#HIy4w
Pewnego dnia stało się coś, czego nie przewidziałam. Razem z koleżanką bawiłyśmy się w tych kulkach, kiedy nagle przyjechali jacyś ludzie. Był to późny wieczór, zazwyczaj pracownicy kręcili się tam do 15, potem już nie przyjeżdżali, więc nie dało się tego przewidzieć. Schowałyśmy się między workami i czekałyśmy, aż sobie pójdą, jednak oni zrobili coś, co nas przeraziło – zamontowali zamek w drzwiach... Mogłyśmy to tylko obserwować, o ucieczce nie było mowy. Gdy skończyli, zamknęli drzwi i pojechali.
Robiło się ciemno, światło nie działało, okna były zakratowane, więc nawet wybicie szyb nic by nie dało. Próbowałyśmy wyłamać zamek, ale bez skutku.
Totalnie spanikowane usiadłyśmy w tych workach i stwierdziłyśmy, że poczekamy do rana, aż przyjadą i jakoś się wymkniemy. I wtedy dostrzegłam maleńkie okno, które nie było zakratowane, tyle że znajdowało się jakieś trzy metry nad podłogą. Niedaleko stała drabina, wiec korzystając z ostatnich promieni słońca, podstawiłyśmy ją pod to okno. Wybiłam szybę cegłą i udało nam się wyjść, pod oknem była sterta palet, więc z zejściem nie było już problemu.
Nikomu o tym nie powiedziałyśmy i więcej na tej budowie nie dało rady się bawić, ale i tak z nostalgią wspominam ten czas :)
Dzieci ze śmiechem wspominały niebezpieczne zabawy na placu budowy.
Nie wszystkie. Tylko te które przeżyły.
Nie przesadzaj. Na pewno było tam bezpieczniej niż dziś w biały dzień we francuskich miasteczkach, gdzie wyznawcy religii pokoju (tej na "i") robią zadymy.
@upadlygzyms
Powiem Ci, że tak jak ja byłam chowana pod kloszem i na smyczy, to mało które dziecko tak tresowano.
A jednak udało mi się "zaliczyć budowę" i przeżyć - rodzice byli pewni, że syn gospodarzy (wakacje nad morzem) to odpowiedzialny chłopak 😉
Owszem - na rusztowania mnie nie wpuścił, ale co se poganiałam po "stanie surowym otwartym", to moje.
Tak, wiem, to było mało rozsądne. Przyrzekam, więcej nie będę 🤗
@Dragomir
Nie przepadam za Francją, ale dziś współczuję Francuzom - współczesne pokolenia muszą ponosić konsekwencje nie tylko dawnych decyzji i działań, ale też swoistej nieudolności decydentów aktualnych.
Totalny absurd, ale jednak TO się dzieje.