#oKYLn
Babcia uznała, że otworzy im te drzwi, ale będzie patrzeć na ręce, czy to aby nie jacyś rabusie. Uwinęli się szybko, dali kwitek do podpisania i odjechali. Babcia zapomniała o sprawie aż do przyjazdu młodych. Oddając im klucze wspomniała o kanapie, lecz kiedy zobaczyła przerażone miny państwa X, wiedziała, że o żadnej przesyłce nie mieli pojęcia. Ruszyli do mieszkania, otworzyli drzwi i poczuli potworny smród, który dochodził z kanapy...
Mąż pani X otworzył mebel, w którym okazały się leżeć zwłoki złodzieja, który najprawdopodobniej był w zmowie z panami, którzy ową kanapę przywieźli... Została wezwana policja. Facet nie żył od miesiąca. Udusił się z braku tlenu, bo najprawdopodobniej nie mógł się uwolnić.
Jednak nie przychodziła do tego kota i kwiatków?
Przecież jest napisane, że 'nakarmić kota', a nie karmić kota, więc nakarmiła raz i tyle.
Może nie czuła smrodu. Starsze osoby mają problem z węchem. Chociaż historyjka i tak mi capi niedopracowanym wymysłem.
Wzięła kocura do siebie podczas wizyty,, kurierów", żeby nie uciekł jak wnosili kanapę, przychodziłam go głaskać. Napisałam to,, podlać roślinki " jako taką małą, niezgrabną metaforę. Roślinek to oni tam nie mieli. Babcia mówi, że jakieś tam kaktusy. Macie cytat:,, przelane były, to coś je tam odratowałam, bo szkoda takiego aloesu, toć się w zimę nie podlewa! ''. Babcia pozdrawia. Gdybym mogła, to bym wam nagrała, ale nie mam jak :).
Mmpp00 to po wizycie tych niby kurierów twoja babcia kota z powrotem wpuściła do mieszkasz nią owego małżeństwa? I cały miesiąc tam był?
Po miesiącu smród rozszedłby się na całą klatkę schodową, a rabuś musiał być na bakier z technologią, skoro nie wziął ze sobą telefonu by zadzwonić po kolegów, żeby wnieśli jeszcze fotel.
@OkBoomer Przy rozkładających się zwlokach jest kilka kwestii, które mają wpływ na smród - przede wszystkim - skoro kanapa była na tyle szczelna, że gość sie udusił, to ograniczyło to tez w bardzo dużym stopniu wydobywanie się smrodu. Kolejna sprawa jest ta, że jak zwłoki leżą sobie całkowicie nieruszane - to i nie czuć ich tak bardzo - do momentu poruszenia. o poziomie smrodu świadczy tu też to, że od razu udało się zlokalizować źródło - w praktyce czuli nie tyle same zwłoki, a to co z nich wyciekło i wsiąkło w elementy kanapy. Co do czucia na klatce - nie kazdy wie jakiego rodzaju smród emitują zwłoki.
Ehh, historyjka ze "śmierć na 1000 sposobów"
A Ci kolesie co wnieśli ta kanapę razem z tym gościem w środku nie zainteresowali się czemu przez tak długi okres czasu ani widu, ani słuchu po nim? Po za tym watpie, że zostawili by go bez telefonu w środku, chyba że to były jakieś odległe czasy i telefonów komórkowych jeszcze nie było. Ale jakoś wątpię że koledzy zostawili by kolegę na pastwę losu. Nawet gdyby bali się ujawnić mogli zorganizować to tak, że niby się pomylili i z powrotem muszą zabrać kanapę bo dostała dostarczona nie pod ten adres co trzeba. To jest tak naciagane, że ciężko w to uwierzyc.
probowalas kiedys dzwonic z kanapy? ;)
chyba nie ta era, bo babcia chyba by zadzwonila do mlodych w sprawie tego kuriera?
ale swoja droga ciekawa opcja na obrobienie komus mieszkania
Coś mi się tu kupy-dupy nie trzyma w tej historii.
Może dlatego, że to wymyślone.
Tak, to może być rozwiązanie. :'D
Autorka pisząc to chyba się sama zaspokajała.
A to przez miesiąc nie karmiła kota...?
Mogłeś chociaż, samemu wymyślić, jakąś historyjkę, a nie zgapiać, z śmierć na 1000 sposobów.
Z kąd złodzieje mogli wiedzieć kto ma klucz do mieszkania?
Nie wiem z kąd, ale skąd już tak. Złodzieje zazwyczaj obserwują dane mieszkanie przed włamaniem. Ot skąd wiedzieli.
@PoraNaPiwo Mieszkanie może i tak; ale mało prawdopodobne ze obserwują klucz. Nie chodzi o to ze widzieli ze mieszkanie jest chwilowo puste tylko o to ze wiedzieli co się stało z kluczem i kto go ma--> wyznanie albo jest zmyslone (mało prawdopodobne ze obserwowali wlasnie klucz; wiedzieli o przekazaniu go tej babci z wyznania) albo mieli coś wspólnego z tą parą (właściciele) i byl to cwany sposób na pozbycie sie ciała.
@Puszmar skoro obserwowali mieszkanie, to zauważyli, że nie ma jego właścicieli, ale za to przychodzi tam jakaś babuleńka.
Ale, że tak serio??
Nie mówię, że to wyznanie jest zmyślone ale na bank już była taka historia w polskim programie "Śmierć na 1000 sposobów" (o ile tytułu nie pomyliłem). Rezultat tamtej historii był dokładnie taki sam. Złodziej zapomniał czegoś dzięki czemu mógłby się wydostać z mebla, skończył mu się tlen i adios... Ten program podobno opierał się na prawdziwych historiach z Polski. W każdym razie złodziej w nocy powinien wyjść z kanapy, schować do niej łup (i oczywiście samego siebie ;) ) a następnego dnia ci sami, którzy przywieźli mebel pod pretekstem pomyłki mieli go zabrać.