#oJqZK
Co w tej historii anonimowego? Otóż mam 36 lat i od 6 lat jestem sama. Po kilku nieudanych związkach uznałam, że mam dość alkoholików, zdrajców, lepiej mi samej niż znów wplatać się w związek z kimś nieodpowiednim. Rodzice i siostra nie raz tłumaczyli, że samotność prędzej czy później zapuka do moich drzwi. Ja uparcie broniłam tej mojej niezależności, zarzekałam się, że już zawsze będę sama, bo tak mi najlepiej.
Od kiedy poznałam panią Stasię, coś we mnie pęka. Patrzę na jej bezradność, na jej schorowane ciało, które z trudem schodami wspina się na 3 piętro. Widzę, kiedy puka do mnie i ze skrępowaniem pyta, czy nie kupię jej bułek i mleka, bo źle się czuje i nie może zejść do sklepu. Nie chcę takiej starości. Cholernie się boję, że i ja kiedyś będę potrzebowała pomocy i nie będzie nikogo obok.
Biję się teraz z myślami co dalej. Przecież nie zwiążę się z kimkolwiek tylko po to, bym nie została sama na stare lata.
Wspaniale, że jej pomagasz.
Ale, jak sama zwróciłaś uwagę, ona nie ma takiej starości bo została "starą panną", miała męża, ma dziecko, jest wdową. Bycie samotnym na starość nie jest więc wcale kwestią tego czy będzie się mieć męża / żonę. Różne los się układa. Czy więc ta sytuacja w jakikolwiek sposób jest argumentem za tym aby szukać kogoś na siłę? Moim zdaniem nie. Przez to można tylko się męczyć wiele lat z nieodpowiednim człowiekiem i na koniec na starość również zostać samotnym.
Możesz zawierać przyjaźnie z ludźmi w różnym wieku, wtedy nie będziesz sama. Mąż i dzieci nie są żadną gwarancją.
dokladnie, maz moze umrzec kolo 50, dzieci wyjechac za granice i co wtedy?
Sąsiadka miała męża, a i tak jest sama.
I dziecko.
Masz dość alkoholików i zdrajców?
To kuźwa znajdź w końcu normalnego typa a nie patusa
Prawda!
Dokładnie, wiadomo że na początku samce alfa są najatrakcyjniejsze, ale na dłuższą metę nic z tego nie wyjdzie
Taaaa bo to takie proste i kazdy ma to na czole napisane. Oni sie skubancy dobrze maskuja i to calkiem dlugo, 6 lat na takiego debila stracilam.
To nie takie proste. Czasem i po latach wychodzi.
Dobry z Ciebie człowiek :) w tych czasach życzliwość jest coraz rzadszym zjawiskiem. I spójrz na to wszystko z innej strony - pani Stasia miała rodzinę, a i tak jest sama. Może nawet zaryzykuję stwierdzenie, że ma tylko Ciebie (skoro córka mieszka za granicą, to bułek czy mleka jej nie kupi, do lekarza nie zawiezie, nie pomoże wejsc na 3 piętro).Nie ma sensu wiązać się z kimś na siłę, żeby na starość nie być samemu. Na to nie ma reguły.
Możesz się z kimś związać, a i tak możesz go stracić na starość i zostać sama. Nigdy nie wiadomo.
założenie rodziny też nie zagwarantuje Ci tego, ze na starość nie zostaniesz sama. Pracuję z seniorami i na starość trzeba przede wszystkim mieć pieniądze, wtedy nie będziesz musiała się prosić, a i nawet dalsza rodzina chętniej pomaga (moze się to komuś nie spodobać, ale tak jest)
sa jeszcze domy spokojnej starosci, gdzie ludzie sie toba zajmuja, sa opiekunki z MOPS
bardzo fajnie z twojej strony, ze pomagasz sasiadce :)
a co do facetow, nie wszyscy sa tacy, tez mam schemat i to trzeba przepracowac ze spacjalista, bo moze po prostu przyciagasz podswiadomie okreslony typ facetow, ktorzy traktuja cie w okreslony sposob
nie ma co sie zrazac i slubowac samotnosci do konca zycia tylo dlatego, ze kilka razy trafilas na gnoja
Miłe z Twojej strony. Brakiem partnera się nie przejmuj, to nie jest żaden gwarant. Zresztą faceci zazwyczaj nie dość, że są starsi od kobiet w związkach, to żyją krócej, więc jest duża szansa na to, że i z partnerem byłabyś sama na stare lata. Dzieci też się mogą wypiąć, albo wyjechać np za granicę i wtedy jest jeszcze bardziej przykro, jak zostajesz samej.
Jesteś młoda, masz 36 lat. Zadbaj o swoje zdrowie, o swoje ciało. Uspokoisz umysł, nabierzesz siły i pewności, że poradzisz sobie, nawet jak będziesz już staruszką. Jeśli natomiast dopadnie Cię choroba, to i tak nic nie poradzisz, a póki co, dbaj o siebie.