadku ucznia rodzice egzekwują od szkoły i nauczycieli swoje prawa i dzieje się to częściej niż sądzicie. W zeszłym roku w mojej szkole był wypadek na przerwie, rodzice próbowali pociągnąć do odpowiedzialności nauczyciela, który miał tam dyżur. Śledztwo nie wykazało zaniedbania, ale gdyby to się wydarzyło w czasie lekcji, a uczeń byłby samopas na korytarzu, to dla nauczyciela już by się to dobrze nie skończyło. Są dwa wyjścia, albo ktoś zmieni te przepisy albo szkoły zaczną zapewniać opiekę na korytarzu w czasie lekcji. Czy sam byś zaryzykował takie problemy, bo ktoś twierdzi, że musi do łazienki? Pomijając już całkowicie temat deklaracji ucznia i jego planów faktycznych. Tak jak wspominałam, nasza szkoła nie ma nikogo pilnującego drzwi w czasie lekcji, więc nie chodzi o wypadki jedynie w szkole ale także na zewnątrz.

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
KaraNara Odpowiedz

Współczuje Ci Autorko, tez kiedyś podczas powrotu z kolonii zagranicznej miałam silna potrzebę pójścia do toalety w wiadomej sprawie (plus wymioty). Na szczęście kierowca się zatrzymał, ale pozwolono wyjść tylko mi, wiec cały autobus czekał, aż zrobię kupę i wrócę, a trochę to trwało. Pamietam, ze była tam duża kolejka, wiec byłam zmuszona iść do śmierdzącej męskiej ubikacji. Na szczęście nikt mi nie zwrócił uwagi. Później śmierdziało tam jeszcze bardziej. 😂

Jawiem1210 Odpowiedz

Reszta osób w autobusie też wie.

Niezywa Odpowiedz

Oprócz tego, że ten cholerny kierowca się nie zatrzymał, wszyscy inni byli w porządku. Kto miał sraczke to wie że zazwyczaj przychodzi z nienacka, zdarza się.

amelka1982 Odpowiedz

Ta opiekunka to powinna iść do więzienia za coś takiego i zapłacić wysokie odszkodowanie poszkodowanej za naruszenie godności. Co to ta opienkunka jest niepełnosprawna umysłowo żeby nie zrozumieć prostych komunikatów typu że podopieczna źle sie czuje albo pilnie musi iść gdzie król cohdiz na pieszo?

Heppy Odpowiedz

I co potem siedzialas na tym obsranym, mokrym siedzeniu ? I co koleżanka, która siedziała obok ciebie nie zauważyła, ze siedzenie jest obsrane ? Coś mi się tu nie zgadza.

SzafaPelnaKicksow Odpowiedz

Nie każdy potrafi wstrzymać się 40 minut a co dopiero dziecko!
Nauczyciele to idioci a powinni o tym wiedzieć.

W podstawówce jedna nauczycielka (uczyła dobrze ale cały czas darła ryja) dopiero za. 4 razem puściła mnie do toalety jak zauważyła, że tańczę na krześle i jestem zielona na twarzy. W sumie to żałuję, że nie nasikalam na lekcji.
Może to by ją nauczyło

amelka1982

Jak nauczyciel koniecznie chce żeby uczeń został w klasie mimo że pilnie musi wyjść to niech uczniowi da swój kubek w którym se kawę pije i niech uczeń sie załatwi do tego kubka.

Ookami Odpowiedz

Dzięki takim cudownym nauczycielkom a także przedszkolankom chodzę do toalety po kilka razy jeśli wiem że przez jakiś czas nie będę mogła z niej skorzystać, wręcz zmuszam się do oddawania moczu byleby czuć, że jestem pusta. Boję się jak mi się to odbije na zdrowiu ale psychika wygrywa.

Dar0 Odpowiedz

To istny armagedon!!! Sraczka i wymiociny pomieszane z potem kierowcy ktory bedzie pewnie musial to wszystko potem posprzatac.

Dodaj anonimowe wyznanie